Stinger 9, czyli “lepszy Scorpion”
Michał Sitarski
W ostatnim czasie na naszym rynku nastapił prawdziwy wysyp PCC, czyli Pistol Caliber Carbine, czyli “wykastrowanych” pistoletów maszynowych. Dokładniej to jest to broń najczęściej faktycznie bazująca na broni wojskowej/policyjnej, czyli samoczynno-samopowtarzalnej, ale przeznaczona na rynek cywilny, zatem strzelająca wyłącznie ogniem pojedynczym.
Kilka takich konstrukcji opisanych została na łamach niniejszego magazynu, a niektóre zdobyły naprawdę dużą popularność. Wynika ona z kilku rzeczy – po pierwsze tego typu broń na ogół jest tańsza od karabinków na amunicję pośrednią. Po drugie – koszt samej amunicji jeśt średnio dwukrotnie niższy, więc strzelanie jest po prostu tańsze. Po trzecie – PCC uznawany jest za broń generującą mniejszy imupls oddziałujący na strzelca, przez co łatwiejszą do opanowania, więc dobrą dla osób początkujących bądź słabszych fizycznie. Po czwarte wreszcie – nie wszystkie strzelnice dopuszczają użycie amunicji silniejszej niż pistoletowa. Oczywiście, nie jest to problemem w miejscu, gdzie strzelnic jest dużo, ale już dla mieszkańców okolic, w których znajduje się jedna strzelnica “tylko pistoletowa”, zaś najbliższa “karabinowa” jest odległa o kilkadzisiąt kilometrów ten czynnik zaczyna nabierać dużego znaczenia.
Poza tym PCC rozpowszechniły się także w sporcie strzeleckim (np. w trigunie), ale tu już mówimy o konstrukcjach droższych, bo kosztujacych nawet do 25 000 złotych.
Njanowszy PCC na naszym rynku, czyli Stinger 9 może być bronią sportową, zwłaszcza w wersji z najdłuższą lufą, ale generalnie plasuje się wśród broni rekreacyjnej, for fun czy do taniego strzelania, tym bardziej, że sam kosztuje niewiele.
Stinger 9 – co to jest?
Jeśli przyjrzymy się Stingerowi, zwłaszcza w obrębie gniazda magazynka, spojrzymy na jego manipulatory czy rękojeść przeładowania, to możemy dostrzec bardzo wyraźne podobieństwa do pistoletu maszynowego (albo też PCC) Scorpion EVO 3.
Jest to bardzo trafne spostrzeżenie, bo za projekt obu tych PCC, a także pistoletu LAUGO Alien odpowiada duet Jan Lucansky I Ondrej Podel z firmy Lucansky Arms. To ten duet stworzył Scorpiona, który następnie został odkupiony przez Ceską Zbrojovkę – widziałem oryginalny prototyp tego PCC, jeszcze z oznaczeniami Lucansky.
Siłą rzeczy Stinger częściowo nawiązuje do Scorpiona, choć jest od niego konstrukcją jednak odmienną. Odróżnia go jeszcze jedna rzecz – choć zaprojektował go duet czeskich konstruktorów, to za produkcję odpowiada Orsav Manufacturing, czyli turecki producent współpracujący z czeską firmą.
Mamy bowiem do czynienia z pistoletem maszynowym/karabinkiem PCC strzelającym amunicją 9 mm x 19, działającym na zasadzie odrzutu zamka swododnego, strzelającym z zamka zamkniętego. Różnicą jednak jest to, że w Stingerze zastosowano zamek „dwumasowy”, wyposażony w wolframowy bezwładnik, a całość nazwano Delayer Matter Technology®. Rozwiązanie to ma wpływać na redukcję oddziaływania broni na strzelającego, czyli na osłabienie odrzutu i podrzutu broni.
Jak powszechnie wiadomo, w broni wyposażonej w zamek swobodny (niekiedy określanej jako „ryglowaną masą zamka”) za poprawne funkcjonowanie, odpowiednią szybkostrzelność oraz oddziaływanie na strzelca odpowiada masa zamka, jego droga w ruchu wstecznym oraz opór urządzenia powrotnego. Wpływając na te czynniki można regulować pracę broni, ale nie da się w nieskończoność ich zmieniać w prosty sposób, bo „praw fizyki pan nie zmienisz”. Dlatego stosuje się zamki półswobodne z różnymi sposobami opóźnienia otwarcia, wymyślne urządzenia powrotne czy właśnie zamki o dzielonej masie z bezwładnikami. W przypadku Stingera cały zamek z bezwładnikiem ma masę tak dobraną, by skutecznie ryglować lufę i w połączeniu ze sprężyną powrotną zapewnić odpowiednią szybkostrzelność. Pozostaje jeszcze oddziaływanie na strzelca, czyli odrzut i (w mniejszym stopniu) podrzut PCC – na to właśnie wpływ ma ten wolframowy klocek połączony z zamkiem tuleją sprężyny powrotnej w taki sposób, by umożliwić mu wzdłużne przesuwanie się względem „zamka właściwego”. W efekcie w ruchu wstecz porusza się cały zespół z bezwładnikiem w przednim położeniu, po czym, po dojściu do końca komory zamkowej zamek zostaje wyhamowany przez elastomerowy zderzak, a bezwładnik kontynuuje ruch wstecz. To powoduje, że uderzenie masy całego zespołu jest niejako rozdzielone na dwa razy, a dodatkowo minimalnie opóźniony zostaje ruch do przodu. Pod działaniem rozprężającej się sprężyny powrotnej zamek jest przesuwany w przednie położenie, a po dojściu do płasku lufy swój ruch kontynuuje bezwładnik, ponownie rozdzielając uderzenie na dwa etapy i dwie masy. Strzelec całość odczuwa jako zmniejszenie odrzutu oraz „wygładzenie” pracy broni.
Oczywiście, podobnie jak w przypadku np. PM Kriss Vector najbardziej działanie takiego układu będzie można odczuć przy prowadzeniu ognia seryjnego/ciągłego, bo przy nawet szybkim ogniu pojedynczym wprawny strzelec odczuje to w stopniu minimalnym. W przypadku osoby z mniejszym doświadczeniem strzeleckim może to jednak być bardziej odczuwalne.
Drugą – bardzo dużą – różnicą pomiędzy PCC Stinger i Scorpion jest to, że ten pierwszy ma komorę zamkową wykonaną z zamkniętego profilu aluminiowego, wykończonego anodowaniem twardym typu III, a nie z polimerów formowanych metodą wtrysku. Oczywiście na szczycie komory, na całej jej długości znajduje się szyna MIL-STD-1913.
Komora spustowa jest już wtryskiem, ale w przeciwieństwie do „starszego brata” zdecydowano się na dokręcany chwyt pistoletowy, taki sam, jak w karabinkach rodziny AR-15, a nie stały, stanowiący element komory spustowej. Do tego ten ze Scorpiona powszechnie był krytykowany za kształt i kąt pochylenia, a zmienić go nie było jak... Co ciekawe, w zależności od długości lufy (dostępne są 4-calowe, 8-calowe oraz 16-calowe) różnią się także chwyty – w najkrótszym wariancie jest on niemal pionowy, w dwóch pozostałych zastosowano chwyt o standardowym kącie nachylenia.
Manipulatory broni bezpośrednio nawiązują do „poprzednika”, ale po pierwsze – są w pełni zdublowane, a po drugie – twórcy odrobili lekcję i są po prostu wygodniejsze. Co ciekawe, w przypadku zatrzasku magazynka zdecydowano się na standard „Scorpion EVO Plus”, czyli magazynki, które można zwolnić tak, jak w EVO 3 (dźwigienką u nasady gniazda magazynka) albo „po aerowemu”, czyli przyciskiem na gnieździe. Od razu dodam, że Stinger działa zarówno na starszych, jak i nowszych magazynkach od Scorpiona.
Przełącznik bezpiecznika ma skok 45° i bardzo dobrze dobrane skrzydełka – są wystarczająco duże, by wygodnie nimi operować i jednocześnie na tyle małe, że nie przeszkadzają dłoni obejmującej chwyt.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9-10/2025
