Jednostki przeciwminowe MW ZSRR. Część 2

Jednostki przeciwminowe MW ZSRR. Część 2

Robert Rochowicz

 

Masowa produkcja radzieckich trałowców w pierwszych latach po II wojnie światowej w latach 60. XX w. mocno wyhamowała. W kolejnej dekadzie pojawiła się konieczność budowy następców dla pierwszej powojennej generacji, jednak siły przeciwminowe starano się przede wszystkim wyposażyć w sprzęt lepszy jakościowo; liczba nie miała już takiego znaczenia.

Dalszy, systematyczny rozwój broni minowej, odnotowany na przełomie lat 60. i 70. XX w., sprawił, że opracowywanie nowych sposobów walki z nią stawało się jeszcze bardziej palącym zagadnieniem niż 10 lat wcześniej. Stworzenie pierwszych seryjnie budowanych niszczycieli min oznaczało formalne dotrzymanie kroku zachodnim flotom, jednak szybko okazało się, że najnowsze wzory min amerykańskich, brytyjskich czy francuskich, a z czasem także i szwedzkich, są odporne na dotychczas stosowane metody walki.

Kilka dróg rozwoju, różne potrzeby flot

W ścieżce rozwoju radzieckich jednostek przeciwminowych funkcjonowało duże rozproszenie potencjału biur konstrukcyjnych, które oddzielnie pracowały nad różnymi projektami. Tak było zresztą nie tylko w tej klasie okrętów. Ten rozmach i wynikający z nich podział zadań tłumaczyć można tylko w jeden sposób – koniecznością jednoczesnego zatrudnienia wielu komórek zajmujących się projektowaniem okrętów. Gospodarka komunistyczna rządziła się swoimi prawami i – w przeciwieństwie do tych kapitalistycznych z zachodniego świata – „stać ją było” na taki, w sumie niczym nieuzasadniony, rozmach. Teoretycznie cały czas projektowano następców w wielu podklasach, rozwijając jednostki do wykonywania zadań w różnej odległości od brzegu i na wodach o różnej głębokości, ale we flotach zachodnich już od lat 60. XX w. zaczęły dominować konstrukcje uniwersalne. W MW ZSRR wciąż zakładano posiadanie trałowców bazowych, trałowców redowych i trałowców rzecznych – dopiero rozpoczynano budowę niszczycieli min, podejmowano także próby stworzenia jednostek kontrolujących platformy bezzałogowe.

Różnorodność posiadanych sił przeciwminowych wynikała z braku możliwości opracowania sprawdzającej się w różnych rejonach pozostających w sferze zainteresowania radzieckich flot jednej uniwersalnej platformy, choć nie jest to sformułowanie wystarczająco precyzyjne. Większe znacznie miało to, co owe platformy przenoszą. Różnorodność dostępnych w tamtym okresie trałów nie była bowiem przypadkowa. Niemal każde nowe rozwiązanie zastosowane w kolejnych wzorach min oznaczało konieczność poważnych modyfikacji w trałach już dostępnych lub przygotowanie nowego typu. Wojna wietnamska szybko obnażyła jednak słabość tej tradycyjnej metody walki z zagrożeniem czyhającym pod wodą.

Niestety pokładanych nadziei nie spełniły nowe radzieckie urządzenia opisane w pierwszej części artykułu. Pierwsza faktycznie dedykowana wykrywaniu min stacja hydrolokacyjna MG-69 Łan miała jeszcze słabe parametry taktyczno-techniczne, choć w teorii prezentowały się one bardzo dobrze. Jej skuteczna praca była gwarantowana do prędkości nosiciela nie większej niż 6 w. przy stanie morza do 4. Pracowała w dość szerokim sektorze w trybie poszukiwania (do 30° w poziomie i 180° w pionie). Wykrywanie wstępne prowadzono do głębokości 1000 m, z przełączaniem na tryb klasyfikowania wykrytego obiektu przy zasięgu do 200 m. Błąd określania współrzędnych wynosił -2° dla kąta kursowego i 4 m szacowanego zasięgu. Gorzej jednak wyglądała faktyczna praca w realnych warunkach. Z kolei brak jej skuteczności przekładał się w dużym stopniu na ograniczone możliwość właściwego wykorzystania także opisywanych wcześniej urządzeń IT-3 oraz IU-2.

Szukano także innych efektywnych sposobów poszukiwania i eliminacji min bez narażania załóg okrętów. Wzorem US Navy zainteresowano się możliwościami lecących na niskich pułapach śmigłowców morskich. Do rozpoznania min po raz pierwszy użyli ich Amerykanie już podczas wojny koreańskiej. W kolejnych latach przeprowadzono testy z użyciem specjalnie wyposażonych śmigłowców Sikorsky HSS-1 i Bell HSL-1, które wykazały, że w porównaniu z trałowcami charakteryzowały się znacznie większą zwrotnością i szybkością trałowania min, a także znacznie mniejszą podatnością na uszkodzenia w wyniku eksplozji. Odkryto jednak również pewne wady, z których najpoważniejszą była wysoka wrażliwość na warunki atmosferyczne. Po dopracowaniu wymagań w 1963 r. US Navy zleciła firmie Sikorsky przebudowę 20 maszyn SH-3A na trałowce wiropłatowe RH-3D.

W Związku Radzieckim pierwsze testy eksperymentalnego śmigłowca-trałowca, który otrzymał oznaczenie Mi-4BT, przeprowadzono jeszcze w 1955 r. Maszyna nigdy nie weszła do produkcji seryjnej, ale marynarze radzieccy nie zapomnieli o pomyśle, cały czas szukając rozwiązań, które zatrudniłyby śmigłowce morskie do poszukiwania i niszczenia min. W latach 60. XX w. do służby wprowadzono wariant pokładowego śmigłowca, który przystosowano do przenoszenia ładunków wydłużonych. Otrzymał on oznaczenie Ka-25BSzZ i był przeznaczony do torowania przejść w wykrytych lub potencjalnych polach minowych. Maszyny tej wersji użyto kilkakrotnie w operacjach o charakterze bojowym.

Za jedną z najbardziej spektakularnych operacji z udziałem radzieckich śmigłowców-trałowców należy uznać oczyszczanie wód Zatoki Sueskiej i Morza Czerwonego z min stawianych przez Egipt od 1967 r. Wiadomo było tylko, że postawiono głównie miny produkcji radzieckiej typów AMD‑500, AMD-1000 i KB, nie znano jednak dokładnych lokalizacji, liczby ani szczegółów ustawiania zapalników. Egipt próbował samodzielnie oczyścić te akweny, ale po stracie jednego trałowca i uszkodzeniu drugiego zwrócił się o pomoc do MW ZSRR. Do realizacji zadań przeciwminowych skierowano dywizjon trałowców z Floty Oceanu Spokojnego oraz krążownik przeciwpodwodny Leningrad projektu 1123, którego obecność była istotna w tej operacji, uznano ją bowiem za doskonałą możliwość przećwiczenia nowego sposobu prowadzenia trałowań bojowych właśnie z użyciem śmigłowców torujących i zrzucających ładunki wybuchowe inicjujące eksplozje min. W składzie grupy lotniczej na pokładzie okrętu znalazły się Ka-25BSzZ oraz typowo lądowe wersje śmigłowców Mi-8. Akcja rozminowywania trwała ponad dwa miesiące – od 4 sierpnia do 14 października. W tym czasie śmigłowce wykonały 188 lotów trałowych, spędzając łącznie 339 godzin w powietrzu, założyły 10 ładunków lontowych i wykonały jeden nalot za pomocą trału kontaktowego. Łącznie w trakcie operacji oczyściły z min obszar 1250 Mm². Chociaż operacje te zakończyły się generalnie sukcesem, bojowa eksploatacja wykazała szereg niedoskonałości przyjętych rozwiązań, poza tym strona przeciwna wciąż rozwijała nowe typy min, na które technika wybuchowa nie działała. Powstały głębokowodne (do 800 m) miny Captor Mk-60, średnio głębokie (do 300 m) miny IWDM, płytkowodne (do 100 m) miny Queenstrike oraz miny SLMM Mk 67, które szybko udowodniły, że dotychczasowe metody walki z minami już nie wystarczają. Misję o podobnym charakterze Leningrad powtórzył między 18 sierpnia a 6 listopada 1984 r. Trałowanie, tym razem z wykorzystaniem zaokrętowanych śmigłowców Ka-25 i Mi-14BT, znów prowadzono na wodach Morza Czerwonego, tym razem u wybrzeży Jemenu i Etiopii.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 3-4/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter