SSN-AUKUS na rozdrożu
Sławomir J. Lipiecki
Pięć lat po ogłoszeniu trójstronnego paktu AUKUS i ponad trzy lata po przedstawieniu tzw. Optimal Pathway, program pozyskania przez Australię uderzeniowych okrętów podwodnych o napędzie atomowym (SSN) wszedł w etap, w którym deklaracje polityczne coraz częściej można konfrontować z rzeczywistymi zamówieniami, inwestycjami i pracami na poziomie przemysłowym. Rozbudowywane są stocznie, podpisywane wieloletnie kontrakty, zamawiane podzespoły siłowni atomowych i szkoleni pierwsi specjaliści. Nie zmienia to jednak faktu, że harmonogram AUKUS zależy głównie od równoczesnego przezwyciężenia ograniczeń produkcyjnych w Stanach Zjednoczonych, odbudowy brytyjskiego przemysłu okrętów podwodnych oraz stworzenia od podstaw australijskich zdolności konstrukcyjnych i eksploatacyjnych. Powodzenie przedsięwzięcia ma ogromne znaczenie strategiczne, ale o jego rzeczywistych perspektywach przesądzą już nie komunikaty prasowe, lecz realne tempo dostaw, proces certyfikacji i kompetencje samych odbiorów.
Ogłoszony 15 września 2021 roku AUKUS obejmuje w istocie znacznie więcej niż same okręty podwodne, jednak to pierwszy filar porozumienia pozostaje przedsięwzięciem najbardziej kapitałochłonnym i wymagającym organizacyjnie. Przyjęta w marcu 2023 roku ścieżka realizacji zakłada trzy powiązane etapy: stopniowe zwiększanie obecności amerykańskich i brytyjskich jednostek klasy SSN (Submersible Ship Nuclear) w Australii, zakup przez Royal Australian Navy trzech okrętów typu Virginia z możliwością pozyskania kolejnych dwóch oraz budowę docelowych jednostek programu SSN-AUKUS na podstawie brytyjskiego projektu, z amerykańskimi technologiami i systemami bojowymi. Pierwszy brytyjski SSN-AUKUS (w skróconej nomenklaturze Royal Navy znany jako SSN-A) ma wejść do służby pod koniec lat 30., natomiast australijski – na początku następnej dekady. Chociaż oba państwa (a praktycznie wszystkie trzy, bo Stany Zjednoczone w swoim programie SSNX również będą korzystały z rozwiązań przyjętych w SSN-AUKUS) zbudują okręty we własnych stoczniach, wspólny projekt, uzbrojenie, wybrane systemy i brytyjskie dostawy siłowni atomowych stworzą gęstą sieć wzajemnych zależności. W praktyce żaden z uczestników nie zrealizuje swojego odcinka programu w całkowitej izolacji od pozostałych.
Amerykańskie „wąskie gardła”
Najbardziej bezpośrednim wyzwaniem dla australijskiej „pomostowej” floty pozostaje tempo budowy typu Virginia. Problem nie sprowadza się do zgody politycznej na przekazanie jednostek, lecz do konieczności pogodzenia tej transakcji z własnymi potrzebami US Navy. Według opracowania Congressional Research Service, od 2022 roku rzeczywiste tempo produkcji Virginii utrzymywało się na poziomie około 1,1–1,2 okrętu rocznie, choć przez dłuższy czas plan zakupowy zakładał dwie jednostki. Oznacza to narastającą różnicę między liczbą zakontraktowanych kadłubów a realnymi możliwościami ich terminowego ukończenia. Aby jednocześnie odtwarzać potencjał amerykańskich sił podwodnych i wywiązać się z zobowiązań wobec Canberry, przemysł musi najpierw dojść do stabilnej produkcji dwóch okrętów rocznie, a w dalszej perspektywie osiągnąć tempo rzędu 2,33 jednostki. Sam wzrost zamówień nie spowoduje bowiem analogicznego wzrostu liczby ukończonych okrętów.
Za realizację programu odpowiadają General Dynamics Electric Boat z Groton i Quonset Point oraz Huntington Ingalls Industries – Newport News Shipbuilding. Te same przedsiębiorstwa, korzystając z rozbudowanej sieci certyfikowanych podwykonawców, uczestniczą w budowie strategicznych okrętów podwodnych o napędzie atomowym – nosicieli rakiet balistycznych (SSBN) typu Columbia. W przeciwieństwie do przedsięwzięć, które można przenieść do dowolnej stoczni, obie serie wymagają infrastruktury dopuszczonej do prac przy siłowniach jądrowych, wielkogabarytowych urządzeń obróbki najwyższej jakości stali oraz personelu o kwalifikacjach zdobywanych przez lata. Szczególnie obciążające jest równoległe przechodzenie na większe i bardziej pracochłonne sekcje okrętów Virginia Block V z modułem Virginia Payload Module (VPM) oraz utrzymywanie priorytetu programu Columbia, odpowiadającego za przyszłą ciągłość amerykańskiego odstraszania nuklearnego.
W październikowym numerze magazynu „Proceedings” wiceadmirał Robert M. Gaucher, kierujący reformą systemu pozyskiwania okrętów podwodnych o napędzie atomowym nowej generacji, wskazał na zasadniczą dysproporcję między wymaganiami a wydolnością przemysłu: współczesny program obejmujący dwa SSN i jeden SSBN rocznie oznacza ponad pięciokrotnie większy tonaż produkcji w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch dekad. Niedobory wykwalifikowanych spawaczy, monterów, specjalistów kontroli jakości i doświadczonej kadry nadzorczej nakładają się na zatory w dostawach materiałów, których nie da się szybko zastąpić. W tym samym wydaniu „Proceedings” zwrócono również uwagę na „wąskie gardło” producentów odlewów i odkuwek elementów zaawansowanych pędników, niskostopowych stali kadłubowych, ceramiki piezoelektrycznej, magnesów oraz powłok anechoicznych drugiej i trzeciej generacji. Ograniczeniem bywa nie tylko dostępność surowca, lecz także proces jego certyfikacji, powtarzalność obróbki (kontrola jakości), badania nieniszczące i odrzuty jakościowe. W takich warunkach opóźnienie jednego poddostawcy może zaburzyć harmonogram kilku okrętów równocześnie.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 10/2026
