Charles w. Morgan – ostatni żaglowiec wielorybniczy albo krótka historia jankeskich polowań na walenie

Charles w. Morgan – ostatni żaglowiec wielorybniczy albo krótka historia jankeskich polowań na walenie

Krzysztof Kubiak

 

Druga połowa XVIII w. przyniosła szybką ekspansję jankeskiego wielorybnictwa. W latach 1771–1775 tylko z portów Massachusetts operowało ok. 180 statków poławiających wieloryby na Północnym Atlantyki i ok. 120 kierujących się na Atlantyk Południowy.

Dzieje amerykańskiego, a w zasadzie jeszcze jankeskiego (gdyż działalność ta narodziła się i skoncentrowała w Nowej Anglii, Massachusetts, Rhode Island, Connecticut, New Jersey, Maine) wielorybnictwa sięgają XVII w. Wcześniej u wschodnich wybrzeży Nowego Świata (Labrador) polowali na wieloryby Baskowie, którzy zakładali nawet bazy brzegowe. Wobec braku europejskiego osadnictwa nie miało to rozleglejszych następstw.

Kwakierski biznes z konieczności

Na skutek szczególnego zbiegu okoliczności początki i rozwój jankeskiego wielorybnictwa wiąże się z Religijnym Towarzystwem Przyjaciół, którego członkowie zwani byli (i są) kwakrami. Nie wnikając zbyt głęboko w zawiłości ich współżycia z innymi grupami społecznymi i religijnymi zauważmy jedynie, że prześladowania zmusiły kwakrów do osiedlenia się na wyspie Nantucket. Liczyli, że na oddalonej ok. 30 km od wybrzeża kontynentu wyspie odgrodzą się od przeciwników. Istniała tam już co prawda osada założona przez kupca Thomasa Mayhewa, ale nie widział on dla przedsięwzięcia przyszłości. Odsprzedał więc swoje prawa dziewięciu kwakierskim inwestorom za 30 funtów (około 5,5 tys. obecnych funtów) i… dwa bobrowe kapelusze.

Osadnicy, będący w większości rolnikami i hodowcami owiec, natknęli się jednak na problem braku dostatecznej ilości uprawnej ziemi i pastwisk. Istniejące szybko zrujnowano nadmiernym wypasem. Spowodowało to zwrócenie się kwakrów ku morzu. Zająwszy się rybaczeniem, zetknęli się z północnoatlantyckimi walami właściwymi oraz walami (pływaczami) szarymi, licznie występującymi w tamtejszych wodach. Od Indian Wampanoag podpatrzyli sposób rozbiórki waleni i wykorzystania pozyskanego mięsa, fiszbinów, kości, z kolei od niderlandzkich oraz angielskich wielorybników zapożyczyli łódź wielorybniczą, harpun i lancę. Pierwszego wieloryba upolowano jakoby w 1672 r. Była to prawdopodobnie chora sztuka, która wpłynęła do portu i pozostała tam przez trzy dni, co pozwoliło miejscowym przygotować się do bezprecedensowej aktywności. Tym niemniej kwakrzy poczuli wielorybią krew i usłyszeli związany z nią brzęk złota. Proces przyswajania nowych umiejętności był stosunkowo powolny, podobnie jak budowanie rynku na produkty pochodzące z wielorybów. W tym drugim przypadku artykułem przynoszącym osadzie zyski był głównie olej, używany jako paliwo do lamp, surowiec do wytwarzania świec, a także materiał smarny do mechanizmów zegarowych. Sprzedawano również fiszbiny, które dzięki elastyczności znajdowały zastosowanie w wielu branżach, od siodlarstwa po krawiectwo oraz przy produkcji sprzętów domowych (w średniowieczu fiszbiny dostarczane przez Basków stosowano jakoby do tworzenia podstaw rozbudowanych klejnotów na rycerskich hełmach).

Przejście od rozbiórki wielorybów znalezionych na plażach do polowań wymagało nauki od podstaw trudnego fachu. Było to o tyle proste, że włodarze wspólnoty już wcześniej zabiegali o jej wzmocnienie, zachęcając do osiedlania uczciwych rzemieślników: szkutników, cieśli, tkaczy, kowali, dekarzy oraz marynarzy. Wśród zwabionych atrakcyjnymi warunkami osadnictwa znajdował się również James Loper, przybyły z East Hampton na Long Island. Jest on nader ważny dla naszej opowieści. Wywodził się mianowicie z rodziny niderlandzkich emigrantów żyjących z wielorybnictwa. Przejął cały zasób gromadzonej przez kilka pokoleń wiedzy i umiejętności, co pozwoliło mu stać się jednym z najbardziej szanowanych wielorybników w Nowej Anglii. Nie zagrzał – mimo nader atrakcyjnych warunków – długo miejsca, ale na wyspę przybył inny doświadczony wielorybnik – Ichabod Paddock. Pozostał na wyspie 20 lat. Ponadto część rdzennych Amerykanów przyjęła chrzest i zaczęła podejmować prace w nowych dla siebie zawodach. Było to o tyle ważne, że kolonie cierpiały na ustawiczny brak siły roboczej w stosunku do otwierających się możliwości. Stanie się to jedną z cech gospodarki amerykańskiej, wyzwalając w XIX w. niesłychaną innowacyjność i wynalazczość, stanowiące jeden z elementów drogi Stanów Zjednoczonych do globalnej mocarstwowości.

Wyjście na morze

W pierwszym okresie kwakrzy i wynajmowani przez nich mężczyźni z plemienia Wampanoag (uczciwie opłacani i poprawnie traktowani – członkowie Towarzystwa hołdowali bowiem zasadom równości) zajmowali się głównie łodziowym wielorybnictwem przybrzeżnym, które stanowiło uzupełnienie działalności rolniczej. Z posterunków rozmieszczonych na wybrzeżu wypatrywano wielkich morskich ssaków, a po ich dostrzeżeniu obsadzano łodzie i rozpoczynał się pościg. To wtedy prawdopodobnie zaczęła się kształtować tzw. łódź wielorybnicza z Nowej Anglii, stanowiąca rozwinięcie wcześniejszych konstrukcji baskijskich, holenderskich i angielskich. Nadal pozyskiwano też wieloryby wyrzucone przez morze. Skala zjawiska była przy tym na tyle duża, że koniecznym stało się uregulowanie praw własnościowych w kodeksach ówczesnych kolonii. Sprawy uległy dalszemu skomplikowaniu, gdy wzmogło się wielorybnictwo przybrzeżne. Fale wyrzucały wówczas martwe lub poranione zwierzęta z tkwiącymi w nich harpunami. Podział łupów między wielorybników-łowców, którzy porazili walenia, a znalazcami należał do najbardziej złożonych spraw rozpatrywanych przez ówczesne sądy.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 1-2/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter