Samochody pierwszej linii: podejście rosyjskie

Samochody pierwszej linii: podejście rosyjskie

Andrij Charuk

 

Obecny etap wojny rosyjsko-ukraińskiej charakteryzuje się znaczącymi zmianami w sposobie prowadzenia walk. Dominacja powietrznych bezzałogowców doprowadziła do „rozproszenia” pozycji. Nie ma już mowy o zwartych kompanijnych lub batalionowych rejonach obrony, natomiast pozycje, zajmowane przez kilku–kilkunastu żołnierzy, są izolowane i rozproszone na dużym obszarze. Utrzymanie łączności z nimi stanowi nie lada wyzwanie – zważywszy na poszerzenie głębokości, głównie z powodu dronów, tzw. strefy szarej do 20–30 km.

Dostarczanie na takie pozycje amunicji, żywności i wody, ewakuacja rannych czy rotacja żołnierzy, wymagają w warunkach stałego zagrożenia ze strony dronów dość specyficznych środków – niewielkich transporterów o zdolnościach terenowych. W klasycznych rosyjskich etatach szczebla kompanijnego (strzelców zmotoryzowanych i czołgów) samochody w ogóle nie występują. Pewna ich liczba znajduje się na szczeblu batalionu, natomiast zasadnicza masa na poziomie pułku (brygady). Tymczasem przejście wojny do fazy pozycyjnej doprowadziło do gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na samochody na szczeblu pluton–kompania. I chodzi tu nie tylko (i nie tyle) o ciężarówki, ile o lekkie samochody terenowe czy klasy pick-upz przeznaczeniem do przewozu żołnierzy, niewielkich ładunków oraz cięższego uzbrojenia piechoty. Rosyjscy specjaliści analizują tę sytuację. Dlaczego więc, ich zdaniem, pojawiła się potrzeba posiadania właśnie takich pojazdów?

Po pierwsze, statyczność frontu doprowadziła do dość szeroko stosowanej praktyki rajdów w wykonaniu niewielkich pododdziałów (drużyna–pluton), które poruszają się wzdłuż linii frontu, wykrywają wrogie patrole, ubezpieczenia wysunięte, plutonowe punkty obrony i zadają im ograniczone straty ze środków ogniowych (na przykład z automatycznych granatników). Do przemieszczania takich grup potrzebne są środki transportu zdolne przewieźć kilku żołnierzy oraz jedną jednostkę uzbrojenia zespołowego (granatnik automatyczny lub wielkokalibrowy karabin maszynowy 12,7 mm) z zapasem amunicji wystarczającym do wykonania zadania. Rosjanie przyznają, że do takiego zadania czasem lepiej wysłać transporter opancerzony lub bojowy wóz piechoty, ale jednocześnie zaznaczają, że: „Ministerstwo Obrony przystąpiło do formowania nowych jednostek, które na razie nie dysponują wystarczającą liczbą ciężkiego uzbrojenia oraz sprzętu i składają się zezmobilizowanych żołnierzy… Dotyczy to również ochotniczych oddziałów BARS”. I dodatkowo: „ponieważ przeciwnik praktycznie zawsze natychmiast odpowiada ogniem, taki pojazd powinien być przeznaczony do ewakuacji rannego leżącego”. Inne stawiane wymagania to niewielkie, ułatwiające maskowanie gabaryty oraz niskie zużycie paliwa.

Po drugie, dużym problemem staje się ewakuacja rannych, których jest po prostu zbyt wielu, jak na transport, który można zaangażować do takiego zadania. Dlatego potrzebne są kompaktowej wielkości samochody do wywozu rannych, aby nie ściągać do tego celu z linii frontu etatowych transporterów opancerzonych czy bwp. Dodatkowo, w warunkach statycznego frontu często pojawiają się zadania logistyczne nieprzewidziane w „normalnym” planowaniu – pilna dostawa amunicji lub żywności na pozycje obronne, wymiana pewnych zapasów między sąsiednimi pododdziałami, czyli przewóz ładunków o niewielkiej objętości i masie. Pojawia się również duża liczba tzw. zadań dojazdowych, zwłaszcza na szczeblu kompanii. Jeśli trzymać się etatu, to dowódca kompanii dla skontrolowania pozycji plutonów jest zmuszony zabrać wóz opancerzony (bojowy wóz piechoty lub transporter), który trzeba zdemaskować i zdjąć zestanowiska, wystawiając go na wykrycie przez drony przeciwnika oraz osłabiając siłę ognia pododdziału, na którego pozycji się znajdował. Oczywiście rozwiązaniem może być także poruszanie się pieszo przez dowódcę pododdziału. Wskazać również należy ewidentną potrzebę posiadania własnych samochodów przez łącznościowców oraz zespoły bezzałogowych statków powietrznych. Na to wszystko nakłada się jeszcze świadomość, że samochody są środkiem zużywalnym, zwłaszcza po rozpoczęciu masowego stosowania dronów klasy FPV.

Problemy logistyczne i prawne

W działaniach manewrowych coraz bardziej daje się we znaki brak własnego samochodowego transportu towarowego na szczeblu plutonów i kompanii. Ilość mienia w pododdziałach wzrosła wielokrotnie (piecyki, agregaty, siatki maskujące,itd.), do tego dochodzi indywidualne wyposażenie przenoszone w plecakach i worach. Rosyjski WKPO (ros. ВКПО, всесезонныйкомплектполевогообмундирования; całosezonowy komplet polowego umundurowania) pakowany jest do 60-litrowego worka, a miejsca dla niego w transporterze opancerzonym czy bwp po prostu nie ma. W jednostkach próbują radzić sobie, wykonując prowizoryczne drewniane lub metalowe „bagażniki” dla etatowych pojazdów opancerzonych, ale to nie jest optymalne rozwiązanie. Ładować swoje mienie na „cudze” samochody też nikt za bardzo się nie odważy – w ten sposób można je po prostu „przegapić”.

W armiach zachodnich potrzebę posiadania samochodów na szczeblu kompanii uświadomiono sobie już kilkadziesiąt lat temu. W kompanii zmechanizowanej US Army znajduje się ciężarówka M1078 o ładowności 2,5 t z 900-litrową przyczepą-cysterną nawodę. Ponadto są tam dwa samochody terenowo-ciężarowe M1165A1 (HMMWV w konfiguracji pick-up z dwurzędową kabiną i opancerzeniem dodatkowym): jeden (z przyczepą) pozostaje w dyspozycji łączności, drugi jest pojazdem dojazdowym dowódcy kompanii.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 1/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter