Nowe pokolenie włoskich wozów opancerzonych. Transporter kołowy SuperAV
Michał Nita
Współczesna generacja kołowych wozów opancerzonych powstawała we Włoszech przynajmniej od lat 70. XX wieku. To konstrukcje opracowane z myślą o wykonywaniu różnych zadań, cieszące się zainteresowaniem nie tylko rodzimych sił zbrojnych, ale będące również przedmiotem eksportu. Ten proces trwa i obecnie, a do ich najnowszych reprezentantów zaliczyć możemy kołowy transporter opancerzony SuperAV, opracowany przez Iveco Defence Vehicles (w marcu br. przejęte przez koncern Leonardo). Co ciekawe, pojazd zaprezentowano w bieżącym roku podczas kieleckiego salonu MSPO.
Początki
W pierwszej połowie lat 80. XX wieku włoskie Ministerstwo Obrony zatwierdziło decyzję o rozpoczęciu prac nad trzema projektami wozów bojowych: czołgu C1 Ariete, bwp Dardo i kołowego niszczyciela czołgów B1 Centauro. Ten ostatni pojawił się w Wojskach Lądowych (Esercito) jako pierwszy, a na większą skalę rozpoczęto jego wdrażanie do linii w 1992 roku. Jeszcze w tym samym roku Centauro skierowany został do działań w ramach włoskiego kontyngentu do Somalii, a w latach 1995–1996 był wykorzystywany przez siły włoskie, wypełniające międzynarodowy mandat na obszarze byłej Jugosławii. W 1996 roku podjęto również decyzję, że w oparciu o kadłub Centauro powstanie wóz dla piechoty. Po ponad dekadzie powstała Freccia, która w pierwszych egzemplarzach trafiła do Esercito wiosną 2009 roku.
W tym miejscu wypada cofnąć się w czasie i przypomnieć, że jeszcze w połowie pierwszej dekady XXI wieku we włoskich kręgach wojskowych zastanawiano się nad pozyskaniem wozu, który w dalszej perspektywie stałby się następcą eksploatowanych w rodzimej piechocie morskiej amerykańskich gąsienicowych transporterów desantowych LVTP-7. Dodać można, że do dziś włoska piechota morska wykorzystywać ma przynajmniej 15 takich wozów podstawowej wersji, dwa dowódcze i jeden zabezpieczenia-technicznego. Szukając następcy dla transportera-amfibii, w 2006 roku podjęto decyzję o rozpoczęciu projektu, ale z kołowym układem jezdnym. W związku z taką decyzją postanowiono także, że nowy wóz będzie wzorowany właśnie na Frecci. Przed rozpoczęciem prac wojskowi opracowali dla niego następujące wymagania:
- nowy wóz desantowy miał charakteryzować się rzeczywistą masą całkowitą (GVW) nie większą niż 24 tony;
- ładowność w czasie pływania miała dochodzić do 8 ton;
- zasadniczą załogę transportera mieli tworzyć kierowca, celowniczy i dowódca, a w przedziale desantu miały być miejsca dla przynajmniej kolejnych ośmiu żołnierzy;
- wóz miał zostać wyposażony w zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie lub bezzałogową wieżę, czyli stanowiska dla celowniczego i dowódcy miały znajdować się w kadłubie;
- przewidywano uzbrojenie pojazdu w różne rodzaje broni, jak np: wkm kal. 12,7 mm, automatyczny granatnik kal. 40 mm czy armatę automatyczną kal. 30 mm, a na życzenie sił zbrojnych danego państwa także wybrany zestaw przeciwpancerny (ppk);
- oczekiwano zdolności do przerzutu samolotami transportowym klasy przynajmniej C-130 Hercules;
- prześwit wozu miał być regulowany;
- w terenie, w zależności od stopnia jego trudności, pojazd miał się poruszać prędkościami od 40 do nawet 60 km/h;
- wóz miał mieć możliwość eksploatacji w przedziale temperatur od –35 do +50°C;
- oprócz wersji bojowej, oczekiwano takiej konstrukcji, która pozwolić miała na wdrożenie na bazie projektu kolejnych wariantów o różnym przeznaczeniu, a z racji długoletniej jego służby również podatności na przyszłe prace modyfikacyjne/modernizacyjne.
Co ważne, pomimo potrzeby zastąpienia użytkowanych LVTP-7, początki projektu związane są z inicjatywą firmy Iveco, która podjęła się tego zadania za własne środki finansowe. Najpóźniej jesienią 2006 roku w firmie Iveco miały rozpocząć się prace projektowe nad pierwszym z prototypów, który miał być gotowy do grudnia 2007 roku. Terminu nie udało się dotrzymać. Zamierzano przygotować również specjalny model kadłuba przeznaczony do badań odpornościowych, w trakcie których miał on być zarówno ostrzeliwany, jak i poddawany wybuchom. Badania te miały się odbyć także w Niemczech i Szwecji. Część źródeł podaje, że miały zostać przygotowane dwa kadłuby do takiego przeznaczenia. W pracach nad opancerzeniem mieli brać udział inżynierowie z niemieckiej firmy IBD.
Pierwsza oficjalna prezentacja jednego z dwóch istniejących wtedy prototypów odbyła się dopiero na wystawie IDET w Brnie w maju 2009 roku. Pokazany wóz nazwano Surface Performance Amphibious Vehicle – SuperAV. Zgodnie z wymaganiami, w prototypach zastosowano różne rozwiązania znane już z B1 Centauro, np. „biegnące” wzdłuż ścian bocznych kadłuba wały napędowe. W porównaniu do Frecci zmieniona została natomiast konstrukcja kadłuba. Ważną różnicą każdego ze wspomnianych dwóch prototypów była szerokość ich kadłubów. Na wystawie w Brnie zademonstrowano wóz o szerokości 3 m, a dla porównania szerokość drugiego istniejącego wówczas prototypu wynosiła 2,8 m. W pojeździe zastosowano 6-cylindrowy silnik Iveco o mocy 412 kW/560 KM, współpracujący z układem napędowym ZF 7HP902. Skrzynia przekładniowa miała siedem przełożeń do jazdy do przodu i jedno do tyłu. Prześwit wynosił 450 mm, choć mógł być on regulowany w zakresie +/– 130 mm. W prototypach wykorzystano ogumienie 14.00R20 lub do transportu lotniczego nawet 12.00R20. Objętość wnętrza transportera dochodziła do 14 m3. W czasie pływania wóz miał ładowność na poziomie 8 ton, a w czasie jazdy dochodzącą do 10 ton. Z tyłu wozu znajdowały się dwoje drzwi do przedziału desantu. Podczas czeskiej wystawy poinformowano także, że na specjalnie przygotowanym modelu przeprowadzono już próby tzw. dzielności morskiej, które odbyły się w holenderskim ośrodku naukowo-badawczym MARIN w Wageningen. Podejmowano próby, aby nową konstrukcją zainteresować włoskie siły zbrojne, w tym piechotę morską, pamiętając, jakie ma potrzeby sprzętowe.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 10/2026
