SHOT Show 2026

SHOT Show 2026

Marek Czerwiński

 

W dniach 20 – 23 stycznia 2025 roku w Las Vegas w Nevadzie w halach Caesars Forum i Venetian Expo miały miejsce 48 targi SHOT Show. Pierwsze targi odbyły się w 1979 roku w St. Louis w stanie Missouri, a Las Vegas organizuje to wydarzenie nieprzerwanie od 2010 roku.

77 tys. m² powierzchni wystawowych, ponad 2800 wystawców ze 126 krajów i 100 000 zgłoszonych produktów – te liczby muszą robić wrażenie. Amerykanie lubią rozmach i arytmetykę, wyliczyli więc, że łączna długość alejek wystawowych to 22,7 km (ponad pół maratonu!), a na terenie zajętym przez stoiska można „zaparkować” 2586 czołgów Abrams M1. Zysk generowany bezpośrednio przez SHOT Show to 88 mln USD. Targi relacjonuje ponad 2,5 tys. przedstawicieli mediów.

Największe światowe wydarzenie dotyczące broni, amunicji czy optyki pozwoliło na zapoznanie się z ciekawymi nowościami.

Na rynek USA wrócił koreański karabinek K2 w kalibrze 5.56 mm x 45/.223 Rem., oczywiście wyłącznie w wersji sportowej, czyli samopowtarzalnej, łączący zalety systemów AK i M16. Lufa wyposażona jest w tłumik płomienia, który pełni także rolę osłabiacza podrzutu. Zasada działania broni oparta jest na wykorzystaniu energii gazów prochowych odprowadzanych przez boczny otwór w lufie. Energia gazów przekazywana jest przez tłok gazowy o długim skoku, co poprawia niezawodność. Ryglowanie następuje przez obrót zamka. zasilanie następuje z dwurzędowych magazynków łukowych o pojemności 30 naboi, zamiennych z magazynkami MMarek Czerwiński16.

Strzelców i kolekcjonerów ucieszy także powrót słynnych pistoletów firmy HK, konkretnie P7 i P7 M13, od razu w wersjach ze stali nierdzewnej. Przypomnę, że broń działa na zasadzie odrzutu zamka półswobodnego, z opóźnionym otwarciem. Jest to jeden z pierwszych pistoletów z lufą poligonalną, do tego z rowkami Revellego w komorze nabojowej. Broń wyposażono w bezpiecznik chwytowy (na przedniej powierzchni chwytu) będący zarazem napinaczem iglicy. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie skrzydełka jako zatrzasku magazynka. Inne zalety to kompaktowe wymiary (jak w Glocku 19) oraz magazynek na 13 nabojów. Wady? Tylko jedna, ale arcyważna – cena…

Strzelcy zatrzymywali się bardzo często przy karabinie maszynowym FN True Velocity, strzelającym potężnym nabojem .338 Norma Magnum. Amunicja ta uważana jest za nieco lepszą od .338 LM i bezsprzecznie zwiększa zasięg celnego ognia, oczywiście w stosunku do 7,62 mm x 51.

Firma Smith & Wesson przedstawiła nową odmianę dobrze przyjętego powtarzalnego sztucera dwutaktowego Model 1854 – jest to oczywiście lewar, w wersji Stealth Hunter. Zwraca uwagę wydłużona górna szyna Picatinny i dobry przeziernik typu Ghost Ring. Dochodzi duży wybór kalibrów (w tym stary, sprawdzony .30 – 30 Win., mocny .45 – 70 Govt. czy .44 Magnum), taktyczna, wentylowana przednia część łoża, nakrętka pod modulator i powiększona dźwignia przeładowania. Konstrukcja jest doskonale sprawdzona, a mechanizm zamkowy pracuje perfekcyjnie. Krótka lufa i niska masa sprzyjają wykorzystaniu broni podczas polowań leśnych czy dochodzeniu postrzałków. Jak ocenić ten sztucer? Można jednym zdaniem: nowoczesność wbudowana w stary, klasyczny format.

Jeśli już jesteśmy przy sztucerach systemu „lever action”, warto odnotować pojawienie się nowej odmiany broni firmy Henry – Levar Supreme, pod naboje .223 Rem./ 5,56 mm NATO i .300 BLK. Ulepszono system zasilania magazynkowego, a sam magazynek wykonany jest z tworzyw sztucznych i kompatybilny z systemem AR. Zwracają uwagę samonośna lufa i wysoka precyzja strzału, przewyższająca wszystko, czym stare lewarki raczyły nas do tej pory. Mamy więc niepowtarzalny urok broni dźwigniowej, z łożem z orzecha i subtelną nutką współczesnego wzornictwa.

Kolejny, mocno futurystyczny sztucer systemu lever action przedstawiła włoska firma Chiappa Firearms – nosi on oznaczenie 86 Wildlands TD Angle Ejektion i w dużym stopniu kopiuje rozwiązania słynnego Winchestera z 1886 roku. Słuszny nabój .45 – 70 Govt. wskazuje zasadnicze przeznaczenie: zbiorówki i dochodzenie postrzałków. Lufa jest bardzo krótka (419 mm), za to z nagwintowanym wylotem (5/8 x 24) i skokiem 1:18”. Wyrzut łuski następuje nie do góry (jak w oryginale) lecz w prawo – stąd sygnatura Angle Eject. Umożliwia to osadzenie lunety biegowej lub kolimatora na górnej szynie Picatinny. Magazynek mieści cztery naboje, a w taktycznej, szkieletowej kolbie można umieścić zapasową amunicję. Sztucer szybko rozkłada się do transportu, stąd nazwa Take Down. Osłona lufy w systemie M-Lok ułatwia osadzenie dodatkowych akcesoriów. Dźwignia przeładowania jest powiększona i ma dodatkowy, skórzany oplot. Niby niewiele, ale poprawia wzornictwo i ergonomię. Reasumując, lewar Chiappy jest konstrukcją zwartą (tylko 914 mm długości), ale stosunkowo ciężką (prawie 4 kg), rażenie obalające pocisku bardzo wysokie, ale masa znaczna; nie jest to więc broń dla Dian czy osób w starszym wieku.

Znacznie tańsze sztucery lewarowe pokazali Turcy. Po raz pierwszy wystawili kopie Marlina 1895, właściwie w odmianie Rio Grande (wytwarzanej kiedyś w firmy Rossi). Mowa o wyrobach Hugtek i HugeX Arms, w kalibrach .45 – 70 Govt. i .30 – 30 Win. Myśliwym spodoba się przede wszystkim odmiana niklowana, z osadą w szarym laminacie. Wygląda prawie jak Marlin, a kosztuje połowę ceny.

Chiappa pokazała także powiększoną wersję rewolweru Rhino. znanego od 2009 roku. Przypomnę, że broń strzela z dolnej komory bębna, co ogranicza zarówno podrzut, jak i odrzut. Broń po raz pierwszy korzysta z potężnego naboju .44 Magnum – wcześniej „nosorożec” używał amunicji .357 Magnum/.38 Special lub 9 mm x 19 Luger. Dostosowanie Rhino do znacznie mocniejszego naboju wymagało oczywiście wzmocnienie konstrukcji – zastosowano szkielet typu L. Lufy mają długość 6 cali (152 mm), masa całkowita broni wynosi 1,3 kg długość 290 mm. Bęben mieści sześć nabojów, opór przełamania spustu w trybie SA wynosi 1,2 kg, a przy samonapinaniu 4 kg. Produkowane będą różne wersje kolorystyczne: Gold PVD (w pięknej barwie złota), MIX Color PVD (odcienie złota i błękitu), Black i White Nickel oraz w kolorach amerykańskiej flagi na niebieskim tle (tylko 440 egzemplarzy). Dostępny będzie także ciekawy kamuflaż geometryczny Elite Unique Pattern, nakładany za pomocą farb Cerakote. Ta ostatnia limitowana wersja kolorystyczna (zaledwie 44 sztuki) trafi na rynek USA tylko w odmianie SAR (Single Action Revolver), Rewolwer ma powiększony kabłąk spustowy, co pozwala na strzelanie w zimowej rękawicy. Kształt przedniej części kabłąka umożliwia podparcie broni drugą ręką. Rewolwer łatwo odróżnić od wcześniejszych modeli po gabarytach i znacznej wysokości górnej szyny Picatinny. Odrzut będą pochłaniać świetne, ogumowane okładziny firmy Hogue. Broń musi odnieść sukces, widać to po wersji kalibru .357 Magnum, która pojawiła się już w trudnej do określenia liczbie filmowych produkcji. A jak wiadomo kino, a konkretnie Hollywood, kształtuje rzeczywistość, więc za niedługo bohaterowie filmów akcji będą likwidować złoczyńców z potężnego Rhino kalibru .44 Magnum. Cena broni na rynku USA dochodzi do 1800 USD.

W tym samym kalibrze oferowany jest kolejny rewolwer firmy Chiappa – Black Thunder. Tylko w wersji SA, czyli Single Action (konieczne wstępne napięcie kurtka) z lufami długości 140 lub 190 mm, w tej ostatniej wersji broń ma pełne 330 mm długości. Nostalgiczny wygląd „broni ze starej szkoły” kopiującej rozwiązania słynnego Colta wz. 1873 zostaje nieco zakłócony przez długą, górną szynę Picatinny i ogumowany chwyt firmy Hogue. Tak jednak być musi, bo guma dobrze pochłania odrzut „czterdziestki czwórki”, a montaż ułatwi osadzenie kolimatora bądź lunety.

Jeśli .44 Magnum komuś wyda się zbyt potężny, może zatrzymać się przy Rhino kalibru 10 mm Auto. Ten nabój ustępuje oczywiście .44 Magnum, ale potrafi powalić nawet niedźwiedzia grizzly. Rewolwer dostępny jest z lufami długości 3 cali (76 mm, 30 SAR lub 30 DS) oraz 6 cali (152 mm, wersje 60 SAR i 60 DS). Odmiany SAR strzelają tylko w trybie Single Action, czyli konieczne jest wstępne napięcie kurka.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2025

 

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter