Japońskie nie-lotniskowce, czyli osobliwe hybrydy typu Izumo

Japońskie nie-lotniskowce, czyli osobliwe hybrydy typu Izumo

Sławomir J. Lipiecki

 

Dwa okręty typu Izumo (いずも型護衛艦) to jak dotąd największe jednostki w historii Japońskich Morskich Sił Samoobrony (Japan Maritime Self-Defense Force, JMSDF). Po przebudowie, klasyfikowane są obecnie jako CVM, czyli uniwersalne okręty desantowe (odpowiednik amerykańskich LHA), co wszakże nie przeszkadza prasie klasyfikować ich – błędnie – jako lotniskowce lekkie. W czasie pokoju japońskie okręty lotnicze obu typów przewidziane są przede wszystkim do zadań patrolowych oraz niesienia pomocy w przypadku wystąpienia klęsk żywiołowych. Oczywiście swoje zadania Izumo mają również na czas konfliktu.

Japonia dysponuje obecnie czterema dużymi okrętami lotniczymi. Pierwsze dwa należą do typu Hyūga. To stosunkowo nowe jednostki, wcielone do służby w latach 2009–2010. Duże, pojemne kadłuby o wyporności normalnej ok. 19 000 ts pozwalają na swobodne zaokrętowanie do 18 statków powietrznych (okręty dysponują zamykanym hangarem lotniczym). Jako że jednostki zbudowano głównie do działań związanych ze zwalczaniem okrętów podwodnych (ASW), zwykle są to śmigłowce SH-60J(K) oraz MCH-101 (AW101 Merlin). Poza tym z okrętów mogą operować także najcięższe maszyny pokroju olbrzymich Sikorsky CH-53E Super Stallion lub (po drobnych modyfikacjach) samoloty krótkiego startu i pionowego lądowania, jak Harrier czy też F-35B Lightinng II. Jednostki typu Hyūga dysponują także silnym uzbrojeniem obronnym, zarówno ASW, jak i do obrony własnej przez napadem powietrznym. Posiadają dwa 8-komorowe bloki wyrzutni Mk 41 VLS dla 16 rakiet przeciwlotniczych ESSM (po cztery pociski w każdej komorze) oraz 12 rakietotorped RUM-139 VL-ASROC. W skład uzbrojenia wchodzą ponadto dwie trzyrurowe wyrzutnie torped kal. 324 mm i dwa artyleryjskie zestawy obrony bezpośredniej CIWS Mk 15 Block 1B Phalanx.

Dwie kolejne jednostki, bohaterowie tego artykułu, to znacznie większe (wypierające po ok. 24 000 ts) okręty lotnicze typu Izumo. Skład ich grupy powietrznej może przedstawiać się podobnie jak w przypadku okrętów typu Hyūga, aczkolwiek jest nieco bardziej liczny, a ponadto – dzięki obszerniejszemu hangarowi i większej powierzchni pokładu lotniczego, obsługa myśliwców pokroju F-35B okazała się znacznie łatwiejsza. Tym niemniej w toku normalnej eksploatacji samoloty nie będą wchodziły w skład stałych grup powietrznych tych okrętów. Ich głównym zadaniem jest bowiem – podobnie jak w przypadku typu Hyūga – wykrywanie i zwalczanie okrętów podwodnych (mają nawet własną, kadłubową stację hydroakustyczną OQQ-23), wspólnie z jednostkami nawodnymi i siłami lotniczymi i/lub w ramach zespołów sojuszniczych lub prowadzenie działań wsparcia sił desantu, antypirackich i hybrydowych. Okręty te dysponują również własnym uzbrojeniem obronnym, choć ich nadrzędna rola pełnienia roli wyspecjalizowanych jednostek lotniczych nie pozwoliła już na zabudowę pionowych komór wyrzutni Mk 41 VLS. W ich miejsce zamontowano dwa zestawy rakietowe obrony bezpośredniej SeaRAM oraz Mk 15 Block 1B Phalanx.

Okręty lotnicze

Rdzeniem współczesnych uderzeniowych (czy jak wolą Japończycy – eskortowych) sił morskich Nipponu są wielkie niszczyciele rakietowe obrony powietrznej typu Kongō (występujące w trzech odmianach, z czego ta ostatnia – Maya – może zostać wkrótce przeklasyfikowana na krążowniki rakietowe), jednak zakres zadań stawianych przed JMSDF jest znacznie szerszy. Bezpośrednią odpowiedzią Japonii na zmieniające się środowisko bezpieczeństwa w jego sąsiedztwie, jest tworzenie od kilku lat tzw. siły szybkiej odpowiedzi, zdolnej do reakcji na nowego rodzaju zagrożenia. W przypadku konfliktu, jednostki Kaijō Jieitai będą musiały bowiem utrzymać pełną kontrolę nad portami i cieśninami, wykrywać i usuwać postawione przez przeciwnika miny, zwalczać nieprzyjacielskie okręty podwodne i nawodne oraz siły lotnicze usiłujące przerwać szlaki komunikacyjne, a także eskortować statki handlowe (zarówno własne, jak i krajów sprzymierzonych oraz neutralnych).

Do niedawna trzon sił szybkiej odpowiedzi JMSDF stanowiły wspomniane dwa okręty lotnicze ASW (Anti-Submarine Warfare) typu Hyūga. Obecnie jednostki te uzupełniono dwoma znacznie większymi okrętami lotniczymi ASW typu Izumo. Następnie Japonia zamówiła dla nich (poprzez procedurę FMS) 42 samoloty bojowe 5. generacji krótkiego startu i pionowego lądowania (Short-Take Off and Vertical Landing, STOVL) F-35B Lightning II. Nie oznaczało to jednak, że jednostki typu Izumo stały się nagle lotniskowcami. Okręt lotniczy mogący być klasyfikowany jako lotniskowiec (CV lub CVN) dysponuje możliwością swobodnego operowania samolotami lotnictwa morskiego różnych klas i typów (w tym powietrznymi tankowcami oraz AWACS) bez większych ograniczeń, co do ich zestawu sensorów i efektorów (limitu podwieszenia, tzw. ładunku użytecznego). W dzisiejszych czasach takie normy spełniają praktycznie tylko jednostki amerykańskie typu Nimitz i Gerald R. Ford. Nawet dużo mniejsze, „budżetowe” lotniskowce lekkie oraz eskortowe (będące już reliktem minionej epoki i swoistym anachronizmem klasyfikacyjnym, podobnie zresztą jak śmigłowcowce) mają nieporównywalnie większy potencjał operacyjny, w tym przede wszystkim własnego komponentu lotniczego, od nawet największych jednostek klasy LHA czy LHD (takich jak amerykańskie typy America i Wasp czy włoski Trieste). Zasadniczym problemem okazało się bowiem wprowadzenie na szeroką skalę napędu odrzutowego, który z miejsca spowodował, że mniejsze platformy nie miały już możliwości na pełną obsługę coraz cięższych, szybszych (i droższych) samolotów. Dla lotniskowców lekkich opracowano wszakże kilka rozwiązań do ograniczonej eksploatacji takich maszyn. Pomocna stała się np. rampa startowa (ski-jump), czyli uniesiona ku górze część pokładu (zazwyczaj sekcji dziobowych), wspomagająca start samolotów przy jednoczesnym braku katapult. Nawet wszakże to rozwiązanie ma swoje ograniczenia, gdyż wymusza użytkowanie niemal wyłącznie samolotów klasy STOVL, a więc zdolnych do pionowego lub skróconego startu i lądowania, jednak – co za tym idzie – przy jednocześnie ograniczonej masie uzbrojenia i wyposażenia. W tym kontekście znów należy zadać sobie pytanie, czy wciąż mowa tutaj jest o lotniskowcach, czy już raczej o okrętach lotniczych, szczególnie, że te brytyjskie w większości zaprojektowano do zadań ASW, a więc zwalczania okrętów podwodnych. Podobną filozofię przyjęli Japończycy, z tą różnicą, że ich jednostki lotnicze łączą w sobie cechy ASW z uniwersalnymi okrętami desantowymi klasy LHA, co oznacza m.in. rozszerzone zdolności operowania śmigłowcami wszelkiej maści (od lekkich po ciężkie), a to z kolei wyklucza skocznię ski-jump.

Brak tego rodzaju instalacji (o katapultach nawet nie wspominając) mocno zawęża, już i tak ograniczony – z uwagi choćby na niewielkie rozmiary pokładu lotniczego – wybór maszyn. Niejako na starcie odpadają samoloty AWACS, powietrzne tankowce, wyspecjalizowane maszyny walki radioelektronicznej EW/ESM/ECM czy w końcu typowe myśliwce wielozadaniowe. Japończycy decydując się zatem na F-35 w wersji B świadomie chcieli po prostu poszerzyć zdolności rozpoznania oraz wsparcia sił desantu swoich okrętów lotniczych, a nie sprawić, że „w magiczny sposób” staną się one lotniskowcami. Zresztą problem z poprawnym klasyfikowaniem jednostek typu Hyūga i Izumo ma sam użytkownik. Początkowo określano je bowiem w Japonii jako niszczyciele lotnicze zwalczania okrętów podwodnych (DDH).

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 12/2025

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter