HMS Courageous – pierwsza ofiara wrześniowej ofensywy U-bootów

HMS Courageous – pierwsza ofiara wrześniowej ofensywy U-bootów

Jan Radziemski

 

W niedzielę 17 września okręt Jego Królewskiej Mości Courageous został storpedowany i zatopiony przez wrogi okręt podwodny. Okręt podwodny został natychmiast zaatakowany przez jeden z okrętów osłonowych i istnieją wszelkie powody, by sądzić, że został zniszczony.Okręt Jego Królewskiej Mości Courageous miał na pokładzie 1202 oficerów i marynarzy; było to nieco mniej niż jego pełna obsada, ponieważ na pokładzie znajdowała się ograniczona liczba samolotów.Wielu rozbitków zostało zabranych przez niszczyciele i statki handlowe, co łącznie dało 687 oficerów i marynarzy. Dowódca, komandor Makeig-Jones, zatonął wraz ze swoim okrętem. […] Straty tego cennego okrętu dla Marynarki Wojennej nie chciałbym bagatelizować. Od wybuchu wojny okręt Jego Królewskiej Mości Courageous oddawał znaczące usługi w ochronie żeglugi handlowej przed atakami okrętów podwodnych, a jego operacje przeciwko pojedynczym okrętom podwodnym nie były bezowocne.

W przededniu II wojny światowej wielu ekspertów marynarki wojennej przewidywało, że ogólny przebieg wojny będzie przypominał konflikt z lat 1914-1918. Przy czym jego skala miała być mniejsza z uwagi na zredukowany potencjał Royal Navy i słabość Kriegsmarine. Chociaż powszechnie uważano, że Luftwaffe będzie w stanie zniwelować przewagę flot Anglii i Francji. Póki co, rola sił powietrznych w wojnie morskiej stanowiła zagadkę. Zadania stawiane obu wrogim flotom były podobne. Royal Navy miała skutecznie zablokować Niemcy i odciąć je od dopływu surowców drogą morską zabezpieczając jednocześnie własne szlaki żeglugowe, łączące metropolię z jej zaoceanicznymi posiadłościami. Wobec znacznej dysproporcji sił morskich zadaniem niemieckiej marynarki wojennej było atakowanie alianckich linii komunikacyjnych i niszczenie nieprzyjacielskiego tonażu handlowego. Różnica polegała na stopniu zależności ekonomiki obu państw od transportu morskiego, stosunku sił i strategicznej pozycji obu krajów. W przypadku Niemiec ich własne zasoby mogły zaspokoić 85% potrzeb w żywności i około 75% zapotrzebowania na surowce dla przemysłu. Dlatego dla Niemiec przewóz surowców morzem, oprócz szwedzkiej rudy żelaza, odgrywał w tej wojnie jeszcze mniejszą rolę niż w latach 1914-1918. Zgoła inaczej problem transportu morskiego wyglądał z brytyjskiej perspektywy. Anglia w decydującym stopniu zależna była od morskiego transportu surowców przemysłowych i żywności.Problem zabezpieczenia morskich szlaków dla synów Albionu był sprawą życia lub śmierci. Anglia przed wojną sprowadzała drogą morską 75% zużywanej ropy naftowej, ponad 90 % rudy żelaza i metali kolorowych, 91% kauczuku, ponad 80% pszenicy i mięsa. Tak, na 1941 rok planowany import Anglii miał wynieść 31 mln ton, z których na surowce strategiczne wypadało 16 mln ton.Dostawy zapewniała największa flota handlowa świata, licząca 3000 statków pełnomorskich (w tym 445 dużych zbiornikowców) i 1500 kabotażowców o łącznej pojemności około 17,5 mln ton (co stanowiło 26,1 % światowego tonażu). Pomimo tak licznej floty handlowej Anglicy korzystali także z frachtowców obcej bandery.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 4/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter