Pięć wieków precyzji: Beretta obchodzi jubileusz

Pięć wieków precyzji: Beretta obchodzi jubileusz

Małgorzata Wołczyk

 

Drogi czytelniku, nieważne, czy jesteś wiernym fanem Glocka, Sig Sauera, HK czy rewolwerów, jedno musisz przyznać: Beretta deklasuje konkurencję, jeśli chodzi o tradycję 500 lat trwania. Uzbrajała każdy większy konflikt zbrojny, począwszy od XVI wieku. Trzeba więc przyznać, że Włosi mają wciąż rozmach niepokonanych Rzymian, a ich pizza, pasta i przede wszystkim pistolety wciąż podbijają świat.

Nic dziwnego, że producent lubi mówić o sobie „La Fabrica d'Armi più antica del mondo è italiana!” (Najstarsza fabryka broni na świecie jest włoska!), a zwłaszcza w rocznicę 500. urodzin będzie powtarzać to bez końca. Szkoda, że nie jest to casus naszej fabryki w Radomiu, ale biorąc pod uwagę fakt, że zajęliśmy na globie wybitnie ciekawe miejsce w tzw. strefie zgniotu, byłoby miło świętować podobne obchody w Polsce. Pozostaje tymczasem powinszować Włochom i przyjrzeć się temu, co chcą nam z dumą zakomunikować.

Od iskry z kuźni do światła laseru

Rzeczywiście, trudno znaleźć inne przedsiębiorstwo na świecie, które mogłoby się pochwalić takim wiekiem, pomimo plag, pożóg i wojen. Internety wspominają, że istnieje jedna taka restauracja w Salzburgu, która działa nieprzerwanie od 803 r., jeden młyn wodny w Danii od 1135 r. i jakiś browar w Niemczech od 1536 r., ale jednak wszystkich bije na głowę (młotem kowalskim) Bartolomeo Beretta, który 3 października 1526 r. rozpalił ogień pod wyrób lufy i iskra przeszła na 15 pokoleń „zapaleńców” i pasjonatów rodzinnej manufaktury broni. Podczas gdy większość rodzinnych firm walczy o przetrwanie po trzecim pokoleniu, ród Beretta bije rekordy od pięciu stuleci, a obecnie rodzinnym biznesem zarządza już 16. pokolenie.

Podczas gdy reprezentanci dynastii winiarzy, domów mody czy potentatów technologicznych wierzgają, gdzie się da, aby trafić na czołówki mediów, rodzina Beretta żyje dyskretnie i tak też zarządza imperium o szacowanej wartości 2,5 miliarda dolarów. Już dawno temu odkryli, że siła nie leży w ostentacji, ale w pracowitym dążeniu do perfekcji. Dlatego dziś Beretta jest wszechobecna: od broni bocznej funkcjonariuszy organów ścigania, po karabiny myśliwskie europejskiej szlachty, od arsenałów wojskowych, po strzelnice olimpijskie, a ostatnio sięgnęli po jeszcze więcej terytorium – „Trzy filary naszej działalności to myśliwi, żołnierze i policjanci. Potrzebują broni, odzieży i optyki” – mówił w wywiadzie dla Forbesa prezes Pietro Beretta. „Ostatnią rzeczą, której nam brakowało, była amunicja. Dzięki najnowszej umowie w końcu zamknęliśmy ten proces”. Wyjaśnijmy, że firma w 2022 r. przejęła RWS w ramach zakupu Ammotec, największego europejskiego producenta amunicji i pirotechniki, za nieujawnioną kwotę.

Już na początku tego roku Beretta zmieniła logo, w którym z trzech kółek wyniknęła cyfra „500” i wypuściła na YT jeden ze swych wysmakowanych, artystycznych, krótkometrażowych filmów pt. „Born from a spark” (Narodzony z iskry), aby w ten sposób rozpocząć świętowanie pięciu wieków działalności. Iskra, która – jak podpowiada film – „była początkiem, nicią ciepła rozwijającą się na przestrzeni czasu”, będzie powracającym tematem jubileuszu. Od wykuwania w kuźni pierwszych luf do światła laserowego i najnowszych technologii, bo właściwym bohaterem jest tu właściwie innowacja, jako że kolejni synowie z rodu Bartolomeo niezmordowane dążyli do doskonałości. Motto towarzyszące obchodom brzmi: „Legacy forges tomorrow” (Dziedzictwo wykuwa się jutro). Te trzy słowa, według przedstawicieli 15. pokolenia, czyli Pietro Beretty (prezesa Holdingu) i Franco Gussalli Beretty (dyrektora generalnego), odzwierciedlają „trzy dusze najstarszej firmy produkcyjnej na świecie: dziedzictwo 500 lat przeszłości, precyzję kucia metalu oraz przyszłość opartą na harmonii ludzkiego geniuszu, technologii i badań”.

Arkebuzy „made by” Beretta

Jak już wiemy, wszystko zaczęło się, gdy wykwalifikowany rzemieślnik Bartolomeo Beretta za 296 dukatów dostarczył 185 luf arkebuzów dla uzbrojenia Republiki Weneckiej. To właśnie ta transakcja, spisana na starym pergaminie, datowana na 3 X 1526 r. zapoczątkowała najdłużej panującą dynastię w historii produkcji broni. Ważna była też „scenografia” spektakularnego sukcesu marki: mowa o zielonych dolinach Lombardii, gdzie region Val Trompia od dawna znany był z tradycji obróbki żelaza, tym bardziej że jego naturalne zasoby obfitowały w rudy żelaza, gęste lasy, węgiel drzewny i potężne rzeki napędzające maszyny, co dawało idealne miejsce pod rozwój takiej manufaktury. Mówi się, że sam Leonardo da Vinci bywał w tym regionie, a tajemnicze wody za portretem Mony Lisy to ponoć pobliskie jezioro Iseo. Bartolomeo od dzieciństwa oglądał rozwój małych warsztatów produkujących broń dla włoskich miast-państw, których armie toczyły ze sobą nieustanne konflikty. Wojny domowe wymuszały stałe zapotrzebowanie i to szczególnie na rewolucyjną wtedy broń – arkebuzy. Republika Wenecka słynęła z rygorystycznych standardów wojskowych i dominacji w regionie Morza Śródziemnego, więc szybko doceniła warsztat Bartolomeo. Ten zaś zaczął szkolić kolejne pokolenia, aby wiedza pozostawała rodzinnym sekretem. Kunszt, reputacja i kontakty biznesowe zapewniły też potomkom wszystko, co było potrzebne do przetrwania niespokojnych czasów, gdy Europa wkroczyła w erę postępu militarnego i technologicznego.

Przez dwa wieki od 1500 do 1700 roku, gdy proch strzelniczy całkowicie przekształcił europejską sztukę wojenną, warsztat Beretta cieszył się sławą fabryczki produktów „premium” i co za tym idzie – szerokim strumieniem zamówień. Rzeka Mella była też kluczem do sukcesu, bo jej wody dostarczały energii do maszyn, ale też idealnego składu mineralnego do hartowania metalu. XVII wiek przyniósł nowe wyzwania, bo sztuka wojenna wciąż wprowadzała nowe śmiercionośne technologie. Warsztat Beretty dostosował się do tych zmian, choć nadal koncentrował się głównie na produkcji wysokiej jakości luf, a nie kompletnej broni. Ekspertyza techniczna i zmysł biznesowy był w genach każdego pokolenia, synowie rozwijali dziedzictwo ojców i dlatego to Beretta zapewniała arsenał Napoleonowi podczas jego inwazji na Wenecję w 1797 roku, a także zaopatrywała Austro-Węgry w wielu wojnach europejskich. Gdy świat stał na progu rewolucji przemysłowej, Giuseppe Beretta stanął u steru rodzinnego biznesu. Era rzemieślniczego rusznikarstwa dobiegła końca, a zaczynała się produkcja na skalę przemysłową. Dzięki niemu firma odnalazła się w szybko uprzemysłowionym świecie, bo zdał on sobie sprawę z tego, że musi zacząć produkcję już kompletnej broni palnej. Ta transformacja miała idealny „timing”, jako że w 1861 r., Włochy zjednoczyły się w państwo, które dążyło do standaryzacji wyposażenia wojskowego, przez co pojawiły się nowe możliwości dla producentów broni. Giuseppe zabezpieczył kluczowe kontrakty z włoskim wojskiem ustanawiając Berettę głównym dostawcą pistoletów i karabinów dla włoskich sił zbrojnych. Jego syn – Pietro Beretta, przejął schedę w 1870 r. i przyspieszył modernizację fabryki. Wprowadził zautomatyzowane procesy produkcyjne i jeszcze rozszerzył zasięgi tak, że w chwili wybuchu I wojny światowej firma była już gotowa, aby dostarczać armii 4000 pistoletów modelu 1915 miesięcznie!

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2025

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter