Nieoczywista platforma wielozadaniowa – ORP Kontradmirał Xawery Czernicki

Nieoczywista platforma wielozadaniowa – ORP Kontradmirał Xawery Czernicki

Robert Rochowicz

 

Miał być radziecką stacją demagnetyzacyjną, ale zwrot w historii sprawił, że pływa w NATO-wskich zespołach bojowych jako okręt dowodzenia. Wielbłąd namalowany na nadbudówce tego okrętu też nie widnieje tam przez przypadek – to pamiątka po udziale w II wojnie w Zatoce Perskiej.

Bohater tego artykułu stał się okrętem pływającym z biało-czerwoną banderą dość nieoczekiwanie, wcielenia do służby jednostki tego rodzaju nie wpisywano bowiem wcześniej do programów modernizacji technicznej naszej floty. Przełom XX i XXI w. był jednak okresem, w którym ówczesny dowódca MW adm. Ryszard Łukasik starał się wszelkimi dostępnymi sposobami zwiększyć potencjał morskiego rodzaju sił zbrojnych. Doprowadziło to do przejęcia kadłuba nieodebranej radzieckiej stacji demagnetyzacyjnej, dla której w ekspresowym tempie szukano możliwych zastosowań.

Niedokończony eksport

W latach 80. XX w. polskie stocznie kontynuowały realizację zamówień radzieckiej marynarki wojennej na szerokie spektrum pływających jednostek specjalnych i pomocniczych. Dekadę wcześniej ZSRR wyraził zapotrzebowanie stworzenia wyspecjalizowanej, pełnomorskiej pływającej stacji demagnetyzacyjnej, zdolnej do pełnienia służby w każdych warunkach hydrometeorologicznych. Biuro Projektowo-Konstrukcyjno-Technologiczne Stoczni Północnej w Gdańsku pod kierownictwem Zbigniewa Badyla sprostało wyzwaniu, przygotowując dokumentację jednostki, która otrzymała numer projektu 130. W kodzie NATO ochrzczono ją nazwą Bereza. Strona radziecka aktywnie włączała się w kolejne fazy projektowania – w końcu było to jej wyłączne zamówienie, przygotowywane pod ściśle określone wymagania taktyczno-techniczne. Opracowano okręt do prowadzenia pomiarów rzeczywistych wartości pól magnetycznych generowanych przez jednostki pływające oraz do minimalizacji tychże pól do poziomów eliminujących ryzyko wzbudzenia zapalników morskich min niekontaktowych lub innych środków uzbrojenia. Kolejnym zadaniem jednostki miała być regulacja cewek kompensacyjnych urządzeń demagnetyzacyjnych, zainstalowanych na innych okrętach. Generalnie wszystkie te wymienione prace jednostki pływające powinny przechodzić w bazach przed wyjściem w morze, jednak w działaniach operacyjnych zakładana jest potrzeba posiadania stacji zdolnej do prowadzenia wymienionych czynności także w innych miejscach – tam, gdzie to będzie wydawać się konieczne. Radzieckie wymagania jasno wskazywały na konieczność stworzenia jednostki pełnomorskiej. W materiałach reklamowych z lat 90. XX w. firmy Cenzin, zajmującej się eksportem polskiego uzbrojenia, zapisano notkę o nieograniczonym rejonie żeglugi, przy jedynie podstawowych wzmocnieniach lodowych kadłuba odpowiadających klasie L2. Klasa ta oznaczała zdolność do poruszania się w akwenach mórz niearktycznych oraz do podążania za lodołamaczem w wodach z rozrzedzonym i drobno pokruszonym lodem.

Zadania zapisane dla projektu 130 w sposób bezpośredni wpłynęły na wygląd zewnętrzny i wyposażenie. Nadbudówka okrętu jest dość wyraźnie przesunięta w kierunku dziobu. W pomieszczeniach pokładówki, ciągnących się od pierwszego do drugiego uskoku kadłuba, ulokowano przede wszystkim trzy laboratoria badawcze oraz stanowiska kontrolujące pracę specjalistycznego wyposażenia i przebiegu procesu demagnetyzacji. Dużo miejsca, zwłaszcza na rufie, zajęły magazyny sprzętu elektromechanicznego. Zainstalowano tam niezbędne dźwigi pokładowe i przeciągarki kablowe z napędem ręcznym i hydraulicznym, znalazło się również miejsce na warsztat maszynowy i ładownię kabli. Do realizacji prac pomocniczych przewidziano pneumatyczne i ręczne przeciągarki do kabli. Urządzeniami energetycznymi montowanymi na projekcie 130 były przetwornice impulsowe z regulatorami obrotów, wzmacniacze dynamoelektryczne oraz rozdzielnice sterowniczo-elektryczne.

We wnętrzu kadłuba z kolei najwięcej miejsca zajęły urządzenia napędowe oraz generatory prądotwórcze i wyposażenie do demagnetyzacji. Prąd – potrzebny zarówno samej jednostce, jak i do prac demagnetyzacyjnych – zapewniało aż sześć dodatkowych zestawów prądotwórczych o mocy łącznej 1185 kVA/1550 KM. To wyposażenie pozwalało w razie potrzeby bardzo szybko przekształcić jednostkę w pływającą stację energetyczną.

W połowie 1983 r. w Stoczni Północnej w Gdańsku rozpoczęto budowę pierwszego kadłuba według zatwierdzonej przez stronę radziecką dokumentacji projektu 130. Wodowanie odbyło się w ostatni dzień stycznia 1984 r., a przekazanie MW ZSRR – po niecałym roku, tj. 30 grudnia 1984 r. Gotowa jednostka weszła w skład Floty Bałtyckiej jako SR-28, gdzie pierwsze dwie litery to skrót od rosyjskiej nazwy „sudno razmagnicziwanija”, czyli „stacja demagnetyzacyjna”, przy czym nazwa klasyfikacyjna była nieco bardziej rozbudowana – „pławuczaja stancija biezobmotocznowo razmagnicziwanija”, czyli dosłownie „pływająca nienawijająca stacja demagnetyzacyjna”.

Łącznie do 1990 r. zamówiono 20 takich jednostek, jednak rozpoczęto budowę tylko 19. Budowę ostatniej wstrzymano przed oficjalnym położeniem stępki. Z kolei z tych 19, które rozpoczęto, jednej nie ukończono i nie przekazano ZSRR. To właśnie jednostka o numerze stoczniowym 130/19 jest przedmiotem dalszej części artykułu. Z pozostałych zbudowanych okrętów 17 rozpoczęło służbę w radzieckiej marynarce wojennej, a jeden w bułgarskiej.

Do Floty Bałtyckiej, oprócz prototypowego SR-28, trafiło jeszcze siedem innych, w tym: SR-120, SR-245, SR-478, SR-479, SR-570SR-936. Pięć weszło w skład Floty Czarnomorskiej, czyli SR-59, SR-137, SR‑541, SR-568SR-939, a jedną – SR-933 – skierowano jeszcze nieco dalej, bo do Flotylli Kaspijskiej. Wreszcie cztery powędrowały w przeciwnym kierunku, do Floty Północnej, a były to: SR-74, SR-216, SR-548SR‑569. W trakcie służby, po tym, jak na Bałtyku znacząco zmalała liczba posiadanych okrętów, SR-478 zdecydowano się także przenieść na północ. Z informacji zamieszczanych na portalach omawiających aktualne stany flot Federacji Rosyjskiej wynika, że dotychczas zrezygnowano z utrzymywania na stanie trzech interesujących nas stacji. Jeszcze w 2004 r. wycofano SR-74 z północy oraz w 2013 r. bałtycką SR-478. Ta ostatnia jakiś czas przed ostatecznym wycofaniem była wykorzystywana jako pomocnicza baza ze zmienionym oznaczeniem na PKZ-23, podobnie zresztą jak bliźniak SR-479, przemianowany na PKZ-33.

Flota rosyjska w latach 90. XX w. skreśliła z listy floty jeszcze jedną stację demagnetyzacyjną projektu 130, a mianowicie SR-568,wchodzącą w skład 230. Dywizjonu Ochrony Morskiego Rejonu Bazy Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu. Po rozpadzie Związku Radzieckiego i powstaniu niepodległej Ukrainy przez kilka lat trwał spór o przynależność Krymu i podział byłej Floty Czarnomorskiej MW ZSRR. Dopiero 1 sierpnia 1997 r. MW Ukrainy formalnie przejęła w posiadanie wspomnianą stację demagnetyzacyjną, której nadała nazwę Bałta i numer burtowy U-811 (w 2018 r. zmieniono go na A811, dopasowując do standardów przyjętych w części flot należących do NATO). Przez długi okres należała do 28. Dywizjonu Okrętów Pomocniczych w bazie w Odessie. Ukraińska jednostka funkcję stacji demagnetyzacyjnej wypełniała przez kilkanaście lat. Niestety po latach intensywnej eksploatacji cały osprzęt specjalistyczny okazał się już na tyle zużyty, że część zdemontowano. Okręt pozostawał w służbie bez konkretnych zadań. Podczas aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. został zajęty w Sewastopolu przez siły rosyjskie, ale 15 kwietnia zwrócono go Ukrainie, po czym przeniesiono do Odessy. W 2015 r. odnotowano symboliczne dozbrojenie w postaci czterech pojedynczych wkm-ów DSzK kal. 12,7 mm. 13 października 2021 r., w trakcie cumowania do dalb na Wyspie Węży, w części rufowej prawej burty doszło do tak poważnego przebicia kadłuba, że obawiano się nawet zatonięcia Bałty. Uszkodzenie udało się zabezpieczyć i jednostkę przyholowano do stoczni w Odessie. Od połowy listopada rozpoczęto w tamtejszej stoczni remont połączony z przebudową do nowo wskazanych dla okrętu zadań. Z dniem 15 listopada formalnie ogłoszono przeklasyfikowanie Bałty na stawiacz min z nowym numerem taktycznym M-361. Dość enigmatyczne opisy w prasie ukraińskiej z końca 2021 r. wskazywały, że oprócz stawiania min dawna stacja miała zostać przystosowana także do roli niszczyciela min, a to dzięki doposażeniu w bezzałogowe pojazdy podwodne. W połączeniu z planowanym przejęciem używanych, a wycofywanych z Royal Navy niszczycieli min typu Sandown zakładano także wypełnianie roli jednostki dowodzenia i zabezpieczenia całych ukraińskich sił przeciwminowych. Z wizualnych zmian odnotowano jedynie dozbrojenie w dwa stanowiska artyleryjskie typu 2M-3M kal. 25 mm. Pierwsze wyjście Bałty po przebudowie do nowych zadań nastąpiło 21 lutego 2022 r. Według źródeł ukraińskich okręt brał udział w osłonie portu w Odessie; dalsze losy są na razie niezname.

Ostatnie dwa zbudowane w Stoczni Północnej kadłuby projektu 130 także otrzymały oznaczenia właściwe dla MW ZSRR (również ten niezbudowany o numerze 130/20). Ostatni ze zbudowanych, czyli 130/19, ale niedokończony według pierwotnego projektu bohater artykułu, oznaczono jako SR-253, natomiast w kolejności jedenasty miał być SR-938. Gotową jednostkę, która już dostała przydział do jednej z radzieckich flot, odsprzedano w 1988 r. wtedy sojuszniczej w ramach Układu Warszawskiego bułgarskiej marynarce wojennej. W skład tej ostatniej jednostka została wcielona pod nową nazwą Kapitan 1-szej rangi Dmitr Dobriew i z numerem burtowym 206. Okręt ten pozostaje w służbie po dziś dzień, cały czas w roli, do jakiej go zbudowano. Niektóre opracowania wskazują, że uzbrojono go w dwa stanowiska artyleryjskie AK‑230M i ma radar nawigacyjny typu Peczora.

Na koniec tej części jako ciekawostkę można dodać fakt, że w ofercie Stoczni Północnej w 1999 r. w dalszym ciągu znajdowała się jednostka projektu 130, tyle że oznaczana numerem 130-1 i klasyfikowana jako okręt badawczy – stacja demagnetyzacyjna. Różnice zarówno w wyglądzie zewnętrznym projektu, jak i jego podstawowych danych taktyczno-technicznych w stosunku do pierwowzoru były minimalne. Polegały one na zmianie architektury wnętrz, przygotowaniu pomieszczeń socjalnych do przyjęcia innego składu załogi (zwiększona liczba etatów określanych jako badawcze) oraz przystosowaniu pomieszczeń laboratoryjnych do innych niż pomiary pól fizycznych zadań. W projekcie nie określono zakresu zadań wykonywanych ewentualnie przez jednostkę 130-1; zależeć to miało tylko i wyłącznie od potencjalnych życzeń zamawiającego.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 1-2/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter