Brytyjski lotniskowiec HMS Glorious

Brytyjski lotniskowiec HMS Glorious

Grzegorz Nowak

 

Pośród brytyjskich lotniskowców z okresu II wojny światowej bez wątpienia największą sławą cieszyły się takie okręty jak Ark Royal czy Illustrious, których lotnictwo pokładowe przeprowadziło szereg spektakularnych akcji bojowych na wodach Atlantyku czy Morza Śródziemnego głównie w pierwszych latach trwania wojny. Royal Navy posiadała w swoim składzie wiele innych lotniskowców. Podobnie jak Japonia czy Stany Zjednoczone od drugiej połowy lat dwudziestych XX wieku także i Brytyjczycy eksperymentowali z dynamicznie rozwijającym się lotnictwem i jego zastosowaniem w działaniach morskich. Pierwsze lotniskowce były okrętami pozyskiwanymi z przebudowy ocalonych od złomowania okrętów liniowych, na co pozwalał Traktat Waszyngtoński z 1922 roku. Właśnie w taki sposób Admiralicja Brytyjska przebudowała trzy zbudowane już i znajdujące się w służbie najmniej potrzebne flocie lekkie krążowniki liniowe na lotniskowce. Jednym z nich był HMS Glorious.

Geneza powstania i charakterystyka

Geneza powstania lotniskowców Glorious, Courageous oraz Furious ściśle wiąże się z budową trzech lekkich krążowników liniowych (tak sami Anglicy je sklasyfikowali) noszących te same nazwy, które zamówiono w ramach programu wojennego 1915-1916. Pomysł ich budowy narodził się w głowie Pierwszego Lorda Morskiego, admirała Johna A. Fishera, który był koncepcyjnym „ojcem” wszystkich kolejnych typów krążowników liniowych, jakie Brytyjczycy zbudowali, poczynając od typu Invincible na Hoodzie kończąc. Okręty te miały dorównywać uzbrojeniem pancernikom, ale przewyższać je znacznie prędkością, co jednak odbiło się w znaczący sposób na opancerzeniu, które na tych okrętach redukowano do niezbędnego minimum. Fisher apodyktycznie zwykł mawiać, że „prędkość to pancerz” i był głęboko przekonany o słuszności swoich wizji, które konsekwentnie wprowadzał w życie z niespożytą energią.

W głowie Fishera powstał także pomysł stworzenia zupełnie nowej odmiany krążowników liniowych, które miałyby zostać skierowane do działań przeciwko niemieckiej flocie na Morzu Bałtyckim. W zasadzie można tu mówić o narodzinach nowej klasy okrętu wojennego, czyli właśnie lekkiego krążownika liniowego i to powstałego w zasadzie do jednej tylko misji, co samo w sobie jest ewenementem. Rozmiarami miał taki okręt przypominać budowane w czasie I wojny światowej siostrzane Repulse i Renown, jednak ich uzbrojenie główne miało składać się jedynie z czterech armat kal. 381 mm (po jednej dwudziałowej wieży na dziobie i rufie) zamiast sześciu armat na Repulse. Opancerzenie okrętów miało zostać kompletnie niemal zlikwidowane, za to prędkość miała przekraczać 30 węzłów. Tak szybkie jednostki w zamyśle Fishera miały być zdolne do rozprawienia się z każdym potencjalnym przeciwnikiem na Bałtyku.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 3/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter