Jakie powinno być ukompletowanie Grota A3?
Michał Sitarski
24 czerwca 2026 roku, Agencja Uzbrojenia i Fabryka Broni „Łucznik” – Radom sp. z o.o. podpisały umowę na dostawę blisko 46 tysięcy karabinków MSBSGROT C14 A3 dla Sił Zbrojnych RP. Kontrakt o wartości około 600 mln zł obejmuje dostawy realizowane w latach 2026–2027.
Dwa tygodnie wcześniej Szef Agencji Uzbrojenia – gen. dyw. dr Artur Kuptel – zaakceptował dokumentację techniczną karabinka MSBS GROT A3.
To wszystko oznacza tyle, że kolejne dostawy karabinków MSBS Grot do wojska będą obejmować już wersję A3, znacznie zmienioną w stosunku do A2 – jakie to są zmiany, pisaliśmy w naszym magazynie, w numerze 178.
Mniej więcej rok temu, podczas Grotowiska, doszło do dyskusji odnośnie wyposażenia karabinka. Wówczas dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej, gen. bryg. Krzysztof Stańczyk, powiedział, że idealną sytuacją byłoby, gdyby wojsko mogło zamówić karabinek z całym dodatkowym wyposażeniem (celownik, tłumik itp.) u producenta, jako zestaw. Seweryn Figruski, prezes Fabryki Broni „Łucznik” - Radom w odpowiedzi stwierdził, że pomysł jest dobry, ale wymagałby przekonstruowania łańcucha zamówień ze strony wojska, czyli de facto Agencji Uzbrojenia.
Minął rok, a wojsko nadal osobno kupuje karabinki i celowniki oraz powiększalniki do nich. Tłumików na razie nie kupuje, bo chyba jeszcze nie zdecydowano, jaki tłumik ma być do Grota, choć rok temu mowa była o tym, że raczej będą one stanowić standardowe wyposażenie karabinków, a przynajmniej części z nich.
Szkoda, bo wojsko mogłoby zamówić broń gotową do używania zaraz po wyjęciu ze skrzyni, a dodatkowo wszystko odbyłoby się w ramach jednego zamówienia. Co więcej, także wszelkie naprawy gwarancyjne czy serwis załatwiane byłyby przez jeden podmiot (FB „Łucznik” - Radom).
I wcale nie musi oznaczać to jakiegokolwiek wzrostu kosztów, bo mam wrażenie, że w pełni doposażony Grot kosztowałby w FB tyle, ile Grot kupiony osobno + celownik + powiększalnik + tłumik kupowane osobno, z tym, że na pewno roboty byłoby znacznie mniej.
No nic, póki co – jest, jak jest i raczej w najbliższej przyszłości się to nie zmieni, więc popatrzmy, jak wyglądają na razie Groty w wojsku, a jak mogłyby (i powinny) wyglądać.
Grot basic
Czyli codzienność części jednostek wojskowych – golas, jak go fabryka stworzyła, wyposażony jedynie w mechaniczne, składane przyrządy celownicze z fabrycznego zestawu. Oczywiście do karabinka dodany jest jeszcze pas, osiem magazynków, bagnet i przybornik. A, no i osłony termiczne i chwyt przedni, który w wielu przypadkach jest zainstalowany na karabinku tak, jak zrobiono to w fabryce i niech ręka boska broni go ruszać. Może brzmi to dziwnie, że chwyt mocowany na systemie M-LOK, zrobiony z myślą o zmianie jego położenia celem dopasowania broni do strzelca jest „zabetonowany” w całym pododdziale w tym samym miejscu, ale nierzadko to się zdarza. Nie wiem, czy wynika to z obawy przełożonych o to, że wojsko coś zgubi/zepsuje, czy też może z głęboko zakorzenionego poczucia „wojskowej estetyki”, gdzie wszystko ma być równo i pod linijkę, a każde odstępstwo powoduje zawał serca szefa kompanii oraz migotanie komór przedsionka u dowódcy. Tak czy siak jest to kompletnie bez sensu – chwyt można i trzeba ustawić tak, żeby żołnierz dobrał jego położenie zgodnie ze swoimi potrzebami, bo gdyby miał być w jednym miejscu, to byłby zrobiony tak, jak w rumuńskim kałachu, czyli na stałe.
Grot są nierzadko używane wyłącznie z mechanicznymi przyrządami celowniczymi (które z założenia miałby być przyrządami awaryjnymi) generalnie z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że liczba zakupionych celowników optoelektronicznych (głównie EOTech XPS/EXPS) nadal jest znacznie mniejsza, niż liczba karabinków w wojsku i to pomimo ponawianych co jakiś czas zakupów tych celowników.
Po drugie – celowniki często leżą w magazynie i nie są wydawane żołnierzom zapewne z uwagi o możliwość ich uszkodzenia. Czasem zdarza się tak, że są wydawane, zakładane na broń, a potem, przy zdawaniu broni do magazynu – zdejmowane z karabinków, bo... karabinki czasem są składowane w skrzyniach, a jeśli celowniki są założone, to wieko skrzyni po prostu się nie zamknie.
No jak by to nie było, to na pewno nie powinno tak wyglądać...
Grot z celownikiem i powiększalnikiem
Grot od początku był projektowany do używania celownika optycznego/optoelektronicznego, więc wyposażenie go w takowy powinno być absolutnym standardem. Do rozważenia są dwie zasadnicze kwestie – typ celownika oraz to, czy każdy Grot ma mieć takie samo wyposażenie.
Jeśli chodzi o typ celownika, to obecnie można rozważać kolimatory, celowniki holograficzne, lunety pryzmatyczne o stałym powiększeniu oraz lunety biegowe.
Kolimator i holograf, choć diametralnie różnią budową i sposobem wyświetlania znaku celowniczego, a także np. błędem paralaksy, łatwością współpracy z noktowizją czy ceną, to dla użytkownika działają bardzo podobnie. Jest znak celowniczy (kropka czy jakikolwiek inny), który należy naprowadzić na cel i już – bez wątpienia znacznie ułatwia to celowanie (zwłaszcza w postawach wymuszonych czy w stresie), skraca proces celowania i znacząco przyspiesza szkolenie użytkownika broni. Dodatkowo przy strzelaniu w gorszych warunkach oświetlenia nie ma potrzeby kombinowania z dodatkowymi wynalazkami z trytem (jak w Tantalu czy Berylu, dla przykładu). W połączeniu z powiększalnikiem celownik optoelektroniczny (od x3 do x5) pozwala prowadzić dość celny ogień na odległości do 500 m (pisząc „dość celny” mam na myśli trafienie w popiersie) oraz zwiększa możliwości rozpoznawania celów.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11-12/2025
