Jan Bernard Kremski. Pilot trzech frontów

Jan Bernard Kremski. Pilot trzech frontów

Grzegorz Śliżewski

 

Wielu pasjonatów historii polskiego lotnictwa z lat drugiej wojny światowej doskonale kojarzy Antoniego Głowackiego, który 24 sierpnia 1940 roku, będąc pilotem brytyjskiego 501. Squadronu, zgłosił zestrzelenie pięciu samolotów Luftwaffe. Ten wyczyn przełożył się m.in. na promocję oficerską 16 lipca 1941 roku. Mało kto jednak wie, że tego samego dnia stopień oficerski otrzymał także inny podoficer – służący w 308. Dywizjonie Myśliwskim sierż. Jan Bernard Kremski. Byli to pierwsi w ten sposób nobilitowani polscy piloci myśliwscy podczas drugiej wojny światowej. O ile Głowacki wojnę przeżył, to Kremski cieszył się z awansu niecały miesiąc.

Przyszły pilot przyszedł na świat 22 września 1914 roku jako syn 23-letniego Leonarda Leona Kremskiego i 19-letniej Leokadii z domu Kołeckiej. Był jednym z siedmiorga dzieci tego małżeństwa. Miejsce urodzenia pozostaje jednak zagadką, bo w dokumentach Jana jest zapisane jako „Werne Land” w Niemczech, a takiej miejscowości próżno szukać na mapie. Być może urodził się w okolicach miasta Werne w północnej Westfalii, gdzie znajdowała się kopalnia węgla. Zapewne Leonard, w poszukiwaniu lepszego życia, przeniósł się z Mazur – urodził się bowiem we wsi Odmy koło Ostródy. W Niemczech ojciec przyszłego pilota był aktywnym działaczem polonijnym, a po zakończeniu wojny wrócił w rodzinne strony.

Kremscy zamieszkali w Jankowicach, gdzie ojciec rodziny pracował jako kołodziej w majątku, który dzierżawiła niemiecka rodzina Behrendtów. Podczas jednego z zebrań zorganizowanych przez Behrendtów, w trakcie którego szkalowano Polskę, Leonard zabrał głos w obronie ojczyzny, w rezultacie czego został zwolniony z pracy. Przeniósł się z rodziną do wsi Groszki i od tej pory został agitatorem polskości na Mazurach przed planowanym plebiscytem. Działał w powiecie giżyckim. Jego brat Antoni także był zaangażowany w polską działalność na tym terenie, kierując obwodem plebiscytowym w Lewałdzie Wielkim koło Ostródy. Po ogłoszeniu wyników głosowania sytuacja dla zaangażowanych w agitację Polaków stała się niebezpieczna. Jak wspominał Leonard Kremski:

„Prześladowaniom ze strony bojówkarzy towarzyszyły wzmożone szykany ze strony urzędników niemieckich. W tej sytuacji zmuszony byłem schronić się na terytorium Polski. Żona moja, która pozostała sama, nocą zabrawszy tylko to, co mogła unieść w rękach, z czworgiem małych dzieci, przeprawiła się przez granicę. Opuściłem ziemię, na której się urodziłem, spędziłem lata dziecięce i młodzieńcze, na którą powróciłem z obczyzny, i w której polskość zawsze wierzyłem.”

Rodzina zamieszkała w Płośnicy na terenach przygranicznych, gdzie Jan uczęszczał do trzyklasowej szkoły powszechnej, której kierownikiem był Z. Grecyngier. Edukację kontynuował w szkole powszechnej w Korolówce, a po jej ukończeniu rozpoczął naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Działdowie. Ze względu na trudną sytuację materialną rodziców musiał przerwać naukę i w 1932 roku pomyślnie złożył egzaminy do Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy, gdzie rozpoczął naukę. 1 września 1934 roku zgłosił się na ochotnika do służby w 4. Pułku Lotniczym w Toruniu, jednostce najbliższej jego miejsca zamieszkania. Była to standardowa procedura stosowana w II Rzeczypospolitej, gdzie podoficerów lotnictwa kierowano do jednostek znajdujących się na terenach im znanych.

20 czerwca 1935 roku, po ukończeniu SPLdM i awansie na starszego szeregowca, Jana Kremskiego przedzielono do Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa, gdzie w Eskadrze Ćwiczebnej w Sadkowie rozpoczął podstawowy kurs pilotażu. Zakończył go 1 października, jednocześnie rozpoczynając roczną służbę nadterminową z przydziałem do 2. Pułku Lotniczego w Krakowie. Zameldował się tam 3 października wraz z innymi absolwentami SPLdM – szeregowcami Konradem Ziółkowskim i Józefem Waszakiem. Całą trójkę skierowano do pułkowej Eskadry Treningowej, aby kontynuowali szkolenie w pilotażu na samolotach Breguet XIX. Zakończyło się ono 12 listopada, po czym Kremski oraz st. szer. Waszak i szer. Franciszek Król zostali przydzieleni do 24. Eskadry Liniowej.

Początek 1936 roku był dla Jana Kremskiego pomyślny, bo 21 marca został awansowany do stopnia kaprala. Jego umiejętności pilotażowe były ocenione wysoko i 10 sierpnia skierowano go do Lotniczej Szkoły Strzelania i Bombardowania w Grudziądzu, gdzie rozpoczął VII kurs wyższego pilotażu myśliwskiego. Wraz z nim z 2. PL zameldowali się plut. Kazimierz Feluś, kaprale Antoni Markiewicz, Józef Waszak i Konrad Ziółkowski oraz st. szer. Mieczysław Parafiński. Później dołączyli do niech jeszcze kpr. Wilhelm Cesarz i st. szer. Jerzy Różycki.

Podczas zdobywania nowych umiejętności służba nadterminowa Kremskiego została 1 października przedłużona o kolejny rok. Kurs zakończył się 20 października i świeżo upieczeni piloci myśliwscy wrócili do swoich macierzystych jednostek. Kremski zameldował się w 24. Eskadrze Liniowej, ale już wkrótce przeniesiono go do 121. Eskadry Myśliwskiej. Zapewne zanim do tego doszło, przez pewien czas służył w 123. Eskadrze Myśliwskiej, bo w 2. PL była ona jednostką przejściową, w której podnoszono umiejętności pilotów, zanim przesunięto ich do 121. lub 122. EM. 1 października 1937 roku został mianowany żołnierzem zawodowym z kontraktem obowiązującym przez najbliższe 10 lat.

Jego kwalifikacje ceniono bardzo wysoko, bo wkrótce po zakwalifikowaniu w poczet podoficerów zawodowych został wyznaczony na reprezentanta 2. PL na coroczne Centralne Zawody Lotnictwa Myśliwskiego, podczas których od 4 do 10 października oceniano poziom wyszkolenia pilotów myśliwskich. Najpierw strzelano do rękawa (każdy pilot miał do dyspozycji 30 nabojów i mógł dwa razy nalatywać na cel), następnie toczono czterominutową pozorowaną walkę powietrzną między pilotami na fotokarabiny, a ostatnią konkurencją był sprawdzian umiejętności pilotażowych – lądowanie na punkt z zamkniętym gazem, lądowanie polowe (w prostokącie 150 × 100 m) oraz konkurs akrobacji. Z każdego pułku lotniczego wystawiane były drużyny trzyosobowe. Krakowski pułk obok Kremskiego reprezentowali por. Władysław Nowak i ppor. Antoni Ostowicz. Odbywające się w Grudziądzu zawody drużynowo wygrali lotnicy z grodu Kraka i podtrzymali tym samym swego rodzaju tradycję, było to bowiem trzecie z rzędu zwycięstwo 2. PL. Rok wcześniej zwyciężyła ekipa w składzie por. Walerian Jasionowski, ppor. Piotr Ozyra i plut. Leopold Flanek, a pierwszy laur zwycięstwa przywieźli ze sobą w 1935 roku ppor. Antoni Wczelik, kpr. Stanisław Macek i kpr. Karol Pniak. Nie na darmo przed wojną mówiono, że jeśli chce się zrobić w lotnictwie karierę, należy starać się o przydział do 1. PL w Warszawie, a jeśli chce się zdobyć umiejętności przydatne w powietrzu – podania należy składać w Krakowie.

Rok 1938 był dla polskiego lotnictwa sporym wyzwaniem związanym z kryzysem zaolziańskim. Kiedy zapadła decyzja o utworzeniu Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk”, w jej skład weszło także lotnictwo, na którego czele stanął płk pil. Władysław Kalkus. Do jego dyspozycji oddano m.in. 51 samolotów myśliwskich z pułków w Warszawie i Krakowie. Wśród jednostek nie zabrakło 121. EM, w której składzie znajdował się kpr. Kremski. Było to tzw. Zgrupowanie Myśliwskie, które zorganizowano 24 września na lotnisku Rakowice. Dwa dni później przesunięto je na lotniska polowe – dywizjon warszawski zainstalował się w Pasterniku (29 września przesunął się do Pszczyny), a krakowski w Balicach. Początkowo myśliwce były przeznaczone do zwalczania ewentualnych czeskich wypraw lotniczych skierowanych w głąb Polski. Wykonywano także loty demonstracyjne. Po przyjęciu przez Czechosłowację polskiego ultimatum, lotnicy wrócili do swoich baz.

W zadaniach nad Zaolziem wyróżnił się kpr. Kremski, czego odzwierciedleniem było przyznanie mu Brązowego Krzyża Zasługi. W uzasadnieniu decyzji podpisanym przez dowódcę pułku płk. Lewandowskiego czytamy: „Inteligentny, spostrzegawczy, sumienny o bardzo dużej ambicji pracy. Odporny i wytrzymały na trudy wojskowe. Uświadomienie państwowe duże. Jako instruktor pilotażu oraz jako pilot myśliwski całkowicie wyszkolony i bardzo dobry. W czasie odzyskiwania Śląska Zaolziańskiego pełnił funkcję pilota w 121 esk. myśl. Z powierzonych mu zadań wywiązywał się bardzo dobrze. Zasługuje na odznaczenie Brązowym Krzyżem Zasługi.”

W 1939 roku majaczący na horyzoncie konflikt zbrojny z Niemcami miał bezpośrednie przełożenie na krakowskich lotników. W związku z tym, że nad Polską zaczęły pojawiać się samoloty zwiadowcze Luftwaffe, na początku lipca zorganizowano tzw. zasadzki, a stacjonujący na nich piloci mieli zadanie ich przechwytywania. Były to Dorniery Do 17, które latały na dużych wysokościach i były szybsze od polskich myśliwców, co utrudniało zbliżenie się do nich. Myśliwcy z Krakowa stacjonowali pod Wieluniem i Częstochową, ale z racji braku sukcesów, pod koniec miesiąca zasadzki zlikwidowano. Do koncepcji wrócono po miesiącu i 20 sierpnia do Aleksadrowic koło Bielska wysłano cztery P.11. Wśród pilotów pod dowództwem ppor. Wacława Króla znalazł się kpr. Kremski. Lotnicy otrzymali zadanie przechwytywania i zwalczania niemieckich samolotów wykonujących loty rozpoznawcze nad polską częścią Śląska i Krakowem. Właśnie w Aleksandrowicach zastał Kremskiego wybuch drugiej wojny światowej.

Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 6/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter