Powstaje Taurus Neo. Najgroźniejsza konwencjonalna broń Europy?
Marcin Strembski
Niemiecko-szwedzki lotniczy pocisk manewrujący KEPD-350 Taurus został opracowany na przełomie tysiącleci, jako broń zoptymalizowana do niszczenia podziemnych stanowisk dowodzenia oraz innych „twardych” obiektów o znaczeniu strategicznym. Chociaż początkowo pracowano również nad wariantem z subamunicją kasetową to nie wszedł on do produkcji. W grudniu 2005 roku Taurusy trafiły do uzbrojenia niemieckiej Luftwaffe, gdzie ich nosicielami zostały samoloty uderzeniowe Tornado. Potem pociski tego typu zostały zakupione przez Hiszpanię (dla F/A-18A+) i Koreę Południową (dla F-15K). W ostatnich latach o Taurusach zrobiło się głośno w kontekście potencjalnego przekazania ich Ukrainie, o co od połowy 2023 roku zabiega u władz w Berlinie prezydent Wołodymyr Zełenski.
Dlaczego nowy Taurus?
Niemieckie siły zbrojne są największym użytkownikiem Taurusów, których otrzymały ogółem 600 egzemplarzy. Spośród nich w marcu 2024 roku około 300 zostało określonych jako „sprawne”. Był to dość szokujący efekt rewizji stanu posiadania, będący skutkiem prośby strony ukraińskiej. Oznacza to, że wobec zamknięcia linii produkcyjnej po realizacji ostatnich dostaw, Niemcy nie tylko nie byliby w stanie zaopatrywać Ukrainy dłużej, jak szacunkowo, niż kilka tygodni, ale praktycznie pozbyliby się całego zapasu swojej najgroźniejszej broni. Pod koniec 2024 roku Federalny Urząd ds. Wyposażenia, Technologii Informacyjnych i Wsparcia Eksploatacji Bundeswehry (BAAINBw) zawarł umowę z firmą Taurus Systems na przeprowadzenie prac serwisowych przy wszystkich pociskach, przywracając im pełną sprawność bojową. Ma to zapewnić utrzymanie gotowości operacyjnej posiadanych zapasów Taurusów co najmniej do 2045 roku.
Przy czym pojawiła się słuszna konstatacja, że oparcie głównej pięści uderzeniowej Luftwaffe wyłącznie na technologiach sprzed 20 lat nie jest najlepszym pomysłem, szczególnie w tak długim horyzoncie czasowym. Dlatego 18 grudnia 2025 roku niemiecka agencja BAAINBw zawarła nową umowę z firmą Taurus Systems, dotyczącą rozwoju i przygotowania produkcji udoskonalonego pocisku manewrującego, który będzie nosił oznaczenie Taurus Neo (New Enhanced Operational capability). Wyasygnowano na ten cel kwotę 450 milionów EUR, z czego około 415 milionów przeznaczono na rekonstrukcję zdolności do produkcji seryjnej (w tym zakup materiałów i części o długim procesie wytwarzania i dostawy), a pozostałą część na badania i rozwój samej broni. Jak publicznie ogłoszono, Taurusy Neo będą przenoszone przez niemieckie myśliwce wielozadaniowe Eurofighter. Nie zamierza się zatem dostosować do ich odpalania planowanych do rychłego wycofania samolotów uderzeniowych Tornado, które nadal są w Niemczech jedynymi nosicielami starszego wariantu tej amunicji.
Jaki będzie nowy Taurus?
Taurus Neo ma charakteryzować się zwiększonymi możliwościami bojowymi. Niestety nie ma na ten temat zbyt wielu szczegółów. Z tego co wiadomo, pocisk ma otrzymać ulepszone systemy naprowadzania i zyskać większą odporność na zakłócenia w zakresie nawigacji i komunikacji. Biorąc pod uwagę fakt, że prace nad pierwotną wersją Taurusa zakończono w 2005 roku, to przez dwie dekady z pewnością pojawiły się nowocześniejsze sensory i systemy elektroniczne, które są wielokrotnie wydajniejsze pod kątem precyzji działania i mocy obliczeniowej, a jednocześnie zajmują mniej miejsca. Co więcej, Taurus od początku posiadał pewną rezerwę w wewnętrznej przestrzeni na sprzęt telemetryczny i zdalnie uruchamiany samolikwidator, które są używane ze względów bezpieczeństwa podczas strzelań poligonowych, ale muszą być demontowane podczas misji bojowych. Uwolniona przestrzeń może więc posłużyć np. do zamontowania aktywnych i pasywnych środków samoobrony, co było w przeszłości postulowane przez producenta.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 1/2026
