Norweskie MTB — od stycznia 1944 roku do końca wojny. Część 2
Wojciech Holicki
Bilans pierwszych czternastu miesięcy działań bojowych bazującej w Lerwick na Szetlandach flotylli norweskich ścigaczy torpedowych wyglądał nieźle —sojusznicy Royal Navy zatopili lub uszkodzili 7 statków o łącznej pojemności ponad 20 000 BRT, przy niedużych stratach własnych. Rosnące doświadczenie dowódców i załóg oraz wprowadzenie do walki większej liczby jednostek przyniosły w następnych miesiącach nie tylko istotną poprawę stanu ich konta w przypadku transportowców, ale również poważne straty Kriegsmarine.
Ponieważ sztormy uniemożliwiały opuszczanie bazy w ostatnich tygodniach 1943 roku, kolejna próba ewakuacji trójki uczestników nieudanej operacji Welmanów w Bergen podjęta została dopiero 2 stycznia 1944. Zbyt wysoka fala zmusiła wtedy dwa brytyjskie i dwa norweskie ścigacze były nimi MTB 623 Haavika i MTB 653, tym razem pod komendą zastępcy Matlanda, por. mar. Sigurda Martinsenado odwrotu już w pobliżu wyznaczonego punktu. Identycznie zakończył się rejs 12 stycznia, z udziałem MTB 687 (Brytyjczycy zawrócili jako pierwsi z powodu awarii silnika) oraz MTB 618, MTB 625 i MTB 653.
5 lutego ku fiordom popłynęły MTB 618, MTB 619, MTB 623 i MTB 653. Po drodze na ostatnim w szyku MTB 623 doszło do pożaru w maszynowni i po stracie kontaktu z formacją w rezultacie akcji gaśniczej dowódca ścigacza, por. mar. Arne Olsen, wydał rozkaz zawrócenia do bazy; okręt dotarł tam na trzech silnikach z prędkością 15 w. MTB 618 i MTB 619, wysłane do Sognefjordu z misją odwrócenia uwagi Niemców, starły się tam z patrolowcem V 5305 (miały go podpalić) i oba wracały do bazy z drobnymi uszkodzeniami, a MTB 619 na dodatek z szóstką lekko rannych. Najważniejsze było jednak to, że MTB 653 zabrał z wyspy Ytre Sula do Lerwick trójkę sterników Welmanów, a także 10 cywilnych uciekinierów.
Również 5 lutego pod Askvoll wysłane zostały brytyjskie MTB 666 i MTB 684 (ten drugi szybko zawrócił z powodu problemów z napędem) oraz dowodzony przez chor. mar. Hansa Gundersena MTB 625. Dwudniowe czatowanie nie przyniosło pożądanego rezultatu, a furia napotkanego w drodze powrotnej sztormu zaskoczyła nawet doświadczonych Norwegów. Ścigacze szybko straciły ze sobą kontakt, a potem doszło do złamania stępki na dziobie MTB 625 i tym samym do zalewania przednich przedziałów. Wystrzelenie torped i wyrzucenie za burtę wszystkiego, co się dało polepszyło sytuację, ale w nocy wiatr nabrał huraganowej prędkości. 8 lutego okręt, utrzymywany na powierzchni przez częściowo opróżnione zbiorniki paliwa, wlókł się ku Szetlandom na jednym silniku i ostatecznie zdryfował na brzeg wyspy Mainland. Ewakuacja załogi przebiegła bez strat w ludziach, ale okręt został wkrótce potem rozbity przez fale. Więcej szczęścia miał MTB 666, który mimo silnych przecieków zdołał schronić się w osłoniętej zatoczce na północ od Lerwick, skąd odholowano go do bazy.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 2/2026
