Piątek trzynastego i pechowy overclaiming
Grzegorz Śliżewski
Marzec 1942 roku, w przeciwieństwie do kilku wcześniejszych miesięcy, charakteryzował się w miarę dobrymi warunkami atmosferycznymi. To zaś miało bezpośrednie przełożenie na powrót nad okupowany kontynent alianckich samolotów, które za dnia atakowały cele wyznaczone przez dowództwo Royal Air Force. W akcjach tych uczestniczyły przede wszystkim myśliwce jednostek przydzielonych do 11. Grupy, czyli dywizjonów stacjonujących na południu Anglii, w okolicach Londynu. Były one zgrupowane w skrzydłach stacjonujących m.in. na lotniskach w Biggin Hill, Hornchurch, Kenley, Northolt i Tangmere. Do spotkań z nieprzyjacielem dochodziło często, a alianccy piloci raportowali sukcesy w walce z wrogiem. Problem w tym, że meldunki te zwykle nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistych stratach Luftwaffe.
W piątek 13 marca 1942 roku głównym zadaniem jednostek 11. Grupy był udział w operacji „Circus 114”. Jej wykonanie w pewnym momencie stanęło pod znakiem zapytania, ponieważ poprzedzająca noc był wietrzna i deszczowa. Nad ranem wypogodziło się jednak na tyle, że o 6.25 wystartowały dwa Spitfire'y z amerykańskiego 71. Squadronu, których zadaniem było ostrzelanie z lotu koszącego lotniska w Le Touquet. P/O Robert Sprague i P/O Ben Mays nie zauważyli jednak na płycie lotniska żadnych samolotów Luftwaffe. To sprawdzenie bojem pogody nad północną Francją sprawiło, że uruchomiono procedurę „Circusa 114”.
Atak bombowców
Celem wyprawy był węzeł kolejowy w Hazebrouck, do zbombardowania którego wyznaczono Bostony z 88. i 107. Squadronu. Maszyn miało być 12, a atak przeprowadzony z wysokości 10 tys. stóp [3050 m]. Do spotkania z eskortą miało dojść o 14.30 nad Gravesend, a dalszy lot przebiegać miał po trasie Manston–Mardyke–Hazebrouck–francuski brzeg pięć mil na wschód od Calais–Deal. Bezpośrednią osłonę stanowić miały Spitfire'y z Northolt (lot na wysokości 10–13 tys. stóp), nad którymi (14–18 tys. stóp) miały znajdować się trzy dywizjony z Hornchurch. Najwyżej (19–23 tys. stóp) miały ulokować się jednostki z Kenley, które miały polecieć bezpośrednio nad Hazebrouck i pojawić się tam tuż przed przybyciem bombowców, a następnie wrócić do Anglii z główną formacją. Na tej samej wysokości miało operować skrzydło z Biggin Hill, którego zadaniem było wymiatanie w okolicy węzła lotnisk w rejonie Saint Omer, na którym stacjonował pułk Jagdgeschwader 26 „Schlageter”, aby przechwycić niemieckie myśliwce startujące na przechwycenie bombowców. Dodatkowo dwa dywizjony z Tangmere miały stanowić tylną straż i w czasie powrotu bombowców wykonać wymiatanie w okolicy Gravelines.
88. Squadron wystawił do zadania pięć zamiast sześciu Bostonów. Dowodził nimi F/Lt Griffiths (obserwator P/O Baxter, strzelec F/Sgt Archer), a jego podwładnymi były załogi F/Lt Hortona (P/O McRae, F/Sgt Millns), P/O Matthewsa (Sgt Robinson, Sgt Clows), P/O Powella (P/O Ashman, P/O Windwill) i Sgt Ninera (Sgt Jacobs, Sgt Lawman). Z kolei 107. Squadron prowadził W/Cdr Lynn (P/O Pike, Sgt Snelling), a dowódcami pozostałych maszyn byli S/Ldr Forsythe (W/O Dodrill, P/O Evans), F/Lt Carlisle (F/Sgt Lonsdale, F/Sgt Paton), P/O Walker (Sgt Perkins, Sgt Lea), Sgt Carpenter (P/O Williams, Sgt Bate) i Sgt Hatton (F/Sgt Connelly, Sgt Docherty).
Do spotkania z eskortą doszło w wyznaczonym czasie i miejscu, ale nad Francję doleciało tylko 10 Bostonów – trudności z utrzymaniem się w szyku miał bowiem Sgt Niner z 88. Sqn, który pięć minut po przekroczeniu brytyjskiego brzegu zdecydował się na powrót do bazy. Pozostałe bombowce miały problem z silnym wiatrem, który opóźnił wyprawę o około 10 minut w porównaniu z planowanym czasem, ale generalnie bez problemu dotarły nad cel. Słaby ogień artylerii przeciwlotniczej napotkano jedynie nad francuskim wybrzeżem. Każda z załóg zrzuciła ładunek składający się z czterech bomb 500-funtowych [227 kg]. Część z nich chybiła, ale kilka trafiło w duże budynki znajdujące się na północ od bocznicy kolejowej (m.in. w cegielnię), inne dosięgły samej bocznicy, trafione zostały także tory. Obserwację wyników bombardowania utrudniała przyziemna mgiełka. W tym czasie nie próżnowała artyleria przeciwlotnicza, która skupiła uwagę na formacji 88. Sqn, trafiając maszynę F/Lt Griffithsa, która wróciła do bazy z jednym unieruchomionym silnikiem. Lekkie uszkodzenia odniosły także samoloty pilotowane przez F/Lt Hortona i P/O Matthewsa.
W drodze powrotnej załogi Bostonów widziały wprawdzie niemieckie myśliwce, ale te nie przedarły się do bombowców. Zostały bowiem skutecznie powstrzymane przez eskortę.
Działania bezpośredniej eskorty
Bezpośrednio nad Bostonami, 500 stóp powyżej, znajdował się polski 316. Dywizjon, który leciał na wysokości 11 tys. stóp, po trzy pary z każdej strony bombowców. Na 12 tys. stóp znajdował się 315. Dywizjon, który przyjął formację trzech czwórek. Podobny układ samolotów na 13 tys. stóp przyjął 303. Dywizjon. Polacy wystawili następujący skład pilotów:
• 316. Dywizjon – S/Ldr Gabszewicz, F/O Nartowicz, S/Ldr Bajan, P/O Buchwald, P/O Piotrowski, F/O Dec, Sgt Żółciński, P/O Wyszkowski, F/Lt Skalski, Sgt Jaworowski, F/O Szumowski, Sgt Góra.
• 315. Dywizjon – S/Ldr Janus, Sgt Jankowski, F/Lt Falkowski, F/O Najbicz, F/O Tarkowski, F/O Stembrowicz, F/Lt Czaykowski, F/O Sokołowski, F/O Żurakowski, P/O Jaworski, Sgt Lipiński, Sgt Nawrocki.
• 303. Dywizjon – S/Ldr Kołaczkowski, F/Lt Łokuciewski, F/O Horbaczewski, F/O Schmidt, Sgt Górecki, P/O Lipiński, P/O Łobarzewski, F/O Drobiński, F/O Marciniak, F/O Sobiecki, F/Sgt Wojciechowski, Sgt Chojnacki.
Nad Polakami z Northolt usytuowało się skrzydło z Hornchurch. Piloci 64. Sqn lecieli na wysokości 15 tys. stóp, Kanadyjczycy z 411. Sqn na 16 tys. stóp, a Czesi z 313. Sqn na 18 tys. stóp. Jednostki wystawiły następujący skład pilotów:
• 64. Squadron – G/Cpt Broadhurst, W/Cdr Powell, S/Ldr Wicks, F/Lt Prevot, P/O Slade, P/O Thomas, Sgt Roberts, P/O Taylor, P/O Mitchell, Sgt Inkster, Sgt Johnson, Sgt Robinson.
• 411. RCAF Squadron – S/Ldr Newton, F/Lt Boomer, P/O McLeod, P/O Ash, Sgt Taylor, P/O Sills, P/O Connolly, F/Lt Weston, Sgt Lapp, P/O Long, F/Sgt Randall, P/O Eakins.
• 313. Czech Squadron – S/Ldr Mrázek, F/Lt Fajtl, Sgt Pavlik, P/O Jicha, Sgt Zauf, F/Lt Hájek, Sgt Spasek, F/Lt Vykoukal, Sgt Kresta, F/O Kasal, Sgt Dohnal, Sgt Cap.
Podobnie jak bombowce, także ich bezpośrednia osłona nie miała problemów z dotarciem nad cel. Kiedy jednak Bostony zrzuciły swój ładunek, doszło do brzemiennego w skutkach wydarzenia. Zgodnie z rozkazem bombowce po wykonaniu zadania miały wykonać zakręt w prawo, aby wziąć kurs powrotny. Tymczasem piloci dwusilnikowych maszyn zrobili coś przeciwnego, kierując maszyny w lewo. To tak zaskoczyło skrzydło z Hornchurch, że zgubiło ono formację pozostawiając eskortę Polakom. Kiedy chwilę później zaatakowały niemieckie myśliwce, związały się z nimi tylko samoloty z Northolt. Wprawdzie na pomoc ruszyło kilku pilotów lecącego najniżej 64. Sqn, ale byli zbyt daleko, aby ich strzały były skuteczne, więc nie otworzyli ognia.
Niemcy w sile 15–20 Bf 109 zaatakowali kilka minut po opuszczeniu Hazebrouck przez bombowce i główny impet natarcia przyjął na siebie lecący najwyżej 303. Dywizjon. Piloci Luftwaffe w pierwszej kolejności ostrzelali prawą czwórkę, którą dowodził F/Lt Witold Łokuciewski, dowódca eskadry A. Lecący w niej F/O Eugeniusz Horbaczewski tak opisał to starcie:
„Uprzedzony o ataku Me 109 od tyłu, zrobiłem skręt na nie i stwierdziłem, że były w trakcie oddawania serii do prawej czwórki naszego Dyonu, w której ja leciałem. Samoloty npla w odległości 100–150 yardów 2 Me 109 przeszły przed naszym Dyonem i wyszły w górę ok. 300 metrów przed prowadzącą czwórkę. Zauważyłem, że kpt. Kołaczkowski i por. Łokuciewski oddali do nich serię. Na skutek zamieszania, jakie później powstało była to ostatnia możliwość widzenia por. Łokuciewskiego."
F/O Horbaczewski w porę uniknął ostrzału – do bazy wrócił w lekko uszkodzonym samolocie, gdy kilka pocisków niegroźnie trafiło w ogon Spitfire'a.
Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 3-4/2026
