Wodoloty rakietowe Boeinga
Wojciech Zawadzki
Pod koniec lat 60. XX w. siły morskie NATO poszukiwały małego, szybkiego okrętu nawodnego, który stanowiłby przeciwwagę dla szybko rozrastających się lekkich sił nawodnych budowanych w ZSRR. Proponowany w tej klasie okrętów przez Amerykanów projekt wodolotu był niedopracowany, ale mimo tego prezentowano go jako standard dla europejskich sojuszników. Na początek zamierzano zbudować 30 jednostek, z opcjami powiększenia zamówienia dla floty zachodnioniemieckiej i włoskiej. Brak większego zainteresowania potencjalnych odbiorców oraz skupienie uwagi US Navy na większych okrętach ograniczyły program do zaledwie sześciu wodolotów.
Zainteresowanie US Navy szybkimi wodolotami rozpoczęło się w połowie lat 50. XX w. Do tego grona dołączyła dość szybko US Coast Guard, a w następnej dekadzie – również US Army, szukająca jednostek rzecznych do prowadzenia operacji na Półwyspie Indochińskim w Azji. Rozwój szybkich, niewielkich jednostek nawodnych przyciągał uwagę również firm amerykańskich, a jedną z nich był Boeing. Jak to zwykle bywa przy wprowadzaniu w życie nowatorskich technologii, konieczne okazało się przeprowadzenie szeroko zakrojonych testów prototypów, mających na celu weryfikację przyjętych rozwiązań konstrukcyjnych.
Wodoloty doświadczalne i rakietowe
Jednym z pierwszych amerykańskich wodolotów doświadczalnych był High Point, zbudowany na potrzeby testów osiągów zleconych przez US Navy. Opracowanie jednostki na deskach kreślarskich rozpoczęło się w kwietniu 1958 r. w ramach projektu oznaczanego numerem SCB 202. Prototypowy wodolot, zbudowany za sumę 2,08 mln USD, zwodowano 17 sierpnia 1962 r. w stoczni w Tacoma, podwykonawcy Boeinga w Seattle. Do stworzenia jednostki zaangażowano wiele podmiotów zainteresowanych udziałem w tworzeniu nowatorskich rozwiązań. Konstrukcyjnie kadłub miał dość zwyczajne linie teoretyczne z ostrym dziobem i płaską pawężą rufową. Gotowy okręt wcielono do służby 15 sierpnia 1963 r., a po wejściu do eksploatacji otrzymał oznaczenie rozpoznawcze PCH-1. Przez pierwsze cztery lata wodolot bazował w Puget Sound na zachodnim wybrzeżu w pobliżu granicy z Kanadą. Tam na wodach zatokowych przeprowadzano intensywne testy, w czasie których starano się przebadać wszystkie aspekty eksploatacji nowej klasy jednostek pływających.
Sprawdzanie High Point miało miejsce w Puget Sound w latach 1963–1967. Na swoich płatach nośnych wodolot osiągał bardzo dużą prędkość, a Marynarka Wojenna USA oceniła jego mobilność i elastyczność jako przydatne dla jednostki do zwalczania okrętów podwodnych. High Point wycofano ze służby w marcu 1975 r.
Pomysł stworzenia lekkiej i szybkiej jednostki rakietowej, która miała być przeciwwagą dla budowanych w długich seriach w stoczniach radzieckich odpowiedników, należał do nowo powołanego na stanowisko dowódcy Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych adm. Elmo Zumwalta Jr. Rozbudowa lekkich sił uderzeniowych miała dać US Navy wzrost potencjału bojowego poprzez zarówno zwiększenie liczby okrętów nawodnych, jak i unowocześnienie rodzajów przenoszonego uzbrojenia. Nowe okręty miały być budowane w długiej serii i służyć nie tylko do obrony własnych wybrzeży, ale też do operacji z amerykańskich baz morskich rozsianych po całym świecie. Do głównych zadań okrętów zaliczono prowadzenie patroli w rejonach newralgicznych baz i wzdłuż chronionych wybrzeży, w czym miały zastąpić dotychczas używane niszczyciele i fregaty, które dzięki temu planowano przenieść do zadań realizowanych na otwartych wodach oceanicznych. Zakładano, że niewielkie koszty codziennej eksploatacji małych jednostek przełożą się na lepszą ekonomikę wydatków planowanych w kolejnych budżetach US Navy.
Pierwsze przeanalizowane doświadczenia eksploatacyjne wodolotów miały być na tyle optymistyczne, że postawiono właśnie na dalszy rozwój konstrukcji tego rodzaju. Docelowy projekt wodolotu rakietowego rodził się jednak w bólach. Zaliczał kolejne przekroczenia założonych terminów prac i oczywiście kosztów. Uznano jednak, że ostateczna konstrukcja powinna być w pełni przebadana, pozbawiona zasadniczych wad, dlatego nie przejmowano się zbytnio terminowym przygotowaniem dokumentacji.
Do projektu oznaczanego skrótowcem PHM (od nazwy „Patrol Hydrofoil Missile”, czyli „patrolowy wodolot rakietowy”) udało się Amerykanom zaprosić inne kraje, wstępnie zainteresowane posiadaniem podobnych jednostek. Były to: Kanada, Niemiecka Republika Federalna, Wielka Brytania i Włochy. We wstępnej fazie zakładano budowę nawet ok. 100 takich wodolotów, ponadto liczono, że gotowym projektem zainteresują się również inne kraje. Niestety bardzo szybko okazało się, że wszelkie optymistyczne rachuby pisano na wyrost. Dokładne wyliczenia, wykonane jeszcze przed zbudowaniem prototypu, zniechęciły większość wymienionych powyżej państw; przy Amerykanach pozostali jedynie Włosi. Kanada i Wielka Brytania ostatecznie w ogóle zrezygnowały z posiadania małych jednostek rakietowych, natomiast Bundesmarine oraz francuska Marine Nationale, na którą także liczono, przygotowały znacznie tańsze, alternatywne projekty zwykłych kutrów na kadłubach wypornościowych. Rozwojowi wodolotów z pewnością nie pomógł znaczny wzrost cen ropy naftowej, zwłaszcza że dla tego rodzaju jednostek zużycie paliwa wzrastało dziesięciokrotnie po przejściu na tryb poruszania się na płatach nośnych (100 galonów na godzinę przy prędkości marszowej i 1000 galonów na godzinę przy 48 w. w trybie ślizgu).
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 5-6/2026
