Spitfire – niedoszły obrońca szwajcarskiego nieba

Spitfire – niedoszły obrońca szwajcarskiego nieba

Marcin Strembski

 

Zapoczątkowane pod koniec 1935 roku poszukiwania nowego standardowego myśliwca dla szwajcarskich Wojsk Lotniczych (Fliegertruppe) były procesem skomplikowanym i długotrwałym. Wymagania wobec nowego samolotu były bardzo wysokie: prędkość maksymalna 450–500 km/h, czas wznoszenia na wysokość 5000 m – 5 minut, pułap 10 000 m, długotrwałość lotu na pełnej mocy silnika 1,5 godziny. Dodatkowymi warunkami były: uzbrojenie w działko kalibru 20 mm oraz zastosowania silnika rzędowego, przy czym z pewnych względów preferowanym napędem był silnik Hispano-Suiza.

Niestety w przypadku oczekiwanego przez wojsko samolotu myśliwskiego nie można było liczyć na wytwory rodzimego przemysłu lotniczego, który swoim potencjałem badawczo-rozwojowym znacznie ustępował światowym potentatom. Dlatego od razu zdecydowano się na szukanie myśliwców za granicą. Finał tych poszukiwań nastąpił zimą przełomu 1937 i 1938 roku. Wybór Szwajcarów padł na francuski samolot Morane-Saulnier MS.406, który miał być produkowany w kraju na podstawie licencji. Jednakże jej wdrożenie we własnych zakładach miało potrwać co najmniej rok, a produkcja pierwszej serii 80 egz. jeszcze dłużej. W praktyce podjęcie produkcji Morane'ów opóźniło się o kolejne miesiące, ponieważ Francuzi zwlekali z przekazaniem dokumentacji licencyjnej i samolotów wzorcowych.

Dlatego 29 lipca 1938 roku na posiedzeniu Ministerstwa Spraw Wojskowych (Eidgenössischen Militärdepartement, EMD) zapadła decyzja o zakupie partii 40 gotowych maszyn, które miały przejściowo podnieść stopień nowoczesności lotnictwa myśliwskiego. Problem w tym, że nie mogły to być MS.406, ponieważ ich wielkoseryjna produkcja we Francji również jeszcze nie rozpoczęła się. Aby przyspieszyć zakup, dodatkowe wymagania odnośnie do uzbrojenia i silnika potraktowano jako opcjonalne. Dzięki temu wśród rozpatrywanych samolotów mogły znaleźć się: niemiecki Messerschmitt Bf 109, włoski Fiat G.50, amerykański Curtiss P-36 i brytyjski Hawker Hurricane.

W celu dokładnego zapoznania się z charakterystyką tego ostatniego, jesienią 1938 roku do Wielkiej Brytanii udała się kilkuosobowa delegacja z Departamentu Techniki Wojennej (Kriegstechnische Abteilung, KTA). Niestety termin wizyty został wybrany wyjątkowo niefortunnie. Ze względu na napiętą sytuację międzynarodową, która przeszła do powszechnej świadomości jako kryzys sudecki, brytyjskie Ministerstwo Lotnictwa (Air Ministry) odmówiło przybyłej 27 września delegacji wstępu do fabryk Hawkera i prezentacji Hurricane'a. Nieoczekiwanie, następnego dnia rano ze strony Anglików nadeszła propozycja zwiedzenia należących do koncernu Vickersa zakładów Supermarine w Southampton, na którą Szwajcarzy skwapliwie przystali. Po przybyciu na miejsce i krótkim oprowadzeniu po fabrycznych halach, ku zaskoczeniu przybyszów zaprezentowano im najnowsze dzieło Reginalda Mitchella – samolot myśliwski Spitfire Mk I. Co więcej, gospodarze zezwolili na wykonanie zapoznawczych lotów obecnym na miejscu dwóm szwajcarskim pilotom – Oberstlt. Robertowi Ackermannowi i Hptm. Williemu Freyowi.

Obaj piloci byli pod wrażeniem osiągów Spitfire’a. Szczególnie podkreślali łatwość pilotażu, niskie obciążenie powierzchni nośnej oraz dobrą zwrotność. Oprócz plusów znaleźli też minusy, wśród których wymienili długi rozbieg i słabe przyspieszenie, które to czynniki mogły w przyszłości utrudnić operowanie z krótkich alpejskich lotnisk. Gwoli wyjaśnienia wypada dodać, że zaprezentowany im egzemplarz należał do pierwszych seryjnych Spitfire’ów wyposażonych w stałe dwułopatowe śmigło, które nie pozwalało na optymalne wykorzystanie mocy drzemiącej w silniku Merlin. Ogólne wrażenie było jednak bardzo pozytywne, aczkolwiek w końcowej ocenie Spitfire został sklasyfikowany nieco niżej niż Bf 109E, z którego prototypami Szwajcarzy mieli okazję zapoznać się w locie wcześniej.

Nie minęło wiele czasu i 13 października 1938 roku ze strony przedstawicielstwa firmy Vickers Armstrong napłynęła propozycja sprzedaży licencji na Spitfire'a. I choć tempo, z jakim przygotowano tę propozycję, może budzić podziw, oferta Vickersa nie trafiła na podatny grunt. W tym czasie Szwajcarzy finalizowali już bowiem kontrakt z Messerschmittem na pierwszą partię Bf 109 (umowa na zakup 10 egz. Bf 109D i 30 egz. Bf 109E została zatwierdzona przez Bundesrat 21 października 1938 roku). Poza tym oczekiwano na efekty kolejnej misji KTA, która pod koniec tego miesiąca wyjechała do Stanów Zjednoczonych. W rezultacie brytyjska oferta pozostała bez odpowiedzi.

Vickers nie zamierzał jednak łatwo rezygnować i 27 lutego 1939 roku wysłał zapytanie, czy dostarczone w październiku informacje wymagają wyjaśnienia lub uzupełnienia. W języku dyplomatycznym oznaczało to prośbę o jednoznaczną odpowiedź, czy Szwajcaria jest w ogóle zainteresowana licencją na Spitfire’a, czy też nie.

Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 6/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter