Operacje „Epicka Furia” i „Ryczący Lew”. Amerykańsko-izraelski atak na Iran
Marcin Strembski
28 lutego, o godz. 7.15 czasu polskiego, rozpoczął się skoordynowany atak sił izraelskich i amerykańskich na Iran w ramach szeroko zakrojonej kampanii lotniczej. Był to rezultat fiaska rozmów toczonych pomiędzy Teheranem a Waszyngtonem, w trakcie których administracja prezydenta Donalda Trumpa postawiła Iranowi ultimatum dotyczące likwidacji wojskowego programu jądrowego, rozbrojenia z broni rakietowej dalekiego zasięgu i zaprzestania wspierania bojówek terrorystycznych na Bliskim Wschodzie. W Izraelu operacji bojowej nadano nazwę „Ryczący Lew”, część amerykańska otrzymała zaś pompatyczny kryptonim „Epicka Furia”. Z kolei odwet Iranu nawiązywał do poprzednich akcji tego kraju, zyskując miano „Dotrzymanej Obietnicy IV”.
Pretekst i przygotowania
W oświadczeniu uzasadniającym rozpoczęcie ataku dowództwo Sił Obronnych Izraela (IDF) stwierdziło, że wspólna operacja ze Stanami Zjednoczonymi ma na celu stopniowe wyeliminowanie zagrożeń egzystencjalnych dla Państwa Izrael. Jak wskazano, Iran nie porzucił planu zniszczenia Izraela, pomimo dotkliwej porażki, jaką poniósł podczas tzw. wojny dwunastodniowej z czerwca 2025 roku. IDF stwierdziły, że po tamtych wydarzeniach irański reżim kontynuował w tajemnicy próby rozwoju swoich programów nuklearnych. Ponadto Teheran uzyskał nowe zdolności w zakresie produkcji coraz bardziej zaawansowanych pocisków balistycznych, a ich tempo wytwarzania wrosło do kilkudziesięciu sztuk miesięcznie. Według szacunków IDF, pod koniec lutego 2026 roku Iran posiadał około 2500 pocisków balistycznych. Ponadto reżim kontynuował finansowanie, szkolenie i uzbrajanie swoich agentów rozmieszczonych wzdłuż granic Izraela. Działania te stanowią egzystencjalne zagrożenie dla Państwa Izrael, Bliskiego Wschodu i całego świata – głosił komunikat IDF.
Z kolei Biały Dom dopiero w trzecim dniu działań ujawnił cztery cele operacji „Epic Fury”: zniszczenie irańskich sił rakietowych i zakładów produkcyjnych; zniszczenie marynarki wojennej; zniszczenie sieci irańskich powiązań z grupami terrorystycznymi w regionie oraz zapewnienie, że Iran nigdy nie wejdzie w posiadanie broni jądrowej. Ponadto sekretarz wojny Pete Hegseth wyjaśnił, że nie jest to wojna obliczona na obalenie reżimu, ale reżim z pewnością się zmieni, ewidentnie sugerując zmiany personalne. Amerykanie podkreślali przy tym brak zamiaru angażowania się w budowanie irańskiej demokracji. Za to przedstawiciele Białego Domu wielokrotnie dawali do zrozumienia, że zadowoli ich dowolna forma rządu skłonnego do współpracy i ustępstw. Za wzór stawiano zastraszony reżim Wenezueli, gdzie na skutek porwania przez amerykańskie wojsko prezydenta Nicolasa Maduro, jego stanowisko objęła osoba całkowicie spolegliwa wobec Waszyngtonu.
IDF przeprowadziły skrupulatny i długoterminowy proces przygotowań do operacji, zarówno w zakresie rozmieszczenia systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej, jak i różnych wariantów ataków. Plany te były ściśle koordynowane z dowódcami Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Opracowywanie planu pierwszego uderzenia trwało miesiącami i obejmowało szeroko zakrojone działania wywiadowcze, w celu zidentyfikowania momentu, gdy w jednym miejscu zbierze się grupa najwyższych rangą urzędników reżimu. Warto przypomnieć, że w Iranie weekend przypada w czwartek i piątek, a sobota jest pierwszym w tygodniu dniem pracującym. Harmonogram ataku był więc podyktowany pojawieniem się sprzyjających okoliczności do wyeliminowania kluczowych osób. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu ataku rano, a nie w nocy, do tego w trakcie trwającego ramadanu i szabasu – świętych dni dla muzułmanów i religijnych żydów. Dzięki temu udało się po raz kolejny osiągnąć taktyczne zaskoczenie, chociaż koncentracja sił do ataku nie stanowiła żadnej wielkiej tajemnicy.
Od początku stycznia 2026 roku przez niemal dwa miesiące wojska amerykańskie przerzucały na pokładach setek samolotów transportowych i transportowo-tankujących tysiące sztuk sprzętu i żołnierzy. Wraz z nimi migrowały na Bliski Wschód całe eskadry i skrzydła samolotów bojowych, które ściągano z Karaibów, Europy i kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Ponadto uważnie obserwowane było przybycie w rejon przyszłej operacji dwóch grup lotniskowców, skupionych wokół okrętów USS Gerald R. Ford (na Morzu Śródziemnym) i USS Abraham Lincoln (na Morzu Arabskim). Poza tym, w związku z akcją przeciwko Iranowi, IDF powołały ponad 50 tys. rezerwistów, głównie do Izraelskich Sił Powietrznych (IAF), Zarządu Wywiadu, Dowództwa Frontu Wewnętrznego i Marynarki Wojennej. Należy dodać, że wcześniej w służbie znajdowało się już około 50 tys. rezerwistów.
28 lutego
Pierwszy atak w ramach przygotowań do głównej operacji przeprowadzono na terytorium Libanu w celu unieszkodliwienia centrów wywiadowczych Hezbollahu i uniemożliwienia im przesyłania do Teheranu danych o startujących z Izraela samolotach bojowych. Naloty rozpoczęto wieczorem 26 lutego od porażenia ośmiu baz wojskowych elitarnych oddziałów Radwan w rejonie Baalbeku.
Pierwsza fala izraelskich ataków lotniczych (wykorzystano pociski manewrujące i aerobalistyczne Blue Sparrow/ROCKS) oraz amerykańskich uderzeń rakietowych z użyciem pocisków Tomahawk na Iran ruszyła wcześnie rano 28 lutego. Na początek skupiono się na miastach Teheran, Kom, Isfahan i Chorramabad, gdzie dokonano „dekapitacji” najwyższych władz reżimu. Zniszczono biuro Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, siedzibę prezydenta Masuda Pezeszkiana, gmach Ministerstwa Obrony, Ministerstwa Wywiadu i Irańskiej Agencji Atomowej, a także budynki wielu innych służb i urzędów wspierających aparat represji (np. sądownictwa). Podobnie jak w atakach z czerwca 2025 roku, również tym razem uderzono w prywatne mieszkania poszczególnych liderów, urzędników i dowódców. Kolejne ataki miały na celu zniszczenie irańskich systemów obrony powietrznej i wyrzutni rakiet balistycznych, które przetrwały ubiegłoroczną wojnę.
W inauguracyjnym ataku na kompleks mieszkalno-biurowy w sercu stolicy, w którym odbywało się kluczowe spotkanie, zginął ajatollah Ali Chamenei wraz z wieloma najważniejszymi współpracownikami oraz kilkoma członkami najbliższej rodziny. Według informacji rzecznika IDF, podczas pierwszej fali uderzeń oprócz Najwyższego Przywódcy zginęli: Aziz Nasirzadeh – minister obrony Iranu; Saleh Asadi – szef wydziału wywiadu dowództwa kryzysowego Chatam al-Anbija i starszy oficer wywiadu Naczelnego Dowództwa Sił Irańskich; Ali Szamchani – sekretarz Rady Bezpieczeństwa Iranu, doradca ajatollaha Chameneiego ds. wojskowych, w tym kontaktów Rosją; Mohammad Pakpour – dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) od czasu operacji „Rising Lion”; Mohammad Szirazi – szef Biura Wojskowego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego od 1989 roku; Husajn Dżabal Amelian – przewodniczący Organizacji Innowacji i Badań Obronnych; Reza Mozaffari-Nia – były przewodniczący Organizacja Innowacji i Badań Obronnych. Irańska agencja informacyjna Tasnim potwierdziła ponadto, że zginął gen. bryg. Gholam Reza Rezaeian, szef irańskiego centrum wywiadu policyjnego. Ogółem w pierwszych atakach zabito ponad 40 wysokich rangą irańskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, armii i reżimu, co było niewątpliwym sukcesem tej fazy działań.
Tymczasem około 11.30 w Minabie (prowincja Hormozgan) doszło do wyjątkowo tragicznego w skutkach ataku na żeńską szkołę podstawową, w której odbywały się lekcje. W efekcie śmierć poniosło 175 osób, w tym 153 dziewczęta, a 90 zostało rannych. Tuż obok szkoły znajdowała się baza IRGC, ale jej faktyczna wartość podobno była znikoma wskutek systematycznej redukcji stałego personelu i funkcjonowało w niej już tylko dowództwo wojsk medycznych floty. Zdjęcia satelitarne z lat 2013–2016 wyraźnie pokazują, że położony w narożniku bazy budynek został odgrodzony murem od reszty obiektów wojskowych, a obok pojawiło się boisko sportowe i teren rekreacyjny dla dzieci. Nawet pobieżna analiza wsteczna archiwalnych zdjęć wykazałaby, że budynek zmienił funkcję i nie jest już częścią bazy IRGC, której budynki również zostały w tym nalocie zbombardowane (odnotowano bezpośrednie trafienia w sześć budynków wojskowych). W tej sprawie Departament Wojny USA rozpoczął śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy atak na szkołę był ludzką pomyłką, wynikiem anomalii w działaniu użytego uzbrojenia, czy też został przeprowadzony celowo, lecz na podstawie nieaktualnych informacji. Mimo wielokrotnych pytań ze strony dziennikarzy, sekretarz Hegseth konsekwentnie odmawiał ujawnienia informacji, czyje wojska odpowiadały za zniszczenie bazy IRGC przylegającej do szkoły. Wiele jednak wskazuje na to, że stało się to w amerykańskim rejonie odpowiedzialności i siły USA prowadziły działania w tej okolicy.
Pierwszego dnia wojny z Iranem wojska amerykańskie użyły nowego typu pocisku balistycznego Precision Strike Missile (PrSM), który dopiero wszedł do produkcji seryjnej w celu zastąpienia w systemach HIMARS pocisków ATACMS. Dwa pociski spadły na miasto Lamerd, uderzając w halę sportową wraz przyległą szkołą podstawową oraz w osiedle mieszkalne, powodując śmierć co najmniej 21 osób, w tym trojga dzieci, które odbywały w hali zajęcia z siatkówki. Kolejnych 100 osób zostało rannych w wyniku obu eksplozji. Szkoła i hala sportowa sąsiadowały bezpośrednio z bazą IRGC (odległość od najbliższych zbudowań bazy wynosiła około 60 m), lecz od 15 lat oba tereny był oddzielone wysokim murem, który jest doskonale widoczny na archiwalnych zdjęciach satelitarnych. Obecnie nie można ocenić, czy ataki z użyciem PrSM na cywilne obiekty w Lamerd wynikały z wady pocisków, czy też były wynikiem niewłaściwych informacji podczas określenia celów do zniszczenia.
W pierwszych godzinach operacji „Epic Fury” zostały również zaatakowane okręty irańskiej floty wojennej. Zatopiono co najmniej dziewięć większych jednostek różnych typów. Trafiono m.in. irański lotniskowiec dronowy Szahid Bagheri oraz okręt logistyczny Makran, lecz mimo ciężkich uszkodzeń oba utrzymały się na wodzie, chociaż załogi zostały ewakuowane. Za to w bazie morskiej Konarak definitywnie zatonęły co najmniej trzy okręty nawodne – korwety Bayandor, Naghdi i Dżamaran.
Według IDF, poranna akcja stanowiła największą w historii tej formacji operację ofensywną, w której wykorzystano około 200 myśliwców taktycznych. Jak podano, maszyny te w godzinach porannych zrzuciły niemal jednocześnie setki sztuk środków bojowych, które uderzyły w około 500 irańskich celów wojskowych w zachodnim i środkowym Iranie. Jak ogłoszono w wydanym oświadczeniu, był to największy nalot w historii Izraelskich Sił Powietrznych, przeprowadzony po szczegółowym zaplanowaniu, wykorzystaniu wysokiej jakości danych wywiadowczych, przy jednoczesnej synchronizacji setek samolotów.
Ataki na irańskie systemy OPL miały na celu zwiększenie swobody działania w irańskiej przestrzeni powietrznej, aby zadać druzgocący cios głównemu potencjałowi ofensywnemu reżimu, czyli wyrzutniom rakiet balistycznych w zachodnim Iranie. Jedno z takich kluczowych miejsc, które służyło irańskiej jednostce rakietowej i zostało zaatakowane, znajdowało się w rejonie Tebrizu.
Obok uderzeń o charakterze kinetycznym, pojawiły się również doniesienia o zmasowanych cyberatakach na systemy łączności i dowodzenia oraz agencje informacyjne reżimu. Jednocześnie w swoich telewizyjnych wystąpieniach prezydent Donald Trump i premier Binjamin Netanjahu wezwali ludność Iranu do buntu przeciwko aktualnym władzom, co wskazywało na maksymalny oczekiwany efekt ataków. Jak powiedział izraelski premier: Nasze wspólne działania stworzą warunki, w których odważny naród irański będzie mógł wziąć swój los we własne ręce. Nadszedł czas, aby wszyscy mieszkańcy Iranu – Persowie, Kurdowie, Azerowie, Beludżowie i Ahwazi – zrzucili jarzmo tyranii i stworzyli wolny i pokojowy Iran.
Z kolei Iran tego samego dnia przesłał do sekretarza generalnego ONZ list, w którym oświadczył, że w związku z aktem zbrojnej agresji wszystkie bazy, obiekty i aktywa wrogich sił w regionie będą uznawane za uzasadnione cele wojskowe w ramach zgodnego z prawem wykonywania przez Iran prawa do samoobrony.
Ponadto jemeńscy Huti ogłosili, że w związku z atakiem na Iran wznowią własne działania zbrojne przeciwko statkom handlowym na Morzu Czerwonym. Tymczasem libański Hezbollah co prawda ostro potępił amerykańsko-izraelską agresję i zadeklarował solidarność z zaatakowanym Iranem, ale w oświadczeniu zabrakło wzmianki o zamiarze militarnego zaangażowania. Podobnie postąpiły liczne rozdrobnione bojówki proirańskich milicji w Iraku.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW Numer Specjalny 20
