Nieoczywista platforma wielozadaniowa – ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Część 2
Robert Rochowicz.
W tym roku mija ćwierć wieku od wcielenia do służby okrętu ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Jednostka przeszła ciekawą drogę – od budowy z przeznaczeniem na radziecką pływającą stację demagnetyzacyjną po okręt dowodzenia NATO-wskimi zespołami bojowymi sił przeciwminowych. Doświadczenia zebrane w czasie intensywnej eksploatacji powinny posłużyć do przygotowania wymagań na jednostkę nowej generacji, czy to jednak bardziej miałby być okręt wsparcia logistycznego czy pływająca platforma dowodzenia – to już muszą rozsądzić specjaliści.
W okresie oczekiwania na przejęcie przebudowywanego na potrzeby PMW okrętu pojawiło się wiele sceptycznych głosów w sprawie rzeczywistej potrzeby posiadania jednostki wsparcia logistycznego. Głosy te dość szybko zweryfikowała rzeczywistość, która nastała na świecie po 11 września 2001 r., a więc 11 dni po pierwszym podniesieniu bandery. Niecałe pół roku po uroczystości nadania jednostce nazwy ORP Kontradmirał Xawery Czernicki załoga rozpoczęła gorączkowe przygotowania do wyjścia w pierwszą misję bojową.
Nieoczywisty misjonarz
Szkolenie załogi znacząco przyspieszyło wraz z pierwszymi postanowieniami o wysłaniu nowego polskiego okrętu do Zatoki Perskiej, gdzie miał dołączyć do sił sojuszniczych biorących udział w operacji Enduring Freedom, wymierzonej przede wszystkim w terrorystów działających z terytorium Afganistanu, ale obszarowo obejmującej m.in. wody Morza Arabskiego i Oceanu Indyjskiego. Przygotowania były szybkie i zakrojone na szerszą skalę, bo objęły nie tylko zintensyfikowane treningi załogi, ale również za konieczne uznano doposażyć okręt w sprzęt, który miał się przydać z dala od miejsca stałej dyslokacji.
Zaczęto jednak od strony formalnej, czyli wydania dokumentów niezbędnych do wysłania żołnierzy w misję poza granice kraju. Najważniejsze było postanowienie prezydenta RP z dnia 22 listopada 2001 r. o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego w składzie sił sojuszniczych w Islamskim Państwie Afganistanu, Emiracie Bahrajnu, Republice Kirgiskiej, państwie Kuwejtu, Republice Tadżykistanu i Republice Uzbekistanu oraz na Morzu Arabskim i Oceanie Indyjskim. Z punktu widzenia Marynarki Wojennej RP istotne były wymienione dwa akweny. Następnie ukazał się rozkaz szefa Sztabu Generalnego WP nr Pf 514/Oper/P-3 z dnia 21 grudnia 2001 r. w sprawie przygotowania, przemieszczenia oraz zabezpieczenia warunków funkcjonowania w rejonie działania PKW w ramach operacji sił sojuszniczych pod kryptonimem Enduring Freedom. Szczegóły z punktu widzenia morskiego rodzaju sił zbrojnych zostały z kolei uwzględnione w rozkazie dowódcy MW RP nr Pf 7/Oper/G-3 z dnia 11 stycznia 2002 r. w sprawie przygotowania, przemieszczenia oraz zabezpieczenia warunków funkcjonowania ORP Kontradmirał X. Czernicki. W następstwie podjętych decyzji zawarto międzysojusznicze Porozumienie o statusie sił (SOFA), którego integralną część stanowiła umowa polsko-amerykańska (ACSA), dotycząca wzajemnego świadczenia usług. Na bazie wymienionych dokumentów oraz zawartych porozumień opracowano stosowną dokumentację organizacyjno-planistyczną, dotyczącą przygotowania oraz udziału okrętu w operacji Enduring Freedom.
Jeśli chodzi o wyposażenie okrętu, to zdecydowano się dołożyć m.in. dodatkowe środki łączności, urządzenia klimatyzacyjne i sprzęt zabezpieczający realizację przewidywanych zadań. Ustalono także dodatkowe normy zapasów środków bojowych i materiałowych oraz części zapasowych, co było konieczne z racji rejonu działania – nietypowego dla sił MW RP, a przede wszystkim odległego od miejsca stałej dyslokacji floty.
Wcześniej ustalony etat okrętu na czas trwania operacji generalnie nie uległ zmianie. Jako dodatkowe stanowiska wpisano jedynie lekarza okrętowego, kapelana, oficera Wojskowych Służby Informacyjnych oraz sześcioosobową sekcję działań specjalnych, wystawianą przez ówcześnie istniejący pododdział o nazwie własnej Sekcja Działań Specjalnych, wchodzący w skład Grupy Okrętów Rozpoznawczych 3. Flotylli Okrętów z Gdyni (obecnie jest to Jednostka Wojskowa „Formoza”). Skład osobowy przeznaczony do zaokrętowania przeszedł proces badań i szczepień oraz został zapoznany z tradycją, kulturą i wzorami życia w krajach muzułmańskich. Ponadto stworzono grupę oficerów łącznikowych, których zadaniem już w trakcie misji była koordynacja działań okrętu poza miejscem stałej dyslokacji oraz zabezpieczenie potrzeb wynikających z prowadzonej misji. W zespole znaleźli się oficerowie o specjalnościach: łącznościowiec, operator i logistyk, którzy weszli w skład Friendly Forces Coordination Center, znajdującego się w bazie amerykańskiej w Bahrajnie. Ostatnim formalnym elementem w procesie przygotowań była Decyzja Ministra Obrony Narodowej nr 117 z dnia 8 maja 2002 r. w sprawie użycia PKW w ramach operacji Enduring Freedom.
Cze na wojennej ścieżce
10 lipca 2003 r. okręt wyszedł z portu i skierował się do rejonu operacji. Informację o tym podano do mediów dopiero godzinę po fakcie, pożegnanie odbyło się więc bez kamer i aparatów i przekazów medialnych na żywo. Kolejna informacja o jednostce pojawiła się dopiero 15 sierpnia, gdy do mediów przekazano, że okręt jest już w bazie w Bahrajnie, a na pokładzie włączony w skład załogi kapelan odprawił uroczystą mszę.
Przejście w rejon wykonywania zadań w ramach utworzonego PKW trwało do 31 lipca. Tego samego dnia okręt wszedł w podporządkowanie operacyjne dowódcy V Floty US Navy (po wyjściu z Kanału Sueskiego) i zajął miejsce początkowo w składzie TG 53, a następnie w składzie TG 55. W późniejszym podsumowaniu misji Dowództwo MW podkreślało bezawaryjne pokonanie trasy o długości 7500 Mm przez nowo wprowadzony do służby okręt, bezpośrednio po zakończeniu prób stoczniowych.
Przejście ze Świnoujścia zajęło więc 21 dni, z krótkim pobytem w porcie La Valetta na Malcie na uzupełnienie zapasów okrętowych. Jako ciekawostkę można odnotować, że na powitanie przyleciał osobiście dowódca V Floty, do której włączono okręt. Na pokład opuszczono go ze śmigłowca. Od pierwszych chwil wejścia na wody Morza Śródziemnego załoga przechodziła szybki okres adaptacji do czekających ją na miejscu upałów. 15 sierpnia podczas zbiórki na podniesienie bandery o godz. 8.00 termometry wskazywały +52°C.
Amerykanie od razu byli ciekawi możliwości Czernickiego. Szybko okazało się, że naszego pojawienia się nie potraktowano tylko jako przyjaznego gestu, przejęliśmy bowiem zadania ich jednostki, która po okresie intensywnej służby mogła udać się na remont dokowy. Po trzech miesiącach pobytu na wodach Zatoki Perskiej okręt wszedł w dość monotonny rytm służby. Dwa tygodnie w morzu, maksimum tydzień (zazwyczaj tylko pięć dni) odpoczynku w bazie z czasem niezbędnym na uzupełnienie zapasów. Generalnie realizowane zadania dotyczyły głównie jednego obszaru możliwości jednostki, a mianowicie przewozu materiałów z punktu A do punktu B. Co prawda załodze Cze, jak szybko okręt ochrzcili Amerykanie, wydawało się, że przy gigantach wchodzących w skład US Navy możliwości transportowego naszego logistyka były dość skromne, ale okazało się to nieprawdą. Ludzie, kontenery, sprzęt „specjalsów” – generalnie wszystko mieściło się na pokładzie okrętu.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 3-4/2026
