Atak na Białoruś. Kierunek Brześć

Atak na Białoruś. Kierunek Brześć

Krzysztof Cieślak

 

Atak na kierunku moskiewskim wymagał pokonania wojsk Zachodniego Specjalnego Okręgu Wojskowego, jednego z dwóch najsilniejszych ugrupowań rozlokowanych wzdłuż granicy. Po przerwaniu oporu na granicy w kierunku wschodnim miały nacierać dwie grupy złożone z oddziałów pancernych i zmotoryzowanych. Działanie tych grup musiało być tak szybkie, żeby przeciwnik nie był w stanie podejmować obrony na kolejnych liniach umocnień. Im szybsze było natarcie, tym mniejsze było ryzyko uderzenia przeciwnika na jego flanki. Atak lewego skrzydła Grupy Armii „Środek” na kierunku grodzieńskim przyniósł przerwanie linii umocnień granicznych i rozbicie wojsk prawego skrzydła Frontu Zachodniego. Atak niemieckiego prawego skrzydła przeprowadzony w rejonie Brześcia i rozbicie Armii Czerwonej na Białorusi są tematem poniższego artykułu.

Pierwszy atak

Określenie „kierunek brzeski” jest umowne, bowiem podczas przełamywania umocnień granicznych silnie ufortyfikowane okolice Brześcia zostały ominięte. W sowieckich planach zbudowana w XIX wieku olbrzymia twierdza miała być po ataku na III Rzeszę wielkim obozem filtracyjnym dla jeńców wojennych i ludności zajmowanych terenów Generalnej Guberni. Twierdza miała też stanowić pewnego rodzaju zaplecze logistyczne dla frontu. W związku z przewidywanymi rolami teren twierdzy był nasycony formacjami tyłowymi i wojskami NKWD. Były one na tyle liczne, że stanowiły zagrożenie dla tyłów nacierających oddziałów pancernych i musiały być jak najszybciej zneutralizowane.

Brzeski rejon umocniony, przez który musiały przejść obie grupy uderzeniowe, miał za zadanie osłonę około 120 km odcinka granicy (z 330 km przypadających na okręg). Planowane umocnienia miały 5-6 km głębokości z 10 węzłami obrony. Łącznie na terenie regionu miano wybudować 508 schronów bojowych dostosowanych do długotrwałej obrony. Do 1 czerwca 1941 roku zdołano z nich ukończyć 128, ale tylko 49 z nich wyposażono i obsadzono. Gotowe umocnienia obsadzono trzema batalionami fortecznymi. Kolejne dwa miano zorganizować do końca roku.

Działania bojowe rozpoczęły się tuż po wschodzie słońca o 3.15. Strona niemiecka dysponowała dość dobrym rozpoznaniem sił przeciwnika. Ogień artylerii i działania lotnictwa objęły nie tylko obiekty twierdzy i koszary rejonu umocnionego, ale i obozy szkoleniowe oraz poligony. Oczywiście atakowano także umocnienia graniczne i placówki wojsk obsadzających je. Szczególnym zainteresowaniem niemieckiej artylerii cieszyły się obiekty wewnątrz twierdzy. W ten sposób starano się uczynić je bezużytecznymi dla ewentualnej przyszłej zorganizowanej obrony dla wojsk rejonu. W okolicach twierdzy pod intensywnym ostrzałem znalazły się dwa obiekty na przedmieściach. Na południe od miasta był to letni obóz 22. DPanc. Z kolei na północy zaatakowano letni obóz przeznaczony dla pułku artylerii korpuśnej i części oddziałów piechoty 28. Korpusu Strzeleckiego. Silny ostrzał trwał godzinę. Jednocześnie pod ogniem znalazły się obiekty pierwszej linii obrony. Spowodowało to niemal natychmiastowe ogłoszenie alarmu bojowego przez lokalnych dowódców i rozpoczęcie zorganizowanego oporu. Jedynie w obiektach zajmowanych przez oddziały 14. KZmech tkwiono pod ostrzałem do 4.30 w oczekiwaniu na oficjalny rozkaz z dowództwa okręgu. Skutkiem tej zwłoki było zajmowanie pozycji bojowych pod silnym ostrzałem artylerii i ciągłymi nalotami niemieckiego lotnictwa. Wiązało się to ze znacznymi stratami w ludziach i sprzęcie. Podobnie wyglądała sytuacja oddziałów 4. Armii.

Po ostrzale artyleryjskim nastąpiła krótka przerwa na przywrócenie widoczności obiektów na ziemi. O 5.00 rozpoczęły się trwające godzinę precyzyjne ataki Luftwaffe. Celem były obiekty zajmowane przez sztaby oraz składy i magazyny wojskowe. Strona niemiecka miała dość dobre rozpoznanie rozlokowania sztabów 14. KZmech w Kobryniu i 28. KS w Żabince. Stanowisko drugiego z tych korpusów niezbyt fortunnie było umieszczone obok dużego składu paliw. Atakując stanowisko dowodzenia niemieckie lotnictwo przy okazji zniszczyło i ten bardzo ważny obiekt. Ponieważ dalsze bombardowania mogły doprowadzić do całkowitej utraty kontroli nad 4. Armią jej dowódca polecił naczelnikowi sztabu płk N. Sandałowowi przeprowadzenie ewakuacji sztabu do zapasowego stanowiska dowodzenia w Buchowiczach. Było to miasteczko leżące o 7 km na północny wschód od Kobrynia. To stanowisko było źle przygotowane. Wychodziły z niego tylko trzy linie telefoniczne do Kobrynia, Prużan i Pińska. Łączności ze sztabem okręgu i sąsiednią 10. Armią nie było i nie zdołano jej nawiązać w najbliższych godzinach.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 5/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety u¿ytkownika @NTWojskowa Twitter