Nowy chiński średni samolot transportowy

Nowy chiński średni samolot transportowy

Tomasz Szulc

 

Wojskowe lotnictwo transportowe nie jest tak ważne, jak bojowe, ale zapewnia zabezpieczenie logistyczne wszystkim rodzajom wojsk, szczególnie podczas działań prowadzonych w znacznej odległości od macierzystych baz. O ile więc kraje o niewielkich aspiracjach regionalnych i globalnych nie muszą poświęcać mu wiele uwagi, to mocarstwa muszą takowym dysponować. A Chiny są niewątpliwie mocarstwem o wielkich ambicjach. Chiński przemysł lotniczy od pierwszych lat swego istnienia zajmował się niemal wyłącznie produkcją samolotów bojowych. Do wyjątków należały szkolne CJ-5 (licencyjny Jak-18) oraz transportowe Y-5 (An-2). Przyczyna takiego stanu rzeczy jest łatwa do wyjaśnienia: potrzeby chińskiego lotnictwa wojskowego były ogromne, a możliwości przemysłu – ograniczone i dlatego koncentrowano się na zadaniach priorytetowych.

Poprzednicy

Funkcje transportowe w chińskim lotnictwie wojskowym długo pełniły dostarczone z ZSRR samoloty Li-2 (DC-3) oraz nieliczne Ił-12 i Ił-14. Zanim doszło do gwałtownego pogorszenia relacji między Chinami a ZSRR, do Państwa Środka dotarła znaczna część dokumentacji licencyjnej nowoczesnych wówczas, czterosilnikowych, turbośmigłowych transportowców An-12. Przekazano także niewielką liczbę gotowych samolotów tego typu. Uruchomienie produkcji okazało się jednak ogromnym wyzwaniem i prototyp, według niektórych źródeł zbudowany z wykorzystaniem kluczowych podzespołów wymontowanych z jednej z importowanych maszyn, wzniósł się w powietrze dopiero w 1974 roku. Produkcja samolotów, oznaczonych jako Yun-8, rozpoczęła się aż siedem lat później i trwała co najmniej do 2010 roku. Jej tempo nie było jednak imponujące – średnio teren fabryki w Shaanxi opuszczało rocznie tylko sześć (!) samolotów tego typu. Y-8 poddawano kosmetycznym modernizacjom, ale według nielicznych zagranicznych użytkowników ich osiągi i tak były zauważalnie niższe, niż znacznie starszych maszyn radzieckich. Dopiero w 2016 roku rozpoczęła się produkcja istotnie zmodernizowanego transportowca, oznaczonego Y-9. Na pierwszy rzut oka jest to jednak ciągle An-12 „po liftingu”. Samoloty tego typu są również platformami dla licznych zestawów aparatury elektronicznej, podobnie jak starsze Y-8.

Jednym z nielicznych zauważalnych skutków postępującej powoli normalizacji stosunków między wielkimi sąsiadami był zakup w ZSRR partii samolotów pasażerskich kilku typów, przeprowadzony w latach 70. Zakupiono wtedy także licencję na najmniejszy z nich, czyli An-24. Samoloty tego typu pod oznaczeniem Y-7 są do dziś użytkowane przez chińskie lotnictwo transportowe, pełnią też funkcję maszyn szkolnych dla przyszłych załóg samolotów bombowych. Modernizacja Y-7 w sposób analogiczny do tego, który w ZSRR zaowocował powstaniem wojskowego An-26 z tylną rampą ładunkową, zajęła w Chinach zdumiewająco dużo czasu – prototyp Y-7H oblatano dopiero w 1992 roku.

Znaczącą poprawę możliwości transportowych lotnictwa osiągnięto dopiero na początku lat 90., kupując kilkanaście nowych i używanych Ił-76 (później ich liczba wzrosła do ok. 30). Było jednak oczywiste, że Chiny potrzebują znacznie więcej samolotów transportowych i optymalnym działaniem będzie ich lokalna produkcja, a nie import. Najprostszym rozwiązaniem byłby zakup odpowiednich licencji, ale okazało się, że na światowym rynku właściwie nie ma konstrukcji, odpowiadających chińskim potrzebom. Dlatego z konieczności wybrano trudniejszą drogę – samodzielne opracowanie perspektywicznych samolotów transportowych.

Pierwszy krok w tym kierunku dokonał się jednak z wydatną pomocą zagraniczną: projekt czterosilnikowego odrzutowca, następcy Ił-76, powstał w… Kijowie w KB im. Antonowa. Początkowo planowano, że będzie on miał udźwig nieco większy od maszyny radzieckiej, ale brak odpowiednich silników spowodował rewizję tych planów – wybrane jako napęd nowego Y-20 rosyjskie D-30KP-2 stanowią także napęd między innymi Ił-76! Dopiero w trzeciej dekadzie XXI wieku pojawiły się pierwsze seryjne Y-20B z silnikami WS-20. Mają one większy ciąg od D-30 (ok. 140 wobec 120 kN), ale i mniejszy resurs i większe zużycie paliwa. Na pewno jednak będą stopniowo doskonalone i ostatecznie zniknie potrzeba importu silników z Rosji.

Nietrudno było przewidzieć dalsze etapy rozbudowy chińskiego wojskowego lotnictwa transportowego. Powinien zostać skonstruowany następca Y-7 – zapewne turbośmigłowy o ładowności do 10 ton. Przy projektowaniu być może uda się wykorzystać niektóre rozwiązania, opracowane dla następcy klonów An-24, czyli MA-700. Celowe byłoby stworzenie i maszyny kategorii superciężkiej o udźwigu ponad 100 ton – odpowiednika radzieckiego An-124 i amerykańskiego C-5. Od połowy lat 90. spekulowano wprawdzie na temat ewentualnego zakupu przez Chiny niewielkiej liczby Rusłanów, ale nic takiego się nie wydarzyło. Kolejną konstrukcją powinien być następca Y-9, czyli całkowicie nowy i perspektywiczny transportowiec u udźwigu ok. 20 ton. I znowu: dość długo pisano na temat negocjacji, dotyczących zakupu licencji samolotu An-70. Byłby on wprawdzie pod względem udźwigu dość bliski Y-20, ale oferował możliwość korzystania z krótkich pasów startowych oraz lotnisk wysokogórskich, co byłoby dla Chińczyków wielce użyteczne.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 10/2026

 

 

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety u¿ytkownika @NTWojskowa Twitter