Uwaga desant! Próby rozwiązania problemów transportu ludzi, wyposażenia i uzbrojenia w sowieckich wojskach powietrzno-desantowych przed 1941 rokiem. Część 1

Uwaga desant! Próby rozwiązania problemów transportu ludzi, wyposażenia i uzbrojenia w sowieckich wojskach powietrzno-desantowych przed 1941 rokiem. Część 1

Krzysztof Cieślak

 

Samolotów do przewozu żołnierzy używano już na początku lat 20. podczas przymusowego wprowadzania władzy sowieckiej w Azji Środkowej. W trakcie walk z przeciwnikami „nowego porządku” wykorzystywano brytyjskie doświadczenia z Palestyny i Mezopotamii w czasie Wielkiej Wojny. Ponieważ lotnictwo sowieckie dysponowało w tym rejonie tylko dwumiejscowymi samolotami rozpoznawczymi Junkers J 21 (sowieckie oznaczenie Ju-21) możliwości wykorzystania ich do transportu były bardziej niż niewielkie. W razie potrzeby do tylnej kabiny upychano dwóch ludzi lub niewielki ładunek. W końcu 1923 roku regionalny oddział lotniczej firmy transportowej „Dobroljot” rozpoczął eksploatację samolotów Junkers F 13 (sowieckie oznaczenie Ju-13) z zakrytą kabiną pasażerską. Do lipca 1925 roku otrzymano 10 maszyn tego typu. Na początku 1924 roku trzy takie Junkersy przejęły wojska lotnicze Środkowoazjatyckiego Okręgu Wojskowego. Normalnie samolot zabierał dwuosobową załogę (pilot i mechanik) oraz czterech pasażerów lub 350 kg ładunku. Po wyjęciu foteli i rezygnacji z mechanika ładunek wzrastał do 450 kg. W razie potrzeby samolot mógł zabrać dwóch rannych leżących lub czterech siedzących. Samolot miał promień operowania dochodzący do 700 km, co było sporą zaletą.

Od 1927 roku te samoloty oprócz lotów typowo transportowych zaczęły też wykonywać zadania czysto militarne. Chodziło o szybkie dostarczenie do odległego punktu ludzi, broni lub amunicji. W pierwszym typowo wojskowym locie transportowym trzy Ju-13 dostarczyły 15 uzbrojonych żołnierzy do placówki zagrożonej okrążeniem przez muzułmańskich powstańców.

Do kolejnego bojowego użycia Ju-13 doszło w kwietniu 1929 roku. Do miejscowości Garm atakowanej przez miejscowych rebeliantów drogą powietrzną dostarczono pięciu ludzi: trzech żołnierzy z ręcznymi karabinami maszynowymi oraz komdiwa (generała dywizji) i jego adiutanta. Takie „wzmocnienie” garnizonu sytuacji zmienić nie mogło, ale rebelianci obecność generała uznali za zapowiedź pojawienia się dużego oddziału i się wycofali. Na podstawie tego epizodu utworzono legendę o dostawie na sześciu samolotach 45 uzbrojonych żołnierzy. Chociaż z technicznego punktu widzenia było to niemożliwe (realne możliwości były trzykrotnie mniejsze) opowieść ta przetrwała wiele lat.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 6/2025

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter