Baskijscy wielorybnicy w Ameryce i wrak galeonu San Juan

Baskijscy wielorybnicy w Ameryce i wrak galeonu San Juan

Krzysztof Kubiak

 

Obecnie ok. 2,3 mln Basków zamieszkuje północno-zachodnią Hiszpanię, ok. 0,3 mln zaś – południowo-zachodnią Francję. Kwestia liczebności diaspory pozostaje przedmiotem ostrych kontrowersji. Piewcy „baskizmu” i orędownicy „sprawy narodowej” szacują ją nawet na 10 mln, co wydaje się jednak wartością znacznie przesadzoną. Jednym z wyznaczników samoświadomości Basków jest przeświadczenie o ich szczególnym związku z morzem, co historycznie wyrażało się poprzez rybołówstwo i wielorybnictwo.

Baskowie zamieszkujący nadmorski region Atlantyku, dzielony obecnie między Francję a Hiszpanię, wciąż – mimo postępu wielu dziedzin nauki – pozostają jednym z najbardziej tajemniczych ludów Starego Kontynentu. O ich pochodzeniu nie wiemy niczego pewnego. Język baskijski nie należy do grupy indoeuropejskiej, a jego rodowód jest wielce niepewny. Istotne odmienności od reszty populacji wykazują badania genetyczne. O ile więc średnia występowania grupy krwi Rh- wynosi dla całości populacji kontynentu 15 proc., to w przypadku Basków kształtuje się na poziomie 35 proc. Medycy i historycy, a także antropologowie, obawiając się oskarżenia o budowanie naukowej podstawy „badań nad rasami”, unikają jednak interpretowania tego fenomenu. Po prawdzie, trudno w istocie z owej statystycznej odmienności wyciągać dalej idące wnioski.

Baskowie i morze: początek

Współczesny (definiowany jako autonomia w obrębie Hiszpanii) Kraj Basków dysponuje ok. 120 km (liczącym w linii prostej) długości wybrzeżem Morza Kantabryjskiego, jak w owym regionie nazywa się wschodnie akweny Zatoki Biskajskiej. Historyczna Baskonia sięgała znacznie dalej na północ, obejmując m.in. obecnie francuskie, wchodzące w skład departamentu Pireneje Atlantyckie, miasta: Hendaye, Saint-Jean-de-Luz, Guéthary, Biarritz oraz Bajonnę. Nadmorskie położenie uczyniło z Basków, odwołując się do pojęć obecnych w naszej powszechnej świadomości, „wikingami Europy Południowej”. W mniejszym stopniu byli jednak łupieżcami, ale chyba dorównywali, a może nawet przewyższali ludzi Północy odwagą, z jaką zapuszczali się na niezmierzony Zachodni Ocean. Z czysto nautycznego punktu widzenia wspomnieć wszak trzeba, że zachodni Nordycy (z obszaru obecnej Norwegii) eksplorowali Atlantyk metodą etapową, dysponując punktami oparcia na Wyspach Owczych, Szetlandach, Orkadach, Hebrydach Zewnętrznych i oczywiście Islandii, podczas gdy przed Baskami rozpościerał się jedynie bezmierny słony przestwór – i nie wydaje się, by dotarli na Azory przed Portugalczykami. Nie jest jednak naszym celem zagłębianie się w przewagi i słabości poszczególnych nacji, wobec czego poprzestańmy na pochyleniu głowy przed odwagą wszystkich owych „żelaznych ludzi na drewnianych okrętach”, zdolnych przesuwać granice niepoznanego.

Wydaje się, że Baskowie jeszcze w czasach przedhistorycznych (w mezolicie ok. 7000–10 000 lat temu) parali się rybołówstwem „słonowodnym”. Początkowo zapewne przybrzeżnym, w ujściach rzek spływających do Morza Kantabryjskiego, takich jak Nervión, Itssadarra, Ibaia, Lea czy Bidasoa, by następnie, w miarę ewolucyjnego doskonalenia jednostek pływających, narzędzi połowowych i pojawiania się nowych potrzeb, zapuszczać się na odsłonięte wody.

Strabon, rzymski historyk o helleńskim rodowodzie, pisze, że ok. 2200 lat temu mieszkańcy północnej Iberii posługiwali się łodziami o drewnianym szkielecie oraz dłubankami (łódź „jednodrzewo”) do żeglugi na rzekach i morskich wodach przybrzeżnych. Jego informacje odnoszą się do okresu poprzedzającego tzw. wojnę luzytańską, czyli podboju (pacyfikacji zakończonej narzuceniem tamtejszym ludom statusu „sojuszników republiki rzymskiej”) dzisiejszej Galicji przez Decimusa Juniusa Brutusa Callaicusa. Kampania miała miejsce w 137 r. p.n.e. Włączenie Baskonii w sieć handlową stworzoną przez Rzymian przyniosło regionowi dobrobyt. Świadczą o tym, wobec szczupłości źródeł pisanych, artefakty wydobyte z ziemi przez archeologów, ale też fakt rozbudowy infrastruktury nawigacyjnej, z której przetrwała Wieża Herkulesa w La Coruña (najstarsza nadal działająca latarnia morska na świecie). Znajduje się ona, co prawda, poza krajem Basków, ale daje wyobrażenie o gęstości i intensywności połączeń w całej Zatoce Biskajskiej i na Morzu Kantabryjskim.

Wraz z żeglowaniem i połowami ryb na horyzoncie Basków znalazły się wieloryby. O początkach tamtejszych łowów na walenia z materiałów pisanych bezpośrednio nie dowiadujemy się nic. Istnieją jednak wczesnośredniowieczne zapisy pośrednie, świadczące, że potrafiono z polowań na wielkie ssaki morskie uczynić dochodowe przedsięwzięcie, a nie tylko sposób na uzyskanie białka niezbędnego dla przetrwania populacji. W oparciu o nie postawić można hipotezę, że baskijskie wielorybnictwo komercyjne rozpoczęło się ok. VI w. po Chrystusie.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9-10/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety u¿ytkownika @NTWojskowa Twitter