Dwa oblicza fregat Arrowhead 140
Sławomir J. Lipiecki
Budowane dla polskiej Marynarki Wojennej wielozadaniowe fregaty rakietowe typu Wicher oraz brytyjskie jednostki typu Inspiration (projekt 31) powstały na bazie udanej platformy Arrowhead 140, wywodzącej się wprost z duńskiego typu Iver Huitfeldt. Na tym podobieństwa w praktyce się kończą. Wspólne pochodzenie konstrukcyjne nie musi bowiem oznaczać zbliżonych zdolności. Polska wykorzystała rezerwy relatywnie dużego i perspektywicznego kadłuba do stworzenia zaawansowanej FFG z nadrzędnym zadaniem obrony powietrznej i przeciwrakietowej (AAW/BMD) oraz znacznym potencjałem w walce z zagrożeniem podwodnym (ASW). Royal Navy otrzyma natomiast okręty nieporównywalnie uboższe nawet wobec własnych pierwotnych założeń, przewidujących dla projektu 31 poważne zdolności ASW. Różnice dotyczą przy tym nie tyle liczby czy rodzaju efektorów, lecz przede wszystkim sensorów, systemów walki radioelektronicznej, wyposażenia hydroakustycznego oraz – co może i najważniejsze – mocy elektrowni okrętowych. Porównanie obu konfiguracji pokazuje więc zarówno ogromny potencjał platformy Arrowhead 140, jak i skalę degradacji brytyjskich wymagań pod presją chronicznego kryzysu politycznego, finansowego, przemysłowego i kadrowego Royal Navy.
Duński rodowód
Genezy platformy Arrowhead 140 należy szukać w zapoczątkowanej jeszcze w latach 80. XX wieku duńskiej koncepcji Standard Flex. Jej istotą było rozdzielenie trwałych elementów platformy od wymiennego wyposażenia zadaniowego, co pozwalało stosunkowo szybko dostosowywać jednostki do aktualnych potrzeb operacyjnych. Pierwszym szeroko znanym efektem tego podejścia stały się niewielkie okręty projektu Standard Flex 300 typu Flyvefisken. Zdobyte podczas ich budowy i eksploatacji doświadczenia wykorzystano następnie przy opracowywaniu znacznie większych jednostek typu Absalon, łączących funkcje dowódcze, transportowe i bojowe. To właśnie ich kadłub oraz zasadniczy układ konstrukcyjny posłużyły za podstawę dla trzech fregat rakietowych AAW typu Iver Huitfeldt.
Duńczycy stworzyli dużą, odporną i – dzięki modułowości – stosunkowo tanią platformę, zachowującą znaczne rezerwy przestrzeni, nośności oraz możliwości dalszej rozbudowy. Okręty otrzymały obszerny kadłub z podwójnym dnem na niemal całej długości, rozbudowany podział wodoszczelny oraz rozdzielone przedziały napędu i elektrowni. Dużą uwagę poświęcono również ograniczeniu skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego (RCS), odporności przeciwodłamkowej i zachowaniu zdolności działania po odniesieniu uszkodzeń. Zastosowany układ napędowy CODAD, oparty na czterech silnikach wysokoprężnych, zapewnił przy tym relatywnie wysoką prędkość, duży zasięg operacyjny i akceptowalne koszty eksploatacji. Powstała w ten sposób konstrukcja nie była kompromisem podporządkowanym jednemu zestawowi uzbrojenia, lecz przemyślaną platformą wielozadaniową, zdolną przyjąć rozmaite konfiguracje sensorów, efektorów i modułów zadaniowych.
Potencjał ten dostrzegła brytyjska firma Babcock International, która wraz z duńskim Odense Maritime Technology opracowała eksportową platformę Arrowhead 140. Choć zachowano zasadniczy układ i najważniejsze zalety typu Iver Huitfeldt, projekt dostosowano do współczesnych metod budowy blokowej, wysokich brytyjskich norm oraz wymagań odbiorców zagranicznych. Kadłub o długości około 139 m i szerokości niemal 20 m zapewnia dużą kubaturę wewnętrzną, obszerny hangar i pokład lotniczy, miejsce dla łodzi roboczych oraz systemów bezzałogowych, a także przestrzeń umożliwiającą instalację dodatkowego uzbrojenia. Modułowość nie oznacza jednak, że każda modernizacja może zostać przeprowadzona łatwo i tanio. O rzeczywistym potencjale okrętu decydują również (a raczej przede wszystkim) zaprojektowane od początku instalacje elektryczne, układy chłodzenia, tory kablowe, nośność poszczególnych pokładów i dostępna rezerwa masy.
Arrowhead 140 zwyciężył w brytyjskim postępowaniu na budowę pięciu wielozadaniowych FFG projektu 31. Jednostki typu Inspiration miały uzupełnić kosztowne, skomplikowane technologicznie duże fregaty rakietowe ASW typu City (projekt 26) i przejąć część zadań po wycofywanym typie Duke (projekt 23). W pierwotnych założeniach przewidywano dla nich poważny potencjał ASW, rozbudowane możliwości operowania śmigłowcami i pojazdami bezzałogowymi oraz znacznie silniejsze niż obecnie wyposażenie typowo bojowe. Wielkość i architektura platformy pozwalały przy tym na stworzenie jednostki nie tylko patrolowej, lecz pełnowartościowego okrętu eskortowego. Kolejne ograniczenia finansowe sprawiły jednak, że Royal Navy zaczęła redukować wymagania, pozostawiając znaczną część możliwości Arrowhead 140 niewykorzystaną.
Odmienną drogę obrała Polska. W programie Miecznik platforma Arrowhead 140 konkurowała z hiszpańskim projektem bazującym na typie F-100 oraz niemieckim MEKO A-300PL. Wybór propozycji Babcocka nie oznaczał jednak prostego przejęcia brytyjskiego projektu 31. Polska odmiana, oznaczona jako projekt 106 i rozwijana jako typ Wicher, od początku otrzymała znacznie wyższe wymagania w zakresie AAW/BMD, ASW, walki radioelektronicznej i działania w zintegrowanych sieciach wymiany danych. Wspólny kadłub stał się zatem punktem wyjścia dla dwóch radykalnie różnych okrętów: oszczędnościowego brytyjskiego projektu 31 oraz polskiego Wichra, wykorzystującego zasadniczą część potencjału drzemiącego w platformie Arrowhead 140.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 9/2026
