Lotniskowce dla dronów
Wojciech Zawadzki
Współczesne amerykańskie lotniskowce to obecnie największe okręty, jakie kiedykolwiek zbudowano. Przyzwyczailiśmy się już do myśli, że są projekcją siły i potęgi, a tam, gdzie się aktualnie znajdują, wpływają na sytuację taktyczną i operacyjną w regionie, zwłaszcza w przypadku kryzysu lub konfliktu zbrojnego. Czy wkrótce zastąpią je jednostki, które będą nosicielami lotnictwa, ale już bezzałogowego?
Za sprawą wojny w Ukrainie bezzałogowce – czy to powietrzne, morskie czy lądowe – stały się w zasadzie podstawowym orężem używanym przez obie strony konfliktu. Mnogość nie tylko typów, ale rodzajów, a co za tym idzie – różnorodność wielkości dronów oraz możliwych zasięgów ich oddziaływania – sprawia, że wielu teoretyków działań wojennych właśnie w nich upatruje przyszłość w dziedzinie zbrojeń. Sukcesy odnoszone przez Ukraińców stosujących coraz to nowsze wzory uzbrojenia w walce z Flotą Czarnomorską Federacji Rosyjskiej pokazują faktycznie wielki potencjał nowej taktyki prowadzenia wojny.
Oczywiście drony na pokładach okrętów nie wzbudzają już żadnej sensacji, a nawet przeciwnie – są wręcz niezbędnym elementem współczesnych operacji oceanicznych i morskich. Zazwyczaj dzięki mniejszym rozmiarom i masie niż śmigłowce są w stanie operować z pokładów lotniczych niszczycieli, fregat, a nawet korwet. Ich użycie jednak zwykle wspiera jedynie inne operacje prowadzone przez te okręty.
Tymczasem, zanim jednak wspomniane we wstępie artykułu amerykańskie lotniskowce staną się jedynie nosicielami dronów, następców obecnie używanych Hornetów i Lightingów II, w składzie wielu flot pojawią się okręty znacznie mniejsze od chociażby USS Gerald R. Ford (CVN-78), ale z pokładami lotniczymi całkowicie opanowanymi przez bezzałogowe aparaty latające.
Do zawładnięcia przez bezzałogowce powietrzne pokładów amerykańskich uderzeniowych lotniskowców z napędem atomowym droga jeszcze daleka. Aktualnie jedynie powietrzny tankowiec MQ-25 Stingray powoli staje się na nich rzeczywistością, tym niemiej jesienią 2025 r. US Navy zawarła umowy z firmami General Atomics, Boeing, Anduril i Northrop Grumman na opracowanie przenoszącego uzbrojenie bezzałogowca powietrznego zdolnego do startów i lądowań z pokładów posiadanych lotniskowców. Piąta firma, czyli Lockheed Martin, ma zająć się opracowaniem okrętowych systemów kontroli przyszłych amerykańskich UCAV.
To już się dzieje
Tymczasem powstają jednostki pływające, których głównym zadaniem będzie rola nosiciela dronów, przede wszystkim tych latających, ale nie tylko. Palmę pierwszeństwa okrętu o statusie jednostki bojowej, a nie doświadczalnej, gotowego do służby operacyjnej dzierży, jak się wydaje, turecki TCG Anadolu. Historia rozwoju tej konstrukcji zaczyna się w grudniu 2013 r., kiedy to rozpoczęły się poszukiwania jednostki klasy LPD/LHD z budżetem 375 mln euro. Zgodnie z pierwotnym planem miał to być okręt z pokładem lotniczym, ale bez wyrzutni typu ski-jump, planowano bowiem bazowanie jedynie śmigłowców. Nieco później założenia zmieniono wraz z chęcią zakupu 32 samolotów F-35B, po wejściu Turcji do programu rozwoju Joint Strike Fighter. Gdy USA zablokowały Ankarze możliwość pozyskania tych samolotów w związku z zakupem w Rosji rakietowego systemu przeciwlotniczego S-400, po raz kolejny plany co do nowego okrętu musiały ulec zmianie. Zdecydowano, że pokład lotniczy będzie wykorzystywany przez rodzime bezzałogowe aparaty latające, nie wykluczając jednak szybkiego przystosowania do przenoszenia albo 10 samolotów F-35B, albo 12 średniej wielkości śmigłowców.
Ostateczny kontrakt na budowę okrętu podpisano 7 maja 2015 r., a głównym wykonawcą zostało konsorcjum Navantia-Sedef. Projekt przygotowano na bazie wcielonego w skład hiszpańskiej floty okrętu Juan Carlos. Pierwotnie wcielenie do służby gotowego okrętu zaplanowano na 2021 r. Wprowadzane zmiany w konstrukcji i opóźnienie prac podwoiło początkowo planowany koszt budowy, w którym nie uwzględniono wyposażenia w grupę lotniczą i środki desantowe. Prace przy kadłubie rozpoczęły się 30 kwietnia 2016 r. w stoczni Sedef Shipbuilding Inc. w Stambule. Na zaistniałe około dwuletnie opóźnienie w harmonogramie prac wpływ miały zarówno epidemia COVID-19, jak i pożar, który wybuchł w suchym doku 29 kwietnia 2019 r. w trakcie prac spawalniczych. Dopiero 27 lutego 2022 r. rozpoczęły się próby stoczniowe, a następnie morskie i odbiorcze. Wraz z pracami wykończeniowymi ten etap trwał ponad rok i gotowy TCG Anadolu został przekazany do służby 10 kwietnia 2023 r.
Powstała jednostka z kadłubem o długości 231 m, szerokości 32 m, zanurzeniu 6,8 m, wypierająca w konfiguracji okrętu desantowego 27 079 t, a okrętu grupy lotniczej – tylko 24 660 t. Maksymalna prędkość wynosi 21,5 w. z zasięgiem pływania do 9000 Mm przy prędkości marszowej. Napęd stanowi pięć generatorów wysokoprężnych Navantia MAN, każdy o mocy 8000 kW, są także dwa generatory prądotwórcze Siemensa o mocy po 11 000 kW. Poruszanie się wspomagają dwa dziobowe stery strumieniowe. Uzbrojenie obronne okrętu składa się z jednej wyrzutni kierowanych rakiet przeciwlotniczych RAM, dwóch zestawów obrony bezpośredniej CIWS Phalanx kal. 20 mm, pięciu systemów artyleryjskich Aselsan SMASH 200/25 kal. 25 mm oraz czterech zdalnie sterowanych modułów Aselsan STAMP z wkm-ami kal. 12,7 mm. Całość uzupełnia ciekawy zestaw elektroniki bojowej, w tym radar trójwspółrzędny SMART‑S Mk 2, radar precyzyjnego podejścia morskiego SPN‑720, system zarządzania walką GENESIS‑ADVENT, systemy kierowania uzbrojeniem, system obrony przeciwtorpedowej, głowica obserwacji i śledzenia w podczerwieni Aselsan Piri-100.
Konfiguracja okrętu desantowego nas w tym przypadku nie interesuje, zaznaczymy więc tylko, że okręt dysponuje ładownią o powierzchni 1880 m², garażem dla ciężkiego sprzętu zmechanizowanego o powierzchni 1410 m² (np. dla 29 czołgów) oraz dokiem o powierzchni 1165 m² dla 27 amfibii lub 4 barek lub 2 poduszkowców. Załoga etatowa liczy tylko 261 osób.
Okręt posiada pokład lotniczy o powierzchni 5440 m², a także hangar o powierzchni 990 m². Powierzchnię hangaru można powiększyć dzięki specjalnemu łącznikowi z garażem dla sprzętu zmechanizowanego, co daje sporą różnicę w możliwościach bojowych okrętu jako nosiciela grupy lotniczej. W wersji podstawowej może bowiem przenosić 8 ciężkich lub 12 średnich śmigłowców (lub 10 samolotów klasy STOVL), a w rozszerzonej zmieści się nawet 25 śmigłowców średnich (plus 6 kolejnych na pokładzie bez możliwości hangarowania). Bojowa grupa lotnicza składająca się ze śmigłowców to przede wszystkim S-70B Seahawk oraz AH-1W Super Cobra. Cięższe, głównie Boeing CH-47F Chinook, używane są generalnie w konfiguracji okrętu desantowego. W przyszłości AH-1W mają zostać zastąpione przez rodzime śmigłowce TAI T129 ATAK 2.
Nas oczywiście interesuje wariant załadowania bezzałogowcami, tym bardziej że dla TCG Anadolu specjalnie zdecydowano się opracować dwa nowe typy maszyn oznaczanych skrótem UCAV (unmanned combat aerial vehicle), czyli bezzałogowych bojowych statków powietrznych. Mowa o Bayraktar TB3 i odrzutowych Bayraktar Kızılelma.
Projekt Baykar Bayraktar TB3, bezzałogowca klasy MALE (medium altitude, long endurance), czyli średniej wysokości lotu (między 3 a 9 km) i dużego zasięgu, po raz pierwszy został publicznie zaprezentowany w październiku 2020 r. Firma oświadczyła, że testowany jest dla niego nowy typ silnika, a sama konstrukcja o składanych skrzydłach, zdolna do przenoszenia uzbrojenia rakietowego, powstaje na specjalne zapotrzebowanie dla przyszłego okrętu TCG Anadolu. Zasadnicze prace rozwojowe przy projekcie wykonano w latach 2022–2024. W marcu 2023 r. pokazano pierwszy model drona, a w październiku 2023 r. rozpoczęto próby w locie. 1 czerwca 2024 r. wykonany został pierwszy start z lądowej atrapy rampy stworzonej na wzór tej z okrętu, a 19 listopada 2024 r. TB3 pomyślnie wystartował i wylądował na pokładzie TCG Anadolu. Od 2025 r. załoga okrętu rozpoczęła szkolenie w codziennej obsłudze eksploatacyjnej dronów na pokładzie, z przechowywaniem w hangarze.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9-10/2026
