BolaWrap – żeby związać, a nie razić prądem
Marcin Lotkowski
W gąszczu polskich przepisów regulujących różne dziedziny życia znajduje się także „Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej”, który to akt prawny ich rodzaje, przypadki i zasady użycia oraz dokumentację towarzyszącą tym zdarzeniom.
Polskie służby mundurowe i koncesjonowane podmioty zajmujące się ochroną dysponują całkiem sporym arsenałem środków „nieletalnych” (z angielskiego „non-letheal”), czyli takich, których celem działania jest skuteczne obezwładnienie rozrabiaki, a nie jego uszkodzenie czy pozbawienie życia. Przypomnę w tym miejscu coś, o czym wiele osób zapomina (albo nie wie), a co jest bardzo istotne w kontekście oceny działania służb porządku publicznego – celem ich (w tym Policji) działania zawsze jest ujęcie sprawcy czynu zabronionego. Przede wszystkim ujęcie, a nie jego eliminacja. Dlatego na przykład policyjne pododdziały kontrterrorystyczne działają inaczej niż taki GROM, bo ich zadaniem jest zatrzymanie „figuranta”, zaś w przypadku wojskowych jednostek specjalnych celem jest realizacja postawionego zadania, a nie ochrona życia ludzi to utrudniających, np. poprzez strzelanie do operatorów.
Z tego powodu poczesne miejsce w arsenale służb zajmują właśnie niezabijające środki przymusu bezpośredniego – oczywiście, to nie jest tak, że nie ma możliwości zabicia nimi, bo ich konstrukcja i sposób działania ma taką możliwość ograniczyć do minimum. Nie da się jednak wykluczyć jej w 100 %, a przykładów naprawdę nie trzeba szukać zbyt daleko.
Wszyscy chyba widzieli albo słyszeli informacje o osobach zabitych paralizatorami, zwłaszcza tymi, które wystrzeliwują sondy z przewodami. W takim przypadku wystarczą pewne typy przypadłości zdrowotnych, bycie pod silnym wpływem środków odurzających i może dojść do nieszczęścia. Podobnie jest w przypadku innych narzędzi stosowanych przez służby, ot, choćby amunicji gumowej – tu też, także i w Polsce mamy przypadki, co prawda, nie zabicia, ale ciężkiego uszkodzenia ciała, jak wybicie oka czy uraz twarzy.
Mimo wszystko potrzeba posiadania i używania takich środków istniała, istnieje i istnieć będzie, bo stróże porządku publicznego muszą mieć możliwość obezwładnienia osób ten porządek zakłócających, bez konieczności użycia broni palnej, która jest ostatecznym narzędziem.
Ze środków nie oddziałujących tak gwałtownie na „figuranta” dostępne są także m.in.. pałki służbowe, miotacze gazu łzawiącego czy siatki obezwładniające – ustawa wymienia ich w sumie ponad 20, ale nas interesują te, których używa się w bezpośredniej „konfrontacji” z osobą łamiąca prawo.
Pałki służbowe są dość skuteczne, ale ich użytkownicy muszą umieć się nimi posługiwać oraz dysponować odpowiednią siłą, a także – co jest bardzo istotne – zbliżyć się do osoby, wobec której interweniują, co zmniejsza bezpieczeństwo.
Nieco lepsza jest sytuacja z miotaczem gazu, z tym, że tu także musi być stosunkowo krótki dystans, trzeba umiejętnie rozpylić substancję (i samemu nie znaleźć się w zasięgu rażenia), a także pamiętać o tym, że na niektórych, na przykład „nafukancyh” jakimiś dopalaczami, może ona nie zdziałać.
Siatki obezwładniające są skuteczne, pozwalają na użycie z odpowiedniego dystansu, ale stosowane dotąd w polskich służbach rozwiązania, bazujące na RWGŁ są duże, ciężkie i trudne w ładowaniu.
Nie tak dawno temu zmieniona została wspomniana ustawa i obecnie oprócz siatek obezwładniających dopuszczono także „inne podobne środki do obezwładniania”, a w tę kategorię wpisuje się BOLAWRAP.
Jest to urządzenie, które na pierwszy rzut oka może przypominać ogromnego pilota do bramy albo do samochodu, a którego zadaniem jest wystrzelenie linki mającej spętać kończyny „figuranta” i uniemożliwić mu ruch, co z kolei ułatwi jego obezwładnienie i zatrzymanie w stosunkowo nieinwazyjny sposób.
Idea działania tego urządzenia zawarta jest po części w nazwie, a dokładniej w jej pierwszej części „BOLA”. Bola (bolas) bowiem to broń myśliwska używana przez Inutitów i Indian Ameryki Południowej. Składa się ona z dwóch i więcej ciężarków połączonych linkami (najczęściej 2-3 ciężarki) – broni nadaje się ruch obrotowy niczym w przypadku lasso i rzuca w kierunku celu. Ciężarki powodują owinięcie się linek wokół niego (kończyny, szyja itp.) i obezwładnienie go poprzez skrępowanie,a w skrajnym przypadku także połamanie kończyn lub uduszenie. Oczywiście, w przypadku BOLAWRAP nie ma mowy o połamaniu kończyn czy zaduszeniu „figuranta”, bo miotana linka jest znacznie bardziej filigranowa.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9-10/2025
