Huglu XR 8 PRO – turecka strzelba automatyczna

Huglu XR 8 PRO – turecka strzelba automatyczna

Daniel Golicki

 

Turcja strzelbą stoi – w tym kraju, leżącym częściowo w Azji i częściowo w Europie, strzelby robiło się „wszędzie i od zawsze”. Pomimo różnych zawirowań do dziś pełno jest tam niewielkich „rodzinnych” fabryczek robiących broń gładkolufową, a i całkiem sporo takich, które z „rodzinnych interesów” urosły do dużych, nowoczesnych fabryk.

Do tych ostatnich można zaliczyć z całą pewnością firmę Huğlu Av Tüfekleri Kooperatifi, znaną już naszym Czytelnikom z artykułu o PCC Huglu Mohac. W jej ofercie znajdują się także powtarzalne karabiny i sztucery, broń pneumatyczna i oczywiście strzelby – przeróżne, powtarzalne i samopowtarzalne, boki i dubeltówki, a także strzelby zasilane z magazynków, zbudowane w oparciu o konstrukcję karabinków rodziny AR-15.

Do tej ostatniej kategorii zalicza się Huglu XR 8, występująca w wersji „militarnej” oraz sportowej. Jestem od dłuższego czasu użytkownikiem tej drugiej, więc dla porządku wspomnę jedynie, że od swojego „wojskowego” odpowiednika różni się kolorem oraz dodatkami, których wojsko czy inne służby nie potrzebują: ogromny lejek na gnieździe magazynka, równie ogromny kompensator, powiększone manipulatory oraz kolba o sportowym zacięciu. Różni się także ogólny wygląd – sportowa wersja jest bardziej powycinana. Dla odmiany – wersję wojskową można także zamówić w ukompletowaniu z uchwytem transportowym mocowanym na szynie, niemal identycznym, jak w karabinkach M4A1 czy M16A3/A4.

Poza tym, jest to ta sama, automatyczna, samopowtarzalna strzelba działająca na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie, z mechaniką uruchamianą krótkim skokiem tłoka gazowego o w sumie dość oryginalnej konstrukcji. Ryglowanie przewodu lufy odbywa się przez obrót zamka, zaś cały zespół ruchomy konstrukcyjnie przypomina... tak, zgadliście – BCG karabinków AR-15, a dokładniej, to ich tłokowych wersji w stylu np. HK416.

XR 8 PRO zbudowany jest w układzie bazującym na karabinkach rodziny AR-15, który powszechnie jest uważany za wyznacznik ergonomii w broni strzeleckiej i jest zasilany z monstrualnych magazynków o pojemności 5 i 10 nabojów.

Strzelba ma lufę o długości 47 cm, zakończoną gwintem zewnętrznym i przystosowaną do montowania czoków wewnętrznych – w komplecie z bronią dostajemy pięć czoków oraz klucz do nich. Z uwagi na ogromne urządzenie wylotowe zamontowane fabrycznie na końcu lufy, będące połączeniem kompensatora i hamulca wylotowego, klucz ma bardzo oryginalną konstrukcję, przypominającą przerośnięty przyrząd do wyciągania zerwanych łusek. Może wygląda dziwnie, ale za to bez problemu można włożyć i wyjąć czok bez konieczności zdejmowania urządzenia wylotowego z lufy.

Lufa prawie w całości zakryta jest aluminiowym, mocno powycinanym łożem ze szczątkową szyną Picatinny na jego końcu. To broń sportowa, więc nie ma potrzeby umieszczania na niej latarek, laserowych wskaźników celu czy innych bajerów.

Łoże nie jest wycięte w okolicy węzła gazowego, a to w celu zabezpieczenia ręki strzelca przed działaniem gazów prochowych. Bardziej jednak chodzi o brudzenie niż oparzenia, W tym miejscu, pod łożem umieszczono cały system gazowy strzelby, który – w pewnym uproszczeniu – nieco przypomina ten ze SPAS-12. Składa się bowiem z obejmującego lufę węzła gazowego z nastawnym regulatorem (do strzelania ładunkami lekkimi i ciężkimi) i wchodzącego weń, również obejmującego lufę, tłoka połączonego z króciutkim tłoczyskiem (popychaczem) umieszczonym na jego górnej części. Tłok podparty jest sprężyną powrotną obejmującą lufę i wchodzącą do jego wnętrza.

Co ciekawe – dostęp do systemu gazowego uzyskuje się poprzez zdjęcie łoża, a to jest możliwe bez konieczności demontażu tego monstrualnego urządzenia wylotowego na końcu lufy.

Komora zamkowa i spustowa przypominają przerośnięte komory karabinka AR i również są wykonane z kutego aluminium. W komorze zamkowej nie ma klapki zasłaniającej okno wyrzutowe (sport), ale za to oprócz rękojeści przeładowania rodem z AR, z bardzo dużą blokadą (sport) strzelec ma do dyspozycji także rękojeść przeładowania związaną z suwadłem i wyprowadzoną na lewą stronę broni (sport). W odróżnieniu od AR w Huglu XR 8 PRO wyrzutnik łusek jest stały i składa się ze stalowego elementu przykręconego dwiema śrubami do boku komory zamkowej.

Komora spustowa przypomina te znane z AR i umożliwia zastosowanie spustu od karabinków, choć ten fabryczny jest całkiem dobry i ma płaski język spustowy. Fabrycznie ma ona zamontowany ogromny lejek na gnieździe magazynka oraz w pełni zdublowane manipulatory o rozmiarach adekwatnych do rozmiaru lejka. Ciekawie rozwiązano prawy zatrzask zespołu ruchomego, bo co prawda naciskamy go z prawej strony komory, ale działa on na zatrzask po lewej stronie za pomocą czegoś, co przypomina znany z AR BAD Lever, ale ucięty na dole. Może i dziwne, ale działa.
Komora spustowa ma stały kabłąk, ale rozmiarów gigantycznych (jak sporo rzeczy w tej strzelbie) oraz wymienny chwyt pistoletowy zgodny ze stosowanymi w AR-15, wykonany z twardej gumy i ergonomicznie ukształtowany. Z tyłu komory wkręcona jest rurowa prowadnica kolby, zgodna ze standardem AR, wewnątrz której znajduje się urządzenie powrotne, czyli buffer ze sprężyną.
Zespół ruchomy strzelby składa się z suwadła, zamka, iglicy, trzpienia sterującego, sprężyny podpierającej zamek oraz bocznej rękojeści przeładowania, przykręconej do suwadła. To wszystko wygląda niemal jak żywcem wyjęte z tłokowego AR, z tym, że zamek ma właściwie płaskie czoło, a nabój jest łapany za kryzę łuski przez dwa stałe pazury i dociskany po przeciwnej stronie pazurem wyciągu.

W zestawie ze strzelbą dostajemy polimerową walizkę, składane przyrządy celownicze mocowane na szynie, dwa magazynki, pas nośny, zestaw czoków, klucz do nich, olejek do broni, zestaw do czyszczenia, klucz do nakrętki lufy oraz zatyczki do uszu.
Strzelba Huglu XR 8 PRO kosztuje około 4850 złotych.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9-10/2025

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter