Rodzina myśliwców Renard od R.36 do R.40
Mirosław Bondel
W przededniu II wojny światowej europejskie potęgi gorączkowo zbroiły się, poszukując nowoczesnych samolotów myśliwskich zdolnych stawić czoła rosnącemu zagrożeniu ze strony Luftwaffe. Wśród gigantów lotnictwa, takich jak Messerschmitt Bf 109, Supermarine Spitfire czy Morane-Saulnier MS-406, swoją szansę na zaistnienie miała również niewielka Belgia. Aspiracje te materializowały się w postaci ambitnej serii prototypów Renard R.36, a następnie R.37, R.38 i R.40. Samoloty te, będące dumnym dziełem belgijskiej myśli technicznej, zapowiadały się jako konstrukcje o światowym poziomie, zdolne do osiągania prędkości porównywalnych z ówczesną konkurencją. Niestety, splot niefortunnych zdarzeń, pechowe wypadki prototypów oraz polityczne decyzje o zakupie zagranicznych licencji sprawiły, że historia rodziny Renardów potoczyła się zupełnie inaczej niż zakładano. Zamiast stać się trzonem obrony belgijskiego nieba, stały się one tragicznym symbolem utraconych szans i zapomnianym rozdziałem w historii lotnictwa wojskowego. Niniejszy artykuł przywraca pamięć o tych obiecujących myśliwcach i ich konstruktorze, Alfredzie Renardzie.
Głównym impulsem rozpoczęcia prac nad rodziną myśliwców Renard R.36/37/38/40, była konieczność zastąpienia przestarzałych samolotów myśliwskich, którymi dysponowało wówczas belgijskie lotnictwo wojskowe. Podstawowym myśliwcem był produkowany na brytyjskiej licencji, Fairey Firefly IIM, dwupłatowiec o konstrukcji metalowej, który w połowie lat 30. XX wieku ustępował już pola nowej generacji jednopłatowców, takich jak niemiecki Bf 109 czy brytyjski Hurricane. Belgijskie dowództwo zdawało sobie sprawę z tej luki technologicznej.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 2/2026
