Obrona powietrzna Moskwy 1941. Część 1

Obrona powietrzna Moskwy 1941. Część 1

Krzysztof Janowicz

 

W pierwszych tygodniach operacji Barbarossa wojska niemieckie wdzierały się coraz głębiej w terytorium sowieckiej Rosji. Oczywistym zakończeniem kampanii wydawało się być zdobycie Moskwy i unicestwienie serca komunizmu. Oszałamiające sukcesy Niemców wskazywały na to, że los sowieckiej stolicy faktycznie jest przesądzony. Jednak Rosjanie nie zamierzali jej oddać bez walki i jako pierwsi przekonali się o tym piloci Luftwaffe.

Planując atak na Rosję Adolf Hitler nie ukrywał swoich zamiarów wobec jej głównych miast. Szef Sztabu Generalnego Wehrmachtu, Gen. Franz Halder, pod datą 8 lipca 1941 roku zapisał:

Stanowczą decyzją Führera jest zrównanie z ziemią Moskwy i Leningradu w celu zapobieżenia pozostawienia w tych miastach ludzi, których przez zimę musielibyśmy karmić. Miasta mają zostać zniszczone przez lotnictwo.

Przez pierwsze tygodnie walk w Rosji Luftwaffe miała ważniejsze zadania niż zrównanie z ziemią sowieckiej stolicy. Jej samoloty nieustannie operowały nad polem walki udzielając bezpośredniego wsparcia wojskom naziemnym, pełniąc rolę latającej artylerii, która torowała drogę czołgom i piechocie. Niemieckie lotnictwo stanowiło bardzo ważny element Blitzkriegu, a w wielu wypadkach stanowiło gwarancję sukcesów Wehrmachtu, skutecznie uniemożliwiając przegrupowania sowieckich wojsk i rozbijając kontruderzenia.

Formacje Do 17, He 111 i Ju 88 bombardowały magazyny, składy zaopatrzenia lub stanowiska dowodzenia i były wykorzystywane zarówno do zadań strategicznych, jak i wsparcia własnych wojsk. Jednak sami Niemcy nie byli zachwyceni taką uniwersalnością swoich załóg, ponieważ latając nisko nad ziemią dwusilnikowe bombowce stanowiły duży cel, ale Niemcy nie posiadając odpowiedniej ilości samolotów szturmowych, nie mieli innego wyjścia. Do wsparcia Wehrmachtu lepiej nadawały się bombowce nurkujące, ale takich było w Luftwaffe zbyt mało. Dlatego załogi bombowców często były zmuszone działać nad polem walki, a nie w głębi sowieckiego zaplecza, gdzie można było niszczyć fabryki i przerwać kluczowe linie komunikacyjne wroga. Zupełny brak w Luftwaffe strategicznego lotnictwa bombowego dalekiego zasięgu ujawnił się już rok wcześniej podczas bitwy o Anglię, a był jeszcze bardziej widoczny na wielkich przestrzeniach Rosji. Dlatego ataki na dalekie cele wykonywano zawsze pod osłoną nocy licząc na słabszą obronę. Przed wojną istniał program tzw. Ural-bomber, który miał zapewnić Niemcom bombowce dalekiego zasięgu, ale okazało się, że przemysł III Rzeszy nie jest w stanie wyprodukować samolotów podobnych do amerykańskich B-17 czy B-24 i po zbudowaniu kilku prototypów (Do 19 i Ju 89) program anulowano. Podobnie było z późniejszym i definitywnie spóźnionym projektem America-bomber.

Przygotowania obrony

Tak jak każda stolica państwa, Moskwa miała własną obronę przeciwlotniczą. Warto dodać, że bardzo silną i dobrze zorganizowaną. Jej zarania sięgały początku lat 30. XX wieku, gdy zaczęto tworzyć podstawy systemu obrony przeciwlotniczej ZSRS w formach, które funkcjonowały następnie przez niemal 20 lat. Istotną rolę pełniła Moskwa, czemu towarzyszyły działania mające na celu jakościowe i ilościowe wzmocnienie jej obrony. Jednak z tymi działaniami różnie bywało, bo najpierw obronę powierzono tylko 1. Dywizji Artylerii PWO z pominięciem myśliwców i dopiero w 1932 na przedmieściach rozmieszczono 57. IAB (brygadę myśliwską) wyposażoną w myśliwce I-5, potem wymienione na I-15 i I-16.

Przez kolejne lata jednostki artylerii przeciwlotniczej uzbrajano w działa wzór 1931 kalibru 76 mm, posiadającymi jak na swoje czasy dobre charakterystyki balistyczne i umożliwiające zwalczanie samolotów przeciwnika na wysokościach do 9000 m. Wprowadzono do uzbrojenia także poczwórne stanowiska przeciwlotniczych kaemów, przeznaczone do zwalczania samolotów na małych wysokościach. Pojawił się też pierwszy, jeszcze bardzo wadliwy system automatycznego kierowania ogniem PUAZO-1, wprowadzono podwójne balony zaporowe KB-KN w systemie tandem, a także rozpoczęto testy stacji wykrywania celów Prożzwuk-1, w których reflektory były synchronizowane z urządzeniami nasłuchowymi. Równocześnie rozpoczęto próby instalowania sprzętu radiowego na samolotach myśliwskich, ale wyniki były żenująco słabe.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 5/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety u¿ytkownika @NTWojskowa Twitter