Przeciwlotniczy zestaw rakietowy Ryf
Andrij Charuk
Pod koniec czerwca 2026 roku w sieci pojawił się reportaż poświęcony 101. Dywizjonowi Rakiet Przeciwlotniczych (podporządkowanemu 30. Korpusowi Piechoty Morskiej Marynarki Wojennej Ukrainy), w którym po raz pierwszy publicznie zaprezentowano przeciwlotniczy zestaw rakietowy krótkiego zasięgu Ryf (pol. rafa). Pojawienie się tego zestawu stało się kolejnym przejawem tendencji rozwojowych obrony powietrznej w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Trwająca wojna rosyjsko-ukraińska w znacznym stopniu zmieniła koncepcje dotyczące systemu obrony powietrznej. Zaawansowane technologicznie przeciwlotnicze zestawy rakietowe, wykorzystujące pociski kosztujące setki tysięcy, a nawet miliony dolarów (na przykład Patriot), nie utraciły swojego znaczenia – pozostają niezbędne przede wszystkim do zwalczania celów balistycznych. Jednak masowe zagrożenie ze strony tanich i prostych bezzałogowych aparatów uderzeniowych stworzyło potrzebę opracowania równie masowych i niedrogich systemów przeciwlotniczych. Powstają różnego rodzaju improwizowane zestawy OPL, najczęściej poprzez połączenie już istniejących elementów, które umożliwiają skuteczne zwalczanie stosunkowo mało wymagających celów powietrznych (wolnolecących i operujących na małych wysokościach).
Jednym z pierwszych takich systemów był Raven, czyli opracowana w 2023 roku w Wielkiej Brytanii, specjalnie dla Ukrainy, mobilna, samochodowa wyrzutnia pocisków AIM-132 ASRAAM. Innym znanym rozwiązaniem jest amerykański zestaw Tempest, umożliwiający użycie przeciwlotnicze przeciwpancernych pocisków kierowanych AGM-114L Longbow Hellfire, wykorzystywany przez ukraińskie siły obrony od 2025 roku. Warto wspomnieć również o serii systemów znanych pod nazwą FrankenSAM – adaptacjach starych radzieckich zestawów przeciwlotniczych do użycia pocisków produkcji zachodniej. Temat tych improwizowanych konstrukcji zasługuje jednak na odrębny artykuł, dlatego nie będziemy się nad nim szerzej rozwodzić.
Warto jedynie zauważyć, że wszystkie te rozwiązania, łącznie z najnowszym ukraińskim systemem Dragon, mają jedną istotną wadę – wykorzystują pociski pochodzenia zagranicznego (zachodnie lub stare radzieckie). Uzależnia to ukraińską obronę przeciwlotniczą od dostaw z zagranicy, które mogą być nieregularne, prowadząc do zwiększenia strat powodowanych przez rosyjskie ataki z powietrza. Pojawienie się pzr Ryf stanowi próbę ograniczenia tej zależności poprzez zastosowanie pocisków produkcji ukraińskiej.
Pocisk R-10
W zestawie Ryf wykorzystywany jest pocisk R-10, opracowany przez Państwowe Kijowskie Biuro Konstrukcyjne „Lucz”. Podobnie jak w przypadku przeciwpancernych pocisków kierowanych z tej firmy (R-2 i R-3), w mediach pocisk R-10 często określany jest jako RK-10. Jest to jednak niepoprawne oznaczenie, RK-10 odnosi się do połączonego zestawu pocisku i kontenera transportowo-startowego.
R-10 była pozycjonowana jako ciężki pocisk w rodzinie kierowanych rakiet biura „Lucz”, w której pozycję pośrednią zajmowała R-2, a lekką R-3 (więcej na ten temat w artykule w „Nowej Technice Wojskowej” nr 1/2026). Zachowała ona system naprowadzania analogiczny do innych pocisków tej rodziny, wykorzystujący metodę „laserowej ścieżki”, w której operator utrzymuje cel w celowniku, a zestaw tworzy ustrukturyzowane pole laserowe, wzdłuż którego osi pocisk automatycznie podąża. Istniała jednak zasadnicza różnica, bo obok wersji przeciwpancernej przewidziano również jego wariant przeciwlotniczy.
Naprowadzanie metodą „laserowej ścieżki” nie jest szeroko rozpowszechnione w pociskach przeciwlotniczych, jednak stosowane jest w kilku systemach krótkiego zasięgu: szwedzkich RBS-70 i RBS-90, brytyjskim Starstreak oraz lekkich wielozadaniowych pociskach Martlet/LMM, również brytyjskiej konstrukcji. Taki system naprowadzania ma jedną zasadniczą zaletę – w przeciwieństwie do głowic samonaprowadzających się na podczerwień (dominujących w pociskach krótkiego zasięgu klasy ziemia–powietrze i powietrze–powietrze) jest odporny na działanie flar termicznych.
Po raz pierwszy pocisk R-10 zaprezentowano w Kijowie w 2019 roku, podczas tradycyjnych targów „Broń i Bezpieczeństwo”. Informowano wówczas, że masa pocisku wynosi 38 kg (62 kg w kontenerze transportowo-startowym), a jego maksymalny zasięg to 10 km, czyli dwukrotnie więcej niż w przypadku R-2. Pocisk wyposażono w dwa silniki na paliwo stałe: startowy i marszowy. Długość kontenera transportowo-startowego wynosić ma 2144 mm, a jego średnica to 190 mm.
Podawane parametry masowo-gabarytowe miały charakter ogólny i nie rozróżniały wersji przeciwpancernej oraz przeciwlotniczej, choć w rzeczywistości różniły się one istotnie konstrukcją. Przeciwpancerny pocisk R-10-K wyposażono w tandemową kumulacyjną głowicę bojową o średnicy 152 mm, zdolną do przebicia do 1100 mm jednorodnego pancerza stalowego za osłoną pancerza reaktywnego. Natomiast przeciwlotnicza wersja R-10-OF otrzymała odłamkowo-burzącą głowicę bojową o mniejszej średnicy (130 mm) i masie 6,2 kg, wyposażoną w zapalnik zbliżeniowy. Podczas detonacji tworzy ona około 900 odłamków o masie 2–3 g każdy, a ponadto jest zdolna do przebicia pancerza o grubości do 120 mm. Podobieństwo parametrów tej głowicy (średnica oraz charakterystyka odłamkowa) do pocisku R-2WO pozwala przypuszczać, że w R-10-OF planowano zastosować właśnie głowicę z tego pocisku. Z kolei średnica i właściwości przeciwpancerne głowicy R-10-K były identyczne z głowicą pocisku R-2M-K. Deklarowano również opracowanie trzeciego wariantu R-10, wyposażonego w głowicę termobaryczną.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 7/2026
