Sztucery na bazie karabinu Mosin

Sztucery na bazie karabinu Mosin

Marek Czerwiński

 

Sztucery powtarzalne budowane na bazie konwersji karabinu Mosin wzbudzają silne kontrowersje wśród naszej braci myśliwskiej. Kiedyś, przy braku wyboru broni kulowej, były wręcz szczytem marzeń. Teraz uważane są za broń dostateczną, którą nie należy się chwalić. Niektórzy brzydzą się nawet spojrzeć na taki sztucer, bo jest „passe”.

Nim zajmę stanowisko w tej kwestii przytoczę trochę historii.

Karabin kapitana Siergieja Iwanowicza Mosina wszedł oficjalnie do uzbrojenia armii carskiej 16 kwietnia 1891 roku jako broń „trzyliniowa obrazca 1891” (1 linia = 2,54 mm, trzy linie = 7,62 mm), a nazwisko konstruktora przy oznaczeniu broni pojawiło się znacznie później. W początkowym okresie produkcję Mosinów wz. 1891 podjęto we Francji, w zakładach w Chatellerault – rosyjskie fabryki nie były w stanie zabezpieczyć potrzeb własnych żołnierzy. Podczas I wojny światowej Rosjanie zostali zmuszeni do zamawiania olbrzymich ilości karabinów Mosina w USA, gdzie wykonano ok. 2,5 mln egzemplarzy, a produkcja odbywała się w Remington Armory i New England Westinghouse. Karabiny z tych dostaw były wykonane znacznie lepiej od broni rosyjskiej.

Pierwsze modele nie miały nakładki na lufie. Oprócz wersji dla piechoty (z lufą długości 800 mm) produkowano model dragoński (strzelców konnych) i kozacki, z lufami 730 mm. Różniły się one także sposobem mocowania pasa, ułatwiającym jazdę konną. Karabin „kozacki” miał litery „KAZ” wybite na ramce celownika oraz stopce kolby i był przystrzelany bez bagnetu. W 1910 roku pojawiły się wzory z nakładką i nieco zmienionym celownikiem Konowałowa. Konieczność przyjęcia nowego celownika wynikała ze zmiany amunicji – tępogłowicowy, ciężki pocisk został zastąpiony pociskiem lekkim, o lepszych parametrach balistycznych (nabój wz. 1908).

Czterotaktowy zamek miał dwa przednie rygle zaporowe. Był to jeden z najprostszych zamków na świecie, bowiem składał się tylko z siedmiu podzespołów (trzon zamkowy, tłok zaporowy, bijnik, łącznik, wyciąg, iglica i sprężyna uderzeniowa).

Bezpiecznik był uruchamiany drogą odciągnięcia bijnika i przekręcenia go w lewo, przy mrozach czynność ta była bardzo utrudniona, nawet w zimowych rękawicach. Magazyn jednorzędowy mieścił cztery naboje, piąty z łódki był podawany bezpośrednio do komory nabojowej.

W 1907 roku opracowano karabinek wz. 1907 z lufą długości 508 mm. Po rewolucji podjęto tylko produkcję wersji dragońskiej, w której dokonano w 1930 roku drobnych modyfikacji. Zmiany miały ułatwić produkcję wielkoseryjną. W tym też roku opracowano model snajperski, początkowo z lunetami PE, potem PU. W 1938 roku pojawił się karabinek tego wzoru, bez bagnetu, a w 1944 roku ostatni model Mosina, z bagnetem stałym, składanym wzdłuż lufy.

W okresie międzywojnia Mosiny trafiały również do uzbrojenia Wojska Polskiego. W latach 1924 – 27 w Centralnej Składnicy Broni nr 1 w Warszawie oraz w Fabryce Broni i Maszyn ARMA we Lwowie (przy udziale stołecznej Zbrojowni nr 2) dokonano modyfikacji zdobycznych karabinów wzoru z 1891 roku. Lufy wymieniono na nowe lub rozwiercono i przegwintowano do kalibru 7,92 mm. Stare lufy zostały skrócone o ok. 200 mm. Komorę nabojową dostosowano do nowego naboju przez jej spęcznienie. Kolejne zmiany dotyczyły czółka tłoka zaporowego, wyciągu, wyrzutnika i donośnika. Magazyn przetłoczono do gabarytów nowej amunicji. Obniżono wślizg nabojowy, wymieniono przedni bączek, skrócono nakładkę na lufę i dodano nasadę na bagnet. Broń sygnowano oznaczeniem wz. 91/98/25. Nieco wcześniejsza wersja wz. 91/98/23 miała koźlik zamiast nasady bagnetu. W ostatniej wersji (czasem oznaczanej jako wz. 91/98/26) wyrzutnik był częścią oddzielną od rozdzielacza. Modyfikacją objęto ok. 77 tys. karabinów. Broń traktowana była jako przejściowa. Nasi żołnierze narzekali m.in. na łamanie się rozdzielacza, trudne ładowanie z łódki oraz zacięcia przy dosyłaniu i ekstrakcji. W latach 1928 – 36 Mosiny te znajdowały się w wyposażeniu m.in. pułków artylerii lekkiej i dywizjonów artylerii konnej. Od 1927 roku uzbrajano w nie ułanów, od 1929 roku zaś żandarmerię. Broń sukcesywnie wycofywano, zamieniając ją na kb Mausera. We wrześniu 1939 roku karabiny 91/98/25 miała jeszcze Obrona Narodowa.

Po II wojnie państwa satelickie musiały używać broni rosyjskiej i dlatego podjęły produkcję Mosinów. Produkowane w Radomiu krótkie karabiny wz. 44 wyróżniały się pierwszorzędną jakością. Wytwarzano je w latach 1949 – 1955. Dobrą reputacją cieszyły się także Mosiny z Węgier, zarówno wzoru 91/30, jak i 44.

Wyliczmy podstawowe wady tej broni:

- źle opracowane odprowadzenie gazów przy przypadkowym przebiciu spłonki, w rezultacie klinowanie iglicy i bardzo niebezpieczne przerywanie się gazów w stronę oczu strzelca;

- duże oddalenie rękojeści zamka od języka spustowego, co zmniejszało szybkostrzelność praktyczną;

- źle opracowany zamek, którego jedynym plusem była mała ilość części składowych;

- niewygodny i niepewny bezpiecznik;

- częste osłabienie lub pękanie sprężyny spustu;

- za krótka rączka zamkowa;

- samoczynne otwieranie klapy magazynka;

- niepraktyczny bagnet typu kłującego oraz złe jego mocowanie na broni;

- niewłaściwa obróbka termiczna komory zamkowej;

- częste zacięcia przy ładowaniu amunicji bez łódki nabojowej;

- słabe elementy łoża (szyjka kolby i nakładka na lufie);

- częste łamanie wyciągu;

- przystrzelanie broni z bagnetem, co powodowało konieczność stałego noszenia bagnetu na broni.

Do zalet Mosina można zaliczyć:

-          prostą konstrukcję i małą liczbę części składowych /tylko 42/;

-          łatwość rozkładania zamka w warunkach polowych;

-          mocny nabój z dużą prędkością początkową, a więc w rezultacie dość płaski tor lotu pocisku (dla naboju wz. 1908 aż 865 m/s z lufy dł. 730 mm i 880 m/s z lufy 800 mm);

- dobrą szybkostrzelność praktyczną broni;

-          niezłą precyzję strzału;

-          znośny odrzut.

Modernizacja z 1930 roku usunęła niektóre mankamenty, ale była prowadzona głównie pod kątem obniżenia kosztów produkcji samej broni.

W naszym kraju znaczna ilość historycznych karabinów Mosin została przerobiona na sztucery myśliwskie. W Polsce najczęściej są to wersje kb wz. 44, z lufami długości 517 mm. Krótkiego Mosina produkowano w latach 50. w Radomiu i wyróżnia je cyfra 11 w owalu. Początkowo broń modyfikowano do naboju .308 Winchester – iInicjatorem przeróbki kb wz. 44 na sztucer był gen. bryg. Edward Ogrodowicz. Taki repetier działał kiepsko, z uwagi na różnice w kalibrze i budowie łuski, a pomysł wynikał oczywiście z deficytu kulowej broni myśliwskiej w Polsce. OWG (z Grudziądza, stąd ostatnia litera w nazwie) to przerobione kabeki, w których skróceniu uległa komora nabojowa do długości łuski naboju .308 Win., czyli 51 mm.

Inne modyfikacje to zmiana kształtu osady, dodanie bączków, przyspiesznika typu niemieckiego, zmiana bezpiecznika i zmniejszenie magazynka do 3 sztuk, tak by nie wystawał z łoża. Pierwsza seria tych sztucerów ukazała się w grudniu 1990 roku. W 1991 roku OWG kosztował ok. 2,7 mln ówczesnych złotych.

Myśliwskie modyfikacje ukazywały się także pod oznaczeniem OWJ (Jastrzębie), z oryginalnymi magazynkami.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2025

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter