Amunicja to nie tylko pociski

Amunicja to nie tylko pociski

Tomasz Kwasek

 

Biorąc pod uwagę szybko rosnące liczby armatohaubic samobieżnych, które trafiają do kolejnych pododdziałów artylerii, należy sobie zadać pytanie, czy Polska dysponuje wystarczającą ilością amunicji, aby sprostać wymaganiom zwiększonego zapotrzebowania? Konsekwencje kryzysu amunicyjnego mogą bowiem być poważne. Wydaje się, że obecnie jest to jedno z najpilniejszych wyzwań przemysłowych stojących przed obronnością polską i europejską.

Od kilku lat Polska buduje jeden z najsilniejszych komponentów sił lądowych w Europie. Istotną rolę w jego ramach odgrywa artyleria – zarówno systemy lufowe, jak i rakietowe, pozyskiwane obecnie w niespotkanym dotąd tempie. Jeśli chodzi o samobieżne systemy artyleryjskie standardowego już obecnie kalibru 155 mm oczekuje się, że do połowy przyszłej dekady do służby wejdzie ponad 900 nowoczesnych haubic samobieżnych. Tym samym polskie wojska lądowe za kilka–kilkanaście lat będą dysponowały najsilniejszym potencjałem artyleryjskim w całej Europie.

W związku z olbrzymim zapotrzebowaniem na amunicję kalibru 155 mm Polska w ramach programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej (NRA) planuje do 2029 roku pozyskać milion sztuk amunicji. Długoterminowe zapotrzebowanie, wynikające zarówno z krajowych potrzeb, jak i szerszego europejskiego zbrojenia, będzie znacznie wykraczać poza ten cel. Należy zakładać, że w perspektywie wieloletniej zapotrzebowanie na zapas amunicji dla kilkuset armatohaubic samobieżnych będzie sięgało kilku milionów sztuk amunicji. Wobec tego pytanie nie brzmi już, czy Polska potrzebuje więcej amunicji niż w NRA, ale czy istnieje baza produkcyjna, która pozwoli na jej dostarczenie w rozsądnych terminach.

Wyzwanie nie dotyczy pojedynczych elementów, łatwych do szybkiego wdrożenia w każdych warunkach. Kompletna amunicja kalibru 155 mm składa się z wielu elementów: pocisku, zapalnika, ładunku miotającego i zapłonnika, a produkcja każdego z nich wymaga specjalistycznych linii przemysłowych, odpowiednio zdefiniowanych procesów wytwórczych i rygorystycznych kontroli jakości. Jednoczesne zwiększenie produkcji wszystkich tych elementów to przedsięwzięcie przemysłowe o ogromnej złożoności. Niektóre komponenty, szczególnie te związane z produkcją materiałów wybuchowych dla pocisków i materiałów energetycznych dla ładunków miotających, wymagają kolejnych specjalistycznych zakładów, których budowa zajmuje lata. Również zapalniki są komponentami o skomplikowanej budowie i wysokich wymaganiach środowiskowych, co implikuje określone rygory przy ich wytwarzaniu. Przy obecnych technologiach i technikach produkcji nie jesteśmy w stanie skrócić czasu potrzebnego na realizację pewnych zadań, w tym z zakresu chemii, czy inżynierii materiałowej. Zarówno w Polsce, jak i w Europie, podejmowane są wysiłki w kierunku zwiększenia mocy produkcyjnych, a ich efekty zaczynają być dopiero widoczne. Skala popytu na amunicję ze strony polskich sił zbrojnych, nie mówiąc już o innych państwach NATO, znacznie jednak przekracza to, co jest w stanie dostarczyć w wymaganym terminie jakikolwiek producent krajowy, samodzielnie czy nawet w formule grupy przedsiębiorstw. Nie należy na to patrzeć jak na porażkę polskiego lub europejskiego przemysłu. Jest to w dużej mierze odzwierciedlenie tego, jak bardzo przez dziesięciolecia zaniedbywano produkcję amunicji na całym kontynencie, mimo że środowisko bezpieczeństwa od około dekady zaczęło się zmieniać na niekorzyść krajów naszego regionu, a od lutego 2022 roku zmiany negatywne w tym zakresie przyspieszyły.

Polski przemysł obronny – zarówno państwowy, jak i prywatny – poczynił w ostatnich latach imponujące postępy, a jego rola w krajowym systemie bezpieczeństwa powinna tylko rosnąć. Likwidacja luki amunicyjnej w tempie wymaganym przez wymogi bezpieczeństwa, będzie jednak wymagała czegoś więcej niż tylko obecnie rozwijanych krajowych mocy produkcyjnych. Dalsze zwiększenie potencjalnego wolumenu wytwórczego będzie wymagało zaufanych partnerów przemysłowych, którzy mają sprawdzone produkty oraz mogą wnieść transfer technologii i wiedzy, jak również pomóc w budowaniu suwerennych zdolności produkcyjnych w Polsce. Partnerstwo z partnerem zagranicznym nie powinno być przy tym utożsamiane jako substytut zdolności polskiego przemysłu, ale jako czynnik przyspieszający budowę suwerenności amunicyjnej w obecnych czasach. Odpowiedzialne podejście nie polega na wyborze między samowystarczalnością a rozumnym partnerstwem. Chodzi więc raczej o strategiczne wykorzystanie partnerstwa – aby szybciej budować większe krajowe zdolności produkcyjne, zachowując jednocześnie pełną kontrolę nad bazą produkcyjną i jej produktami.

 Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 3/2026

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter