Operacja „Barbarossa" - atak na Białoruś. Kierunek Grodno

Operacja „Barbarossa

Krzysztof Cieslak

 

Niemiecki atak nastąpił praktycznie na całej długości granicy okręgu. Ostrzeliwano umocnienia wzdłuż granicy i na jej zapleczu. Do akcji wkroczyło także niemieckie lotnictwo. To właśnie te odgłosy wojny uświadomiły miejscowym dowódcom co właśnie zaszło. Większość z nich nie została uprzedzona o spodziewanym ataku. To z meldunków napływających od lokalnych dowódców sztaby poszczególnych armii i sztab okręgu otrzymały pierwsze informacje o zaistniałej sytuacji. Po otrzymaniu pierwszych informacji o ataku dowódca Zachodniego Specjalnego Okręgu Wojskowego generał armii D. Pawłow potrzebował 10 minut, aby zawiadomić Sztab Generalny.

Atak rozpoczął się o 3.15 czasu berlińskiego nalotami na wybrane lotniska wojskowe. Już o 4.30 czasu moskiewskiego ( różnica plus jedna godzina) sztab okręgu utracił łączność z poszczególnymi armiami. Były dwie przyczyny takiego stanu rzeczy - dywersanci starali się maksymalnie unieszkodliwić sieć telefoniczną a ostrzał artyleryjski dopełnił dzieło zniszczenia. Do 8.00 niemożliwe było uzyskanie łączności radiowej z oddziałami 3. Armii. Ze sztabem 10. Armii łączność została zerwana już w pierwszych minutach wojny. Sytuacja panująca w armii przez ostatnie lata spowodowała, że wszyscy czekali na dyrektywy „z samej góry”, a te nie nadchodziły. Pawłow nie mogąc się doczekać na konkretne decyzje z Moskwy o 5.25 wydał następujący rozkaz: „W obliczu występujących ze strony Niemców masowych działań wojennych rozkazuję podnieść wojska i działać w warunkach bojowych”.

W tym czasie strona niemiecka intensywnie używała artylerii i lotnictwa wobec wybranych obiektów wojskowych i cywilnych. Brak natychmiastowego rozkazu o wyprowadzeniu oddziałów spod ognia generował bardzo poważne straty w ludziach i sprzęcie. Po przygotowaniu artyleryjskim rozpoczęło się natarcie 8 dywizji na liczącym około 70 km odcinku granicy między Suwałkami a Białą Podlaską. Za centrum ataku obrano styk między 10. i 4. Armią, czyli miejsce z zasady słabiej obsadzone. Teoretycznie dla przełamania przygotowanej obrony potrzebna była trzykrotna przewaga a na tym odcinku nacierającym udało się uzyskać blisko czterokrotną. Trzeba też uwzględnić zaskoczenie i zapewne znaczne rozprężenie dyscypliny w niedzielny poranek. Oprócz tego znaczna część kadry dowódczej znajdowała się z dala od swoich oddziałów. Wynikało to z dwóch przyczyn. Po pierwsze kwatery wyższych oficerów, w których spędzali niedzielę, znajdowały się w znacznym oddaleniu od aktualnego miejsca stacjonowania oddziału i natychmiastowy powrót był niemożliwy. Po drugie część kadry udała się do dużych ośrodków miejskich z teatrami i kinami znajdujących się często za starą granicą, czyli w jeszcze większym oddaleniu.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 4/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter