Radziecki antyk na polu walki. Działa przeciwlotnicze S-60 w wojnie rosyjsko-ukraińskiej

Radziecki antyk na polu walki. Działa przeciwlotnicze S-60 w wojnie rosyjsko-ukraińskiej

Andrij Charuk

 

Obecna wojna rosyjsko-ukraińska, ze względu na swoją skalę i długotrwałość, zmusza nie tylko do przyspieszonego wdrażania nowych wzorów uzbrojenia i sprzętu wojskowego, ale także do sięgania po głęboko ukryte zapasy przestarzałej już broni. Wśród nich znajdują się działa przeciwlotnicze S-60 (kalibru 57 mm), opracowane jeszcze pod koniec lat 40. XX wieku. Ich wykorzystanie zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem we współczesnych warunkach jest utrudnione, jednak dalej są one aktywnie używane do zwalczania celów naziemnych.

Radziecki standard

Automatyczne działo przeciwlotnicze S-60 kalibru 57 mm pod względem rozpowszechnienia i długowieczności można śmiało porównać ze słynnym Boforsem L70 kal. 40 mm. Należy jednak poczynić jedno zastrzeżenie, S-60 nie jest nazwą samego działa, lecz całego zestawu, który współczesnym językiem można określić jako moduł ogniowy baterii przeciwlotniczej. Składał się on z od czterech do ośmiu dział AZP-57, przyrządu kierowania ogniem artylerii przeciwlotniczej PUAZO-6-6, PUAZO-5 lub PUAZO-30, stacji radiolokacyjnej SON-9 albo RPK-1 Waza, agregatów prądotwórczych zasilających wyposażenie, a także ciągników do przemieszczania elementów zestawu. Elektryczny system zdalnego naprowadzania ESP-57 zapewniał automatyczne kierowanie działami zgodnie z komendami przyrządu kierowania ogniem. W powszechnym użyciu nazwa S-60 funkcjonuje jednak jako synonim jednego z elementów zestawu, czyli działa AZP-57. W takim znaczeniu będziemy jej również używać w tym artykule.

Przyjęte do uzbrojenia w 1950 roku S-60 przeznaczone było do zwalczania celów powietrznych na wysokości do 5000 m, a także celów naziemnych, w tym opancerzonych, na odległości do 6000 m. Działo wykorzystuje automatykę opartą na energii odrzutu powstającej podczas strzału. Stosowane są do niego naboje zespolone kalibru 57×348 mm SR z pociskami odłamkowo-smugowymi oraz przeciwpancerno-zapalającymi. Amunicja podawana jest ręcznie za pomocą łódki mieszczącej cztery naboje. Automatyka działa AZP-57 zapewnia teoretyczną szybkostrzelność do 120 strzałów na minutę, jednak praktyczna nie przekracza 70–75.

Już w latach 60., wraz z pojawieniem się znacznie szybszych i bardziej manewrowych samolotów, skuteczność S-60 zaczęła gwałtownie spadać. Pod koniec lat 80. ostatnią jednostką Armii Radzieckiej uzbrojoną w S-60 był 990. Pułk Artylerii Przeciwlotniczej 201. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych. Pułk ten stacjonował w Afganistanie i odpowiadał za obronę lotniska w Kunduzie. Oczywiście mudżahedini nie dysponowali lotnictwem, dlatego baterie 990. Pułku zabezpieczały lotnisko przed ewentualnymi atakami naziemnymi. Ponadto działa S-60 były wykorzystywane przez szereg jednostek szkolnych. Znaczna ich liczba znajdowała się również w składach mobilizacyjnych – w przypadku rozwinięcia sił zbrojnych miały one trafić do jednostek rezerwowych.

W armii rosyjskiej jeszcze na początku XXI wieku działa S-60 znajdowały się w uzbrojeniu dywizjonu artylerii przeciwlotniczej 25. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, stacjonującej w obwodzie leningradzkim. Szkolenie oficerów rezerwy na stanowiska dowódców plutonów wyposażonych w S-60 prowadzono aż do 2007 roku.

W Ukrainie po 1991 roku zestawy S-60 nie były wykorzystywane w jednostkach wojskowych, jednak pozostawały w magazynach. W połowie i drugiej połowie lat 90. przedsiębiorstwa ukraińskiego przemysłu obronnego dość często tworzyły różnego rodzaju „frankensteiny” – połączenia istniejących systemów uzbrojenia i sprzętu wojskowego, próbując zdobyć choćby niewielkie zamówienia. W tej technicznej twórczości znalazło się miejsce również dla S-60.

W 1998 roku, podczas wystawy na poligonie Honczariwśke, zaprezentowano transporter opancerzony BTR-80, na którym zamiast zdemontowanej wieży karabinowej zamontowano działo AZP-57. W położeniu marszowym działo było obrócone do tyłu, a jego lufa unieruchomiona. W rezultacie powstała dość prymitywna konstrukcja z całkowicie niechronionym przed pociskami i odłamkami działem oraz jego obsługą (brakowało nawet standardowej osłony stosowanej w S-60), z ręcznymi mechanizmami naprowadzania i ręcznym ładowaniem. Wysokie położenie środka ciężkości oraz brak jakichkolwiek podpór stabilizujących każą wątpić w możliwość prowadzenia ognia pod większym kątem względem osi podłużnej pojazdu. Nic dziwnego, że rozwiązanie to nie doczekało się dalszego rozwoju i szybko o nim zapomniano.

Swoje samobieżne działo przeciwlotnicze kalibru 57 mm próbowali stworzyć również Rosjanie. Ich konstrukcja, nazwana 2S38 Dieriwacija-PWO, to znacznie bardziej zaawansowany system, pełnowartościowy samobieżny zestaw przeciwlotniczy wyposażony w armatę 2A90, analogiczną pod względem balistyki i stosowanej amunicji do AZP-57. Działo zamontowano w zdalnie sterowanym module bojowym na dostosowanym podwoziu BMP-3. 2S38 wyposażono w system kierowania ogniem oparty przede wszystkim na przyrządach optoelektronicznych (bez radaru). Konstrukcja tego systemu oraz historia jego powstania zasługują na osobne omówienie. Warto jedynie odnotować, że makietę 2S38 pokazano w 2017 roku, a w 2020 jej prototyp wziął udział w defiladzie 9 maja.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 6/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter