MPS ma już swoje moduły!
Michał Sitarski
Wiele osób czekało (nie)cierpliwie, ale wiele także podśmiewało się, że Fabryka Broni „Łucznik” - Radom zrobiła modułowy pistolet, do którego nie ma modułów. Gdyby spojrzeć na to chłodnym okiem, to chyba żaden „modułowy” pistolet nie miał w momencie premiery (lub krótko po nim) dostępnej gamy modułów, a w przypadku MPS, bo o nim mowa, od momentu jego premiery minęło 10 miesięcy.
Chwilkę to zajęło, ale na początku lipca do sklepów trafiły moduły do Modułowego Pistoletu Samopowtarzalnego, czy MPS, produkowanego przez Fabrykę Broni „Łucznik” - Radom.
Dla przypomnienia – MPS zaprojektowany jest w coraz popularniejszym układzie, czyli pistoletu z tzw. szkieletem wewnętrznym lub szczątkowym. Polega to na tym, że to, co w „klasycznym” pistolecie na polimerowym szkielecie jest właśnie szkieletem, w którym osadzony jest mechanizm spustowy oraz wtopione są szyny prowadzące zamek i tabliczka z numerem seryjnym, w pistoletach modułowych jest jedynie kawałkiem polimeru ukształtowanym w formę chwytu z kabłąkiem oraz szyną pod lufą, czyli czymś, co szkielet przypomina, ale nie ma w sobie na stałe zamocowanych elementów prowadzących zamek oraz jest pozbawione możliwości mocowania mechanizmu spustowego. Mechanizm spustowy jest bowiem osobnym elementem wraz z metalową obudową wyprofilowaną tak, że stanowi ona jednocześnie prowadnicę dla zamka, a dodatkowo znajduje się na niej wybity numer seryjny. Dzięki temu polimerowy „chwyt” nie jest elementem istotnym z punktu widzenia UoBiA i do jego zakupu nie jest wymagane zaświadczenie upoważniające do nabycia broni palnej, popularnie zwane promesą. Niestety, jeśli pojawią się nowe zamki czy lufy do MPS to tak różowo już nie będzie, bo ich zakup będzie wymagał poświęcenia promesy i wpisania do książeczki jako sztuki broni, co wynika z zapisu w ubojce, że gotowe lub obrobione elementy istotne broni traktowane są jak broń.
Na razie to jednak problem akademicki, bo do sprzedaży trafiły moduły niewymagające posiadania pozwolenia na broń i promesy uprawniającej do jej zakupu. Na początku lipca do sklepów trafiły bowiem:
- chwyt BASIC w trzech kolorach,
- chwyt BASIC + w czterech kolorach,
- chwyt ARMY w czterech kolorach,
- podwyższone przyrządy celownicze,
- stopka magazynka zwiększająca jego pojemność o dwa naboje,
- język spustowy o płaskim profilu, wraz z szyną spustową.
Razem daje to 14 elementów, czyli całkiem sporo, jak na tak młodą konstrukcję. Tak, wiem, że mnogość chwytów wynika z kilku kolorów, w których są dostępne, ale – powiedzmy sobie szczerze – ile kolorów chwytów mamy dostępnych na rynku do pistoletów o podobnej do MPS konstrukcji?
Dodajmy od razu, że wszystkie moduły zapakowane są w podobny sposób – do plastikowych torebek, które otwiera się przez oddarcie górnej części. Poniżej znajduje się dodatkowe zabezpieczenie w postaci zapięcia strunowego, dzięki czemu można w nich przechowywać nieużywane elementy zestawu. Graficzny projekt torebki zasługuje na pochwałę – jest przejrzysty i nowoczesny, zaprojektowany z tzw. biglem (albo jajem, jak kto woli). Na opakowaniu umieszczone są czytelne opisy zawartości, informacje o producencie i jego logo, a także dwa kody QR (jeden do strony producenta, drugi do jego fejsbukowego profilu) oraz indykator koloru z opisem (jeśli element występuje w różnych kolorach).
W przypadku chwytów każde opakowanie zawiera chwyt z założoną fabrycznie nakładką w rozmiarze Medium (M), zaś w torebce znajduję się jeszcze okładki Small (S) oraz Large (L).
Przyjrzyjmy się nieco bliżej poszczególnym modułom.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11-12/2025
