Nowe marki w ofercie Hubertus PRO

Nowe marki w ofercie Hubertus PRO

Tekst: Redakcja

 

Hubertus PRO, do niedawna jeszcze z „Hunting” w nazwie, to marka obecna na rynku od ponad 35 lat. Do niedawna firma największą popularnością cieszyła się przede wszystkim wśród myśliwych, ale to już historia, bo obecny jej asortyment daleko wybiega poza łowiectwo.

Od dłuższego czasu Hubertus PRO poszerza swoją ofertę skierowaną do strzelców niebędących myśliwymi, czyli do sportowców oraz osób strzelających „taktycznie”. Co więcej, także na rynku „odbiorcy koncesjonowanego”, czyli wojska, policji oraz służb mundurowych firma nie zasypia gruszek w popiele i działa bardzo aktywnie. Nie da się ukryć, że są to działania skuteczne – wystarczy wspomnieć choćby ostatnie przetargi na broń gładkolufową dla wojska, dzięki którym w arsenale SZ RP znalazły się, skądinąd bardzo dobre strzelby Fabarm.

Hubertus PRO „od zawsze” miał w ofercie ciekawe marki, których był (i jest) dystrybutorem na Polskę, jak choćby Aimpoint, Fabarm, Steyr czy Hornady albo Nightforce.

Stare powiedzenie mówi „kto nie idzie naprzód, ten się cofa” - rynek myśliwski w Polsce nadal jest bardzo chłonny, ale to jednak strzelcy sportowi i „kolekcjonerzy” notują najwyższe przyrosty nowych pozwoleń oraz liczby broni rejestrowanej „do danego celu”. Wyjścia są zatem dwa.

Pierwsze to okopanie się i trwanie na swoich umocnionych pozycjach, bo przecież skoro od 15, 20 czy 30 lat to działało i był sukces, to musi działać i teraz. Co może pójść nie tak?

Drugie to po prostu analiza rynku i szukanie możliwości rozwoju i wejścia w nowe dziedziny.

Rozwiązanie pierwsze jest wygodne – robimy to, co robiliśmy, jesteśmy przecież znaną firmą X lub Y i czekamy na klienta. Tylko świat idzie do przodu i dziś nie jest już tak, jak 10 czy nawet 5 lat temu. Rynek drastycznie się zmienił, przybyło nowych marek zarówno broni, jak i „szpeju”, więc zabawa w dinozaura polegająca na odrzuceniu ewolucji i trwaniu w przekonaniu, że jesteśmy przecież najwięksi i najsilniejsi skończy się dokładnie tak, jak skończyły się dinozaury.

Rozwiązanie drugie wymaga pracy – przeanalizowania potrzeb i możliwości, nawiązania kontaktów, zainwestowania czasu i pieniędzy oraz nauczenia się nowych rzeczy. Profit jest z tego taki, że klient widzi rozwój, nowe, znane marki pojawiające się w ofercie i nowy towar, nierzadko taki, którego premiera miała miejsce ledwie kilka miesięcy temu w USA. A gdzie pójdzie klient? Tam, gdzie jest to samo od 15 lat, czy tam, gdzie stale są nowości, fajne marki i coraz większy wybór? No właśnie.

Hubertus PRO wprowadza więc do swojej oferty nowe marki, które w znakomitej większości są doskonale znane strzelcom i były już obecne w jakiejś formie na naszym rynku. Niestety, często bywało tak, że ówczesny dystrybutor albo źle oceniał rynek i zamawiał nie do końca odpowiadający jego potrzebom asortyment albo po prostu wykonał dwa zamówienia za jednym zamachem – pierwsze i ostatnie. Następnie tracił daną markę, by przejął ją ktoś inny.

Problem polega na tym, że aby to działało, należy dobrze rozważnie wybierać firmy, które chce się reprezentować, a następnie tworzyć rozsądne zamówienia w taki sposób, by nie zapychać magazynu towarem, który miesiącami nie będzie się sprzedawał. To dużo trudniejsze, niż wydanie dużych (albo bardzo dużych) pieniędzy na zamówienie, które zrobi wrażenie na producencie, a następnie zapcha magazyn dystrybutora na długie miesiące, blokują przy tym wydane pieniądze.

W przypadku Hubertus wygląda na to, że firma ma strategię, a nie zapycha portfolio swoich marek na łapu-capu. O więc nowego znajdziemy w ofercie?

Arisaka – znany na rynku strzeleckim producent wysoko ocenianych akcesoriów do broni strzeleckiej, takich jak minimalistyczne chwyty przednie, montaże do kolimatorów i powiększalników, montaże do latarek i latarki, a także firma stojąca za Rail Slider System. Tanio nie jest, ale produkty Arisaki są wykonane perfekcyjnie, a same projekty są przemyślane i naprawdę funkcjonalne. W przypadku większości z nich widać tendencję do zmniejszenia gabarytów i masy, ale zachowania pełnej funkcjonalności.

ASP - gazy, pałki, kajdanki (jednorazowe jak i standardowe), atrapy treningowe. Top tier ogólnie wśród środków przymusu bezpośredniego. Część z oferty to akcesoria dla służb mundurowych lub agencji ochrony, ale przeciętny „Kowalski” także znajdzie dla siebie coś ze środków „nieletalnych”. Zaznaczmy, że jeśli decydujemy się na noszenie broni, to dodatkowo powinniśmy być wyposażeni właśnie w takie środki przymusu (np. miotacz gazu, bo pałka wymaga treningu, by się nią skutecznie posługiwać), dlatego, że wyjęcie i użycie broni to ostateczność. Przede wszystkim należy dążyć do deeskalacji, a zastosowane środki dobierać do sytuacji – użycie broni to naprawdę ostateczność.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11-12/2025

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter