LUCAS – amerykańskie Szahedy na Bliskim Wschodzie
Andrzej Pawłowski
Inżynieria wsteczna zdaje się być domeną państw, które raczej wyłaniają się z cienia i chcą zdobyć lepszą pozycję, naśladując rozwiązania mocniejszych i bardziej zaawansowanych technicznie podmiotów. Inaczej jest w przypadku amunicji krążącej FLM 136, należącej do rodziny bezzałogowych systemów bojowych Flexible Loitering Munition (FLM), która otrzymała wojskowe oznaczenie LUCAS (Low-cost Uncrewed (Unmanned) Combat Attack System). Inżynieria wsteczna w tym przypadku jest odmienna, gdyż to państwo silniejsze i bardziej rozwinięte czerpie z zasobów słabszego przeciwnika. Innymi słowy, Amerykanie wprost uznali, że irański dron uderzeniowy jest efektywny i warto z niego skorzystać oraz przeszczepić na swój grunt, oczywiście zapewniając jednoczesne jego unowocześnienie. Stany Zjednoczone wyciągnęły wnioski z konfliktów prowadzonych w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, tworząc coś, co może pomóc w obniżeniu kosztów wojny, a przynajmniej ich nie potęgować.
Liberty Ship naszych czasów?
LUCAS został opracowany przez specjalizującą się w bezzałogowcach firmę SpektreWorks z Arizony. Projekt był prowadzony we współpracy z US Army. LUCAS zaprezentowano po raz pierwszy 16 lipca 2025 roku w Waszyngtonie, wraz z innymi 17 typami systemów bezzałogowych pokazanymi delegacji Pentagonu z sekretarzem obrony USA Pete'em Hegsethem na czele. Kilka dni wcześniej – 10 lipca – uzyskała moc obowiązującą decyzja, która miała pozwolić zerwać z ograniczenia dotyczącymi produkcji powietrznych bezzałogowców i pozwolić na masowe ich przekazywanie do arsenału Sił Zbrojnych USA.
W masowej produkcji ma pomóc nawiązanie do modelu produkcyjnego statku Liberty Ship, w ramach którego w trakcie drugiej wojny światowej względnie szybko skonstruowano 2710 statków transportowych typu Liberty. US Army zakłada, że LUCAS będzie ostatecznie pełnił podobną funkcję (stosunkowo tani, modułowy i masowy) w nowej erze działań wojennych. Jednak, aby dotrzeć do genezy FLM 136 jako uzbrojenia produkowanego masowo przy niskim koszcie własnym, należy cofnąć się do korzeni programu „Replicator”z 2023 roku, mającego na celu budowę „tysięcy autonomicznych systemów uzbrojenia” do lipca 2025. Cel ten nie został osiągnięty, ale program jest kontynuowany w kolejnych latach.
Za atrakcyjnością amunicji krążącej przemawia jej niska cena, porównując ją przykładowo z pociskiem manewrującym Tomahawk, który kosztuje ok. 3,5–4 mln USD przy kontraktach eksportowych. Według szacunków Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, jeden Szahed kosztuje od 20 do 50 tys. USD. Cena jednostkowa pojedynczego LUCAS to ok. 35 tys. USD, co sprawia, że za środki wydatkowane na jeden pocisk manewrujący można wyprodukować 115 dronów. Podobnie jest jeśli spojrzymy na innej klasy uzbrojenie rakietowe, jak choćby pociski przeciwlotnicze PAC-3MSE o cenie jednostkowej 4–5 mln USD, a w przypadku rakiet dla systemu THAAD, różnica ta pogłębia się jeszcze bardziej.
Amerykanie założyli, że autonomiczne maszyny będą działać we wszystkich domenach – na lądzie, w powietrzu i na morzu. Natomiast wynikająca z tego strategia „drone dominance” zmierza w kierunku wyposażenia jednostek w bezzałogowce uderzeniowe, które pozwoliłyby na niższe koszty prowadzenia wojny. Ma na celu stworzenie rojów względnie atrakcyjnych cenowo dronów, które będą zdolne „wykrwawiać” obronę przeciwlotniczą przeciwnika, a jednocześnie niszczyć ważne cele lądowe. Powstałe systemy uderzeniowe stanowią woltę w stosunku do drogich i naszpikowanych elektroniką systemów bezzałogowych, których strata zawsze wiąże się z dużo większymi kosztami (vide MQ-9 Reaper utracone nad Iranem).
W jaki sposób udało się tak szybko opracować gotowy do użycia produkt? Gwardia Narodowa stanu Indiana poinformowała, że jej program eksperymentów technologicznych i gotowości bojowej, znany jako T-REX, pomógł przy LUCAS w przejściu z etapu demonstracyjnego w Pentagonie do etapu operacyjnego w zaledwie siedem miesięcy. Inicjatywę wsparło Biuro Podsekretarza Wojny ds. Badań i Inżynierii. Do zalet nowego podejścia należy bieżący udział przyszłych użytkowników w testach maszyn, co ma skrócić ogólny czas wprowadzenia do służby. FLM-136 wyraźnie mają za zadanie zniwelować wzrost ilościowy Sił Zbrojnych Chin i stanowić dlań przeciwwagę. Bliski Wschód wydaje się więc poligonem doświadczalnym i etapem przejściowym. A prawdziwym celem jest ewentualna konfrontacja z Chińską Republiką Ludową.
Należy zaznaczyć, że SpektreWorks to nie jest jedyny podmiot opracowujący systemy bezzałogowe podobne do irańskich Szahedów. Firma Griffon Aerospace oferuje amerykańskim siłom zbrojnym (i sojusznikom) swój własny projekt o nazwie MQM-172 Arrowhead. Został on zaprojektowany do atakowania wyznaczonych celów i może być wystrzeliwany pneumatycznie za pomocą systemu RATO (Rocket Assisted Take Off). W modułowej komorze ładunkowej mogą znaleźć się sensory lub głowice bojowe o masie do 45 kg. Według przedstawicieli wykonawcy Arrowhead może działać jako dron szkoleniowy, platforma rozpoznawcza lub uderzeniowa.
Pentagon zachował kontrolę nad własnością intelektualną do pozyskanych projektów, co pozwala mu korzystać z szerszej sieci producentów, w celu szybkiego skalowania (zwiększania) ich produkcji. Oczekuje się, że każda z wielu firm będzie produkować setki takich dronów miesięcznie. Jak na razie zaangażowano dwudziestu dostawców, co jest kluczowym elementem szerszej strategii Pentagonu, określanej mianem „drone dominance”, której celem jest pozyskanie 300 tysięcy tanich dronów, począwszy od początku 2026 roku.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 3/2026
