Pancerne wsparcie sowieckich spadochroniarzy. Działa samobieżne ASU-57 i ASU-85
Mariusz Cielma
Wojska Powietrznodesantowe ZSRR przez dekady były formacją mocno rozwiniętą pod względem organizacyjnym. „Armia powietrznodesantowa”, mająca wypełniać zadania na głębokości i o znaczeniu operacyjnym, wymagała odpowiedniego uzbrojenia i sprzętu. Na potrzeby sowieckich spadochroniarzy powstała cała grupa opancerzonych wozów bojowych, których pierwszą generację tworzyły działa samobieżne ASU-57 i SU-85 (nieformalnie określane mianem ASU-85, co jest praktykowane dalej w artykule), traktowane przede wszystkim jako manewrowy odwód dowódcy dywizji w walce z bronią pancerną przeciwnika, wykorzystywane zarówno w trakcie działań obronnych jak i ofensywnych.
Sowieci już prawie 100 lat temu zaczęli z dużym rozmachem. Pierwsze desantowanie 12 ludzi z użyciem samolotu Farman Goliath wykonano 2 sierpnia 1930 roku (2 sierpnia do dziś corocznie jest świętem rosyjskich Wojsk Powietrznodesantowych). Po kolejnych ćwiczeniach eksperymentalno-badawczych sprawy nabrały tempa. W 1933 roku istniała już brygada (w Leningradzkim Okręgu Wojskowym) i cztery kolejne lotnicze bataliony specjalnego przeznaczenia, a rok później liczebność sowieckich jednostek powietrznodesantowych ocenia się już na osiem tysięcy ludzi. W 1936 roku bataliony przeformowano w brygady, powstały dodatkowo trzy pułki na Dalekim Wschodzie. Dwa lata później posiadane jednostki powietrznodesantowe przeformowano w sześć brygad. Podobnie jak w przypadku wojsk ciężkich (pancerno-zmechanizowanych), Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona dla realizacji stawianych przez Kreml celów politycznych, które zamierzano osiągać poprzez głębokie operacje wojskowe, tworzyła wojska powietrznodesantowe na niespotykaną w żadnym innym kraju skalę. W połowie 1941 roku formalnie posiadano już pięć korpusów powietrznodesantowych (o strukturze brygadowej, ale duża część jednostek – 11 brygad – było ciągle w trakcie tworzenia).
Korpuśna formacja wymagała stworzenia całego systemu walki i logistycznego do prowadzenia – często samodzielnych - działań na dużą skalę. W interesującym nas obszarze niezbędne było wsparcie ogniowe, w tym artyleryjskie. 14 września 1931 roku podczas ćwiczeń Kijowskiego Okręgu Wojskowego wraz ze spadochroniarzami po raz pierwszy desantowano dwa działa bezodrzutowe kal. 76 mm. Tego typu uzbrojenie szybko wpisano do etatów nowo tworzonych jednostek desantowych. W 1932 roku przetestowano system spadochronowy PD-O z podwieszonym pod bombowcem TB-1 działem górskim wz. 1909 kal. 76 mm. W końcu tego samego roku pojawiły się pierwsze próby stworzenia systemu spadochronowego do przerzutu techniki samochodowej (system PD-A pod lekki samochód Ford lub GAZ-A) i pancernej (PD-T z tankietką T-27). Było to uzasadnione działanie, bowiem etaty przewidywały w brygadach funkcjonowanie np. kompanii czołgów lekkich. Przez lata problemem dla Sowietów było nie tyle formowanie kolejnych brygad powietrznodesantowych, ale posiadanie odpowiednich samolotów transportowych (najbardziej efektywny był PS-84, czyli Li-2) oraz specjalistycznego wyposażenia, w tym przeznaczonego do wsparcia ogniowego (średnio występowało po 16 dział i moździerzy na brygadę, a potencjał ten tworzyły armaty górskie kal. 76 mm wzór 1909, armaty pułkowe kal. 76 mm wz. 1927, armaty przeciwpancerne kal. 37 i 45 mm oraz moździerze, przy czym nie licząc kal. 50 mm w plutonach, przede wszystkim kal. 82 mm).
Tworzono formację do wykonywania zadań szczebla operacyjnego, ale w praktyce nie była ona do tego odpowiednio wyposażona i przygotowana. Dlatego też przez lata Wojska Powietrznodesantowe wykorzystywano małymi częściami, ale najczęściej w zwartych oddziałach jako klasyczną piechotę. Przewrotnie więc, największe wojska powietrznodesantowe świata nie były w stanie wykonać operacji o takim znaczeniu jak Niemcy (desant i zajęcie Krety w 1941 roku) czy Alianci (liczne operacje na czele z normandzką operacją „Overlord” i późniejszą „Market Garden” – obie w 1944 roku). Sowieci mieli własne doświadczenia z pierwszej połowy 1942 roku i bojowych zrzutów desantowych pod Wiaźmą, ale w tym czasie dosyć szybko zdecydowali się przeformować wszystkie korpusy powietrznodesantowe w gwardyjskie dywizje strzelców. Już po kilku miesiącach, do września 1942 roku... sformowano na nowo pięć korpusów i pięć manewrowych brygad powietrznodesantowych, które pół roku później stały się 10 dywizjami powietrznodesantowymi (w praktyce z nazwy, bowiem nawet etaty uzbrojenia miały jak gwardyjskie dywizje strzelców i do takich zadań były kierowane na froncie). Do stycznia 1944 roku, z kolejnych tworzonych w międzyczasie brygad, powstało jeszcze siedem dywizji powietrznodesantowych, ale by nie było tak jednoznacznie – trzy dotychczas „spadochronowe” dywizje stały się piechotą i weszły w skład 37. Gwardyjskiego Korpusu Strzelców. Po kolejnych zmianach, koniec wojny to istnienie zaledwie trzech brygad o takiej specjalizacji.
Wydawało się, że są to decyzje podejmowane z pewnym trendem, bowiem po ocenie dotychczasowych doświadczeń kraje zachodnie stonowały z użyciem sił spadochronowych (mając szczególnie krwawe wspomnienia nieudanej operacji „Market Garden”). Sowieci zaś znowu dokonali zwrotu. Pomimo że w okresie II wojnie światowej wykonali ledwie dwie większe operacje spadochronowe (Wiaźma 1942 i Czerkasy 1943 roku), na pewno też podpatrywali co robili alianci, zdecydowali się szeroko rozwinąć własne formacje tego rodzaju. Dekretem Rady Ministrów ZSRR w 1946 roku jednostki Wojsk Powietrznodesantowych przeniesiono z Sił Powietrznych do rezerw Naczelnego Dowództwa, z bezpośrednim ich podporządkowaniem ministrowi obrony. Posiadane nieliczne „wojenne” brygady powietrznodesantowe (5., 8. i 24.) otrzymały wzmocnienie, a w zasadzie zostały wchłonięte przez skierowane do rozbudowywanej formacji gwardyjskie dywizje strzelców (o numerach, potem zachowanych i w nowej służbie: 76., 98., 99., 100., 103., 104., 105., 106., 107. i 114.), i nie był to koniec, w 1948 roku dołączyło do nich pięć kolejnych (7., 11., 13., 21. i 31.). Wojska walczące zabezpieczać miało wówczas siedem dywizji lotnictwa transportowego. Tak w krótkim czasie, przynajmniej formalnie, w ZSRR powstała nowa Armia Powietrznodesantowa. Posiadanie związku tego szczebla, niespotykanie już rozbudowanego, wymagało nie tylko ludzi, spadochronów czy samolotów, ale i odpowiedniego uzbrojenia ciężkiego do prowadzenia operacji, a nie tylko taktycznych czy sabotażowo-dywersyjnych epizodów. Efektywniejszemu uzbrojeniu sowieckich spadochroniarzy sprzyjał już wtedy rozwój lotnictwa transportowego (silniki turbośmigłowe w samolotach i ciężkie szybowce desantowe) oraz samych technik zrzutu z powietrza. Dodać możne, że w końcu lat 40. w dywizjach powietrznodesantowych istniały pułki artylerii (armaty pułkowe kal. 76 mm ZIS-3 i moździerze 120 mm) oraz co ciekawe, pojedyncze samodzielne dywizjony artylerii samobieżnej (18 dział samobieżnych SU-76M w trzech bateriach).
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 2/2026
