Nowy wietnamski czołg lekki i kołowy transporter opancerzony

Nowy wietnamski czołg lekki i kołowy transporter opancerzony

Tomasz Szulc

 

Do niedawna konstruowanie i produkcja wozów bojowych były domeną nielicznych, rozwiniętych przemysłowo krajów, podczas gdy inne państwa kontentowały się w najlepszym przypadku produkcją licencyjną. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza ta sytuacja się zmieniła, a wśród wchodzących na rynek wozów bojowych jest także Wietnam, należący do „młodych tygrysów”, czyli szybko rozwijających się krajów azjatyckich.

Czołg lekki

Pod koniec kwietnia br. wietnamska telewizja pokazała prototyp nowego czołgu, skonstruowanego w Wietnamie, w fabryce Z-125. Nosi on oznaczenie T-1 i stanowi rozwinięcie konstrukcji radzieckiego, pływającego PT-76B. Najbardziej rzuca się w oczy nowy kształt wieży – zamiast bardzo charakterystycznego ściętego stożka, wybranego dla PT-76, stworzono konstrukcję wielokątną, podobną nieco do opracowanej wcześniej dla wietnamskiej wersji BMP-1, czyli XCB-01. W jej stropie znalazły się dwa włazy (PT-76 ma pojedynczy właz z owalną pokrywą, ale w swoim czasie w Polsce zastąpiono go dwoma włazami z okrągłymi pokrywami, czyli w Wietnamie powtórzono polskie rozwiązanie sprzed pół wieku).

W wieży zamontowano uzbrojenie takie samo, jak to którym dysponował radziecki pierwowzór, czyli armatę D-56TM kal. 76 mm sprzężoną z karabinem maszynowym PKT kal. 7,62 mm. Nie było dotąd sygnałów o podjęciu w Wietnamie lokalnej produkcji tych dział, ale na pewno na miejscu jest produkowana amunicja do nich oraz do pamiętających czasy II wojny światowej holowanych ZiS-3. Na wieży zamontowano przeciwlotniczy karabin maszynowy NSW kal. 12,7 mm (tak samo jak na polskiej wersji PT-76 montowano DSzK). Początkowo był on obsługiwany klasycznie, czyli po otwarciu włazu, ale później zastąpił go zdalnie sterowany moduł z własnymi przyrządami obserwacyjno-celowniczymi.

Co ciekawe, w telewizji wietnamskiej pokazano działanie automatu ładowania armaty z taśmowym podajnikiem, na którym naboje są ustawione pionowo. Przypomina on mechanizm stosowany w BMP-1, natomiast sam układ dosyłania nabojów do komory zamkowej wydaje się dość prymitywny.

Na wieży zainstalowano także dwa czterolufowe pakiety wyrzutni granatów dymnych oraz zestawy czujników ostrzegających o opromieniowaniu wiązką laserową, a także parę podczerwonych reflektorów zakłócających, podobnych do rosyjskiego kompleksu TSzU-1 Sztora.

Pojawiło się również relatywnie rozbudowane wyposażenie obserwacyjno-celownicze, w którego skład wchodzi przyrząd z ruchomą i zapewne stabilizowaną głowicą, obsługiwany przez dowódcę wozu i dzienno-nocny celownik. Co ciekawe, oba umieszczono z lewej strony wieży: celownik przed, a głowicę przyrządu obserwacyjnego za włazem. W tylnej zaś części kadłuba umieszczono teleskopowy maszt z czterema niewielkimi ścianowymi antenami. Najprawdopodobniej jest to radiolokacyjna aparatura wykrywania bezzałogowców i zapewne w niedalekiej przyszłości uzupełnią ją stosowne efektory: drony myśliwskie lub miniaturowe, kierowane rakiety przeciwlotnicze.

Kadłub wozu jest na pierwszy rzut oka identyczny z opracowanym przed ponad 75 laty dla PT-76, ale jest od niego dłuższy o co najmniej pół metra i może także nieco szerszy. Na bokach kadłuba i bokach wieży zamontowano starannie ukształtowane ekrany prętowe, które mają chronić przed pociskami kumulacyjnymi. Nie zastosowano natomiast żadnych osłon, chroniący pojazd przed atakami z góry, choć wiadomo, że obecnie najgroźniejszym przeciwnikiem wozów bojowych są małe bezzałogowce-samobójcy, bądź niewielkie bomby zrzucane przez maszyny bezzałogowe.

Zaskakująco duże zmiany w porównaniu do PT-76 dotknęły układu jezdnego nowego czołgu. Główną przyczyną był planowany wzrost masy T-1 w porównaniu z PT-76. Ponieważ oczekiwano, że nie może z tego powodu pogorszyć się przekraczalność terenu, jedynym rozwiązaniem było zwiększenie powierzchni styku gąsienic z gruntem dla zachowania niezmienionego nacisku jednostkowego. Można było osiągnąć ten efekt poprzez zwiększenie szerokości gąsienic, ale to z kolei wymagałoby zastosowania dwudyskowych, a przez to znacznie cięższych kół bieżnych. Dlatego wybrano prostsze rozwiązanie – zwiększenie długości styku. W tym celu zaadaptowano układ jezdny samobieżnej haubicy 2S1 Goździk, produkowanej podobno od niedawna w Wietnamie jako PTH-01. Ma on siedem, a nie sześć par kół bieżnych o nieco mniejszej średnicy, niż stosowane w PT-76. W porównaniu z oryginałem wprowadzono dość istotną zmianę – górny bieg gąsienic jest podtrzymywany przez cztery pary rolek, co przypomina rozwiązanie zastosowane w nośnikach 2P16 radzieckich wyrzutni rakiet taktycznych Łuna. Koła napinające znajdują się z przodu i różnią się istotnie od stosowanych w PT-76 – ich średnica jest większa, a w dyskach wykonano po sześć dużych otworów odciążających. Amortyzację zapewniają wałki skrętne, a pierwsza i ostatnia para kół bieżnych ma także niewielkie amortyzatory hydrauliczne. Zastosowano również nowe gąsienice z gumowo-metalowymi sworzniami, takie same są stosowane w samobieżnych haubicach PTH-01.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 8/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter