Medal Honoru po 73 latach. Cztery MiG-i zestrzelone w jednym locie?
Szymon Tetera
24 lutego 2026 roku miała miejsce ceremonia nadania Medalu Honoru Kongresu 100-letniemu Elmerowi Royce'owi Williamsowi. Najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe przyznano mu po bagatela 73 latach od legendarnej walki powietrznej, stoczonej 18 listopada 1952 roku. Jako pilot eskadry VF-781 wyposażonej w samoloty F9F Panther miał wówczas zestrzelić cztery radzieckie myśliwce MiG-15. Przyjrzyjmy się zatem bliżej temu wyjątkowemu starciu, opierając się na raporcie bojowym sporządzonym po akcji na lotniskowcu USS Oriskany, wspomnieniach Williamsa oraz danych radzieckich.
W czasie wojny koreańskiej zespoły lotniskowców US Navy operujące na południe od Władywostoku prowadziły za pomocą lotnictwa pokładowego ataki na cele znajdujące się na wschodnim wybrzeżu Korei Północnej. Amerykanie stale obawiali się odwetowych ataków lotnictwa radzieckiego stacjonującego na terenie ZSRR, do których jednak nigdy nie doszło. Uważano, że przeciwnik może użyć w tym celu nowych bombowców odrzutowych Ił-28 lub lotnictwa torpedowego, działającego w osłonie myśliwców MiG-15, których osiągi były lepsze od własnych prostoskrzydłych myśliwców pokładowych Grumman F9F Panther i McDonnell F2H Banshee.
Od połowy 1952 roku odnotowano kilka przypadków starć z MiG-ami-15, które starały się atakować samoloty pokładowe. Były to jednak samoloty jednostek stacjonujących w Mandżurii, zaangażowanych w działania nad Koreą. 4 października 1952 roku wysłane do osłony wschodniego wybrzeża myśliwce chińskie zestrzeliły w okolicy Wonsanu samolot F4U-4 Corsair, w którym zginął Lt. Eugene F. Johnson z eskadry VF-884 stacjonującej na pokładzie lotniskowca USS Kearsarge. Trzy dni później chińskie myśliwce najpierw bez powodzenia zaatakowały w okolicy Hungnamu formację Corsairów i Skyraiderów, a później udało im się w tym samym rejonie zestrzelić F4U-4 z VF-193 z lotniskowca USS Princeton. Pilotujący samolot Ens. John R. Shaughnessy zdołał co prawda opuścić maszynę na spadochronie, ale wkrótce po podjęciu z wody zmarł na pokładzie niszczyciela USS Boyd.
Pamiętnego 18 listopada zespół lotniskowców TF.77 atakował cele położone przy granicy Korei Północnej z Chinami i ZSRS. W jego składzie znajdował się lotniskowiec USS Oriskany (CVA-34), który końcem października rozpoczął turę bojową. Amerykańskie okręty znajdowały się wówczas w odległości zaledwie około 100 mil morskich [185 km] na południowy zachód od Władywostoku. Wczesnym popołudniem do amerykańskich jednostek zbliżyły się wykryte przez radar nierozpoznane samoloty, które znalazły się w odległości 40–100 mil morskich [74–185 km] przed ugrupowaniem US Navy. W ich kierunku wysłano jeden z dwóch pełniących zadanie bojowego patrolu powietrznego kluczy myśliwców F9F-5 Panther z eskadry VF-781 „Pacemakers” stacjonującej na USS Oriskany.
Skierowany na przechwycenie nierozpoznanych samolotów amerykański klucz prowadził Lt. Claire R. Elwood, którego skrzydłowym był Lt. (jg) John D. Middleton. Drugą parę prowadził Lt. Elmer R. Williams, którego bocznym był Lt. (jg) David M. Rowlands. Pechowo tuż przed przechwyceniem Rosjan doszło do awarii pompy paliwa w samolocie Elwooda, który nakazał drugiej parze wzniesienie z wysokości 13 000 stóp [4000 m], w celu przechwycenia intruzów. Sam na polecenie kontrolera zawrócił w kierunku własnych okrętów, wraz ze swoim skrzydłowym. Tymczasem Williams, wznosząc się na wysokość 15 000 stóp [4600 m], dostrzegł radziecką formację znajdującą się w tym momencie w odległości 45 mil morskich [83 km] od amerykańskiego zespołu. Jej skład określił na siedem lecących bardzo wysoko MiG-ów.
W rzeczywistości był to klucz czterech MiG-ów-15 należących do 781. IAP (Pułku Lotnictwa Myśliwskiego) lotnictwa Floty Pacyfiku, stacjonującego na terytorium ZSRS i niezaangażowanego w działania wojenne w Korei. Radzieckie maszyny szybko zbliżyły się, minęły parę wznoszących się Pantherów i zawróciły, zbliżając się do Amerykanów. Manewr ten zapewne miał na celu identyfikację napotkanych myśliwców, ale został zinterpretowany przez pilotów US Navy jako zamiar ataku. Tak opisywał to raport sporządzony po akcji na pokładzie lotniskowca USS Oriskany:
W luźnej formacji, lecąc obok siebie, nadlecieli mniej więcej nad nimi, wykonali zniżający się zakręt i rozdzielili się na dwie grupy, jakby chcieli się osłonić nawzajem. W tym momencie „Pacemakerzy” stracili kontakt, ponieważ zniknęły smugi kondensacyjne ciągnące się za MiG-ami. Z powodu problemów z silnikiem Lt. Elwood i jego skrzydłowy, Lt. (jg) John D. Middleton pozostali na wysokości 13 000 stóp [4000 m]. Tymczasem Lt. Williams i jego skrzydłowy Lt. (jg) David M. Rowlands kontynuowali wznoszenie na 26 000 stóp [7930 m] znajdując się pod kontrolą naprowadzania, ponieważ stracili kontakt wzrokowy. Gdy wyrównali lot, dwa odrzutowce Panther dostrzegły cztery MiG-i rozpoczynające prowadzony w płaskim nurkowaniu z pozycji godziny dziesiątej atak z użyciem uzbrojenia. Lt. Williams odbił swoją parą ostro w lewo w defensywnym kontrataku i zniwelował skuteczność podejścia przeciwnika, chociaż nie mógł skierować swoich działek na „niedźwiedzia”. MiG-i odzyskały pozycję na prawo w rozciągniętej formacji, przy czym czwarty samolot był szczególnie daleko z tyłu. Lt. Williams kontynuował swój zawinięty wiraż i zawrócił swoją parę, aby oddać serię od ogona do ostatniego MiG-a. Wystrzelona z 15-stopniowym odchyleniem od ogona pierwsza seria z czterech działek kal. 20 mm sprawiła, że nieprzyjacielski odrzutowiec dymiąc wszedł w niekontrolowaną spiralę. Lt. (jg) Rowlands podążył za uszkodzonym MiG-iem na wysokość 8000 stóp [2440 m], na której widział go po raz ostatni, dymiącego w stromej śmiertelnej spirali. Film z fotokarabinu potwierdził zestrzelenie.
Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 2/2026
