Reklama

 


Janusz Walczak


 

 

 


Modernizacja (?) Marynarki Wojennej,

 

czyli co nas czeka w 2018 roku

 

 

 

Pod koniec października br. odbyła się konferencja prasowa ministra obrony narodowej, poświęcona zamierzeniom związanym z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP w perspektywie najbliższej dekady. Poinformowano na niej, że 19 października 2009 r. minister Bogdan Klich zaakceptował 14 programów operacyjnych: pięć głównych, a także dziewięć specjalistycznych. Łączny koszt ich wdrożenia do 2018 oszacowano na 30,6 mld zł, co stanowi 20% wydatków budżetowych MON.

 


Marynarka Wojenna trafiła do pakietu programów głównych, w połączeniu z bardzo enigmatycznym w tym wypadku określeniem „modernizacja”. Inny program główny, który częściowo obejmuje również MW, to zakup śmigłowców. Z planowanych 26 maszyn do zakupienia do 2018 r. część miałoby posłużyć wzmocnieniu Brygady Lotnictwa MW. Przyglądając się dokładniej poczynaniom obecnego kierownictwa MON w dziedzinie sił morskich oraz historii dotychczasowych efektów programów związanych z modernizacją MW trudno o optymizm. Program przewiduje co prawda przeznaczanie na modernizację techniczną MW ponad 16% budżetu całego projektu w trakcie 10 lat, czyli około 4,9 mld zł, lecz wieloletnie zaniedbania i fatalna kondycja polskiej floty powodują, że środki te są jedynie niewielką kroplą w oceanie potrzeb. Prawdopodobieństwo utrzymania do roku 2017 choćby obecnych zdolności bojowych MW jest co najmniej wątpliwe, nie ma więc mowy o jakimkolwiek postępie. Program przewiduje bowiem jedynie „płytką modernizację”, którą należy rozumieć jako próbę utrzymania się na powierzchni, co w obecnej sytuacji sił morskich brzmi bardzo dosłownie.

Już pod wodą
Istnieją trzy zasadnicze obszary Marynarki Wojennej: siły okrętowe, lotnictwo morskie i jednostki brzegowe oraz systemy wsparcia i dowodzenia. W pierwszym MON postanowił modernizować okręty, które w najbliższych latach planowano wycofać ze służby i zastąpić je mniejszą liczbą jednostek o większym potencjale bojowym. Przede wszystkim odsunięto termin zakupu nowego okrętu podwodnego. Będzie to możliwe dopiero po 2018 roku. Tymczasem modernizacji mają podlegać trzy z czterech obecnie posiadanych okrętów podwodnych typu Kobben. Aby mogły służyć do momentu wcielenia do służby nowej jednostki muszą przede wszystkim otrzymać nowe baterie akumulatorów. Resurs jednego kompletu wynosi od 3 do 5 lat, tak więc cała trójka Kobbenów nie dosłuży do końca 2017 roku, przyjmując że wymiana akumulatorów dla każdego z nich odbędzie się tylko raz. Okręty ze względu na swój wiek oraz środowisko, w którym przychodzi im działać, nie są pełnowartościowe w sensie operacyjnym. Doświadczenia z ostatnią misją Kondora na Morzu Śródziemnym w ramach operacji Active Endeavour pokazują bardzo dobitnie ten problem. Jednostka ulegała ciągłym awariom; już w drodze w rejon działań system napędowy nie wytrzymał trudów marszu. Awarie i przestoje podczas misji spowodowały wycofywanie okrętu z akcji dla dokonania doraźnych napraw. Sama misja zakończyła się niemal z dwumiesięcznym poślizgiem, gdyż aby powrócić do Gdyni Kondor musiał przejść poważny remont w Turcji, zorganizowany za pośrednictwem Europejskiej Agencji Obrony, który pochłonął ponad 2,1 mln zł. W służbie – do ok. 2025 r. – pozostanie również okręt podwodny ORP Orzeł. Jednak, przynajmniej do 2018 roku, nie przewidziano żadnych środków na modernizację jednostki, gównie jej systemu dowodzenia oraz rozszerzenia palety środków bojowych, które może przenosić.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 12/2009