Nieortodoksyjne chińskie okręty – nosiciele dronów i wyrzutni pocisków manewrujących

Nieortodoksyjne chińskie okręty – nosiciele dronów i wyrzutni pocisków manewrujących

Tomasz Szulc

 

Ostatnie dziesięciolecie to okres intensywnych poszukiwań rozwiązań technicznych, które mogą zrewolucjonizować pole walki. Jednym z nich jest masowe wykorzystanie urządzeń bezzałogowych, przede wszystkim latających. Sprawdziły się w działaniach lądowych, ale w działaniach prowadzonych na morzu dopiero nabierają znaczenia. Jednym z liderów w dziedzinie ich użycia chcą stać się Chiny, które szczególnie w końcu 2025 roku bardzo publicznie zaprezentowały pewne rozwiązania oparte o wykorzystanie jako nośnika komercyjnego statku.

W ostatnim ćwierćwieczu Marynarka Wojenna Chińskiej Republiki Ludowej dokonała gigantycznych postępów. Chodzi nie tylko o liczbę okrętów wojennych, ale i o ich możliwości bojowe. Ten postęp jest szczególnie widoczny przez kontrast z sytuacją rosyjskiej marynarki wojennej, która jest tylko cieniem dawnej formacji z czasów ZSRR, a w ostatnich latach kurczy się jeszcze bardziej. Jeszcze na początku XXI wieku największy potencjał bojowy chińskiej floty miały okręty kupowane w Rosji. Nie było wprawdzie mowy o zakupie najważniejszego elementu potęgi morskiej, czyli atomowych okrętów podwodnych z wyrzutniami rakiet balistycznych, ale nie ulega wątpliwości, że i w tej dziedzinie Chiny bardzo wiele skorzystały, czyniąc dyskretne zakupy dokumentacji, technologii i materiałów na gruzach byłego ZSRR. Później, stopniowo wdrażano własne konstrukcje, choć wiadomo już dziś, że najważniejsze do niedawna typy okrętów nawodnych: m.in. niszczyciele rakietowe projektu 052 i fregaty projektu 054 zaprojektowano w Rosji. Podobna sytuacja miała miejsce w zakresie napędu, uzbrojenia i elektroniki okrętowej (nawet najnowsze wielkie niszczyciele projektu 055 są napędzane przez turbiny UGT-25, opracowane i początkowo produkowane… w Ukrainie w zakładach Zorya-Maszprojekt).

W oczywisty sposób wyzwaniem pozostają największe i najbardziej skomplikowane okręty – lotniskowce i atomowe okręty podwodne. Pierwszy lotniskowiec w stanie dalekim od ukończenia kupiono w Rosji, drugi zbudowano na jego „obraz i podobieństwo”, trzeci znacznie różni się od dwóch pierwszych (brak trampoliny startowej, elektromagnetyczne katapulty), a czwarty będzie według wszelkiego prawdopodobieństwa miał napęd jądrowy. To wprawdzie ciągle podążanie ścieżką, wytyczoną w ZSRR pięćdziesiąt lat temu, ale Rosji nie stać obecnie na budowę choćby jednego lotniskowca, o atomowym nie wspominając. Z kolei temat chińskich atomowych okrętów podwodnych i ich uzbrojenia jest natomiast bardzo delikatny, bo prawie nie ma wiarygodnych informacji o ich możliwościach, a nawet liczbie jednostek, pozostających w linii.

Nowe okręty

Opisane wyżej trendy i efekty ogromnych inwestycji w dużej mierze potwierdzają stosowanie praktykowanej w Chinach przez dekady „polityki lustrzanej”, czyli naśladowanie morskiej konkurencji (początkowo Rosji i Japonii, a nawet Korei Południowej, a obecnie – przede wszystkim USA).

Dopiero zupełnie niedawno pojawiły się sygnały o testowaniu oryginalnych konstrukcji, nie mających oczywistych odpowiedników za granicą. Początkowo były to wyłącznie jednostki niewielkie, ale o nietypowej konfiguracji, np. trimarany, choć na ich temat wiadomo bardzo niewiele, poza niemal pewnym ich eksperymentalnym statusem. Nowości, choć mieszczące się zapewne w nazwanej wyżej kategorii, zaczęły pojawiać się w 2024 roku i wskazywały na eksplorację zupełnie nowego obszaru – użycia na dużą skalę pokładowych, bezzałogowych statków powietrznych. W innych krajach do takich prób wykorzystuje się zwykle już istniejące, czasem dość leciwe jednostki, a maszyny bezzałogowe trafiają stopniowo na pokłady klasycznych okrętów wojennych, gdzie korzystają z hangarów i lądowisk dla śmigłowców. Zanim jednak udało się uzyskać niezbite dowody, potwierdzające status chińskich konstrukcji lub choćby poświadczające fotograficznie, jakie statki powietrzne będą testowane/użytkowane na tych jednostkach, pojawiła się inna sensacja.

Pływająca bateria pocisków manewrujących

Pod koniec grudnia 2025 roku sfotografowano niewielki, dość niepozorny masowiec Zhong Da 79, dostosowany do przewozu typowych kontenerów. Jednostka ma długość 97 m, szerokość ok. 16 m i zanurzenie 4 m. Od kwietnia do sierpnia 2025 roku była remontowana w Longhai, a potem przez kilka miesięcy cumowała w Szanghaju, co nie wzbudziło zainteresowania. Statek stał się sensacją dopiero pod koniec grudnia, a konkretniej kontenery ustawione na jego pokładzie. Bezpośrednio przed nadbudówką umieszczono kontenery z zamontowanymi na ich stropach antenami stacji radiolokacyjnych. Jedna, obrotowa, ma dwie anteny ścianowe, być może z aktywnymi przekaźnikami, druga jest ukryta pod cylindryczno-półsferyczną osłoną dielektryczną. Obok tej drugiej osłony znajduje się jeszcze mniejsza, o podobnym kształcie, kryjąca zapewne antenę łączności satelitarnej. Pierwsza ze stacji służy na pewno do obserwacji przestrzeni powietrznej oraz powierzchni morza i przypomina konstrukcję zainstalowaną na najnowszych fregatach typu 054B i śmigłowcowcu desantowym projektu 076. Ma dwie prostokątne anteny ścianowe wbudowane w skośne ściany konstrukcji o kształcie masywnego klina. Wbrew pozorom nie jest to jednak konstrukcja taka sama, jak zainstalowana na wspomnianych okrętach, ma mniej skomplikowany kształt i mniej widocznych detali, co mogłoby sugerować, że na Zhong Da zamontowano uproszczoną i niedziałającą makietę.

Radar z anteną ukrytą pod nieruchomą kopułą (zapewne typu 366, czyli kopii radzieckiego Minerała zakupionego wraz z niszczycielami rakietowymi projektu 956) jest przeznaczony do naprowadzania uzbrojenia na wykryte cele nawodne, ale ma dużą martwą strefę za rufą, gdyż antenę częściowo zasłania nadbudówka, a częściowo ustawiony „piętro wyżej” kontener-podstawa anteny radaru ostrzegawczego.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 1/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter