Wojciech Mazurek


 

 

 

Desant w Port Saidzie

 



Konflikt izraelsko-arabski na przestrzeni ostatnich sześciu dekad miał wiele tragicznych odsłon. W kilku kolejno stoczonych wojnach z lat 1956-1982 sprzymierzeńcami walczących stron były ówczesne bloki polityczno-wojskowe, a ściśle mówiąc, przewodzące im państwa – Stany Zjednoczone wspierające Izrael oraz Związek Radziecki wspomagający mniej lub bardziej jawnie kraje arabskie.



 

 


Amerykańska obecność wojskowa na Morzu Śródziemnym po II wojnie światowej w postaci VI Floty stanowiła stałe zagrożenie wobec państw, w których do władzy doszły lub już ją sprawowały nieprzyjazne USA rządy, często reprezentowane przez reżimy wojskowe. Wojna sześciodniowa z 1967 roku stanowiła kolejny etap bliskowschodniego dramatu, a jej konsekwencje były wymownym znakiem, że zawarty rozejm kończący kampanię stanowi jedynie modus vivendi i daleko obu stronom do zawarcia satysfakcjonującego ich układu pokojowego. Podczas tej wojny VI Flota była gotowa do jawnego wystąpienia po stronie Tel Awiwu, gdyby działania nie rozwinęły się po myśli i według izraelskich planów. Wojna czerwcowa przerodziła się w okres nazywany „wojną 1000 dni”, który obfitował w nieustanne prowokacje zbrojne i regularne wymiany ognia artyleryjskiego. Sporą aktywnością w tym okresie odznaczały się również siły specjalne zwaśnionych państw. Jednym z mało znanych epizodów tego okresu, zwanego również „wojną na wyczerpanie”, była wzmożona aktywność okrętów MW ZSRR i krótkotrwałe zajęcie lewobrzeżnej części wejścia do Kanału Sueskiego przez radziecki batalion piechoty morskiej w 1968 roku. Prezentowany artykuł jest przyczynkiem do dziejów konfliktów zbrojnych po II wojnie światowej, choć z pewnością nie jest pełnym ujęciem tego fragmentu historii i wymagał będzie w przyszłości weryfikacji z innymi źródłami, nie tylko rosyjskimi.

GENEZA 54. ODDZIAŁU DESANTOWEGO
Przeciwwagą dla amerykańskiej VI Floty na Morzu Śródziemnym miała być sformowana w 1964 roku 5. Eskadra Operacyjna – stanowiąca siły wydzielane z różnych flot WMF (Wojenno-Morskowo Fłota) dla pełnienia tak zwanej przez Rosjan „służby bojowej”. Według przyjętej definicji w okresie pokoju „służba bojowa” odbywała się w celu zabezpieczenia interesów ZSRR w ważnych rejonach świata na wszystkich morskich teatrach wojennych. Do końca lat 60. sformowano i inne eskadry operacyjne WMF (7., 8., 10.) dla zapewnienia równowagi sił i stałej obserwacji flot USA na oceanach Atlantyckim, Spokojnym i Indyjskim. Początkowo, w latach 1964-1967, eskadra nie miała swojego dowództwa i sztabu. Komendę nad zespołami powierzano najstarszemu i najbardziej doświadczonemu z oficerów, dowódców zespołów tworzących ją okrętów. Sformowanie stałej struktury dowodzenia eskadry przypadło na czerwiec 1967 roku. Ogółem w organach dowódczo-sztabowych jednostki służyć miało etatowo 32 oficerów, zatrudnionych do tej pory głównie w dowództwie i sztabie Floty Czarnomorskiej. Początkowy stan kadry oficerskiej szybko uległ zwiększeniu do około 115-120 oficerów pełniących służbę rotacyjnie w czteromiesięcznych cyklach. Jednocześnie trwały prace organizacyjne nad wypracowaniem najbardziej optymalnego składu zgrupowania. Według ustaleń operacyjnie eskadra śródziemnomorska podporządkowana była bezpośrednio dowództwu radzieckich sił morskich w Moskwie, a pod względem personalno-kadrowym i dyscyplinarnym Flocie Czarnomorskiej.

 
Pełna wersja artykułu w MSiO 10/2010
 

 


Maciej Nałęcz


 

 

 

Przeciwlotnicza tarcza Royal Navy

 

- niszczyciele typu 45

 



Royal Navy realizuje obecnie najbardziej wymagający i ambitny program modernizacyjny w  ciągu ostatnich dekad. Obejmuje on jednostki różnych klas. Jedne z nich są dopiero na deskach kreślarskich (a właściwie zaawansowanych, informatycznych programach projektowych),  drugie w trakcie budowy, jeszcze inne wchodzą już do służby. Projektowane są nowe fregaty i  przyszła generacja strategicznych okrętów podwodnych, w budowie znajdują się trzy atomowe  wielozadaniowe okręty podwodne typu Astute oraz dwa lotniskowce typu Queen Elizabeth, a do  linii weszły już cztery okręty desantowe-doki typu Bay. W grupie nowych jednostek jest  również, znacznie zaawansowany, program budowy niszczycieli przeciwlotniczych typu 45.  Właśnie tą konstrukcją zajmiemy się w poniższym artykule.



 

 


HISTORIA TU SIĘ ZACZYNA...
W drugiej połowie lat 80. XX wieku Royal Navy zdecydowała o potrzebie budowy okrętu mogącego wnieść nową jakość do obrony plot. Konieczność modernizacji posiadanego systemu przeciwlotniczego GWS 30 Sea Dart pojawiła się nawet wcześniej, już podczas konfliktu o Falklandy-Malwiny. Okazało się, że wraz ze wzrostem zagrożenia ze strony coraz trudniejszych do zniszczenia pocisków przeciwokrętowych, możliwości modernizacyjne systemu nie są nieskończone, a wręcz odwrotnie – nawet bardzo ograniczone. Potrzebny był całkowicie nowy, już w fazie projektowania przewidziany do zwalczania zagrożeń jakie dopiero się narodzą. Naturalnym sposobem zastąpienia starzejących się niszczycieli typu 42 (Sheffield) wydawało się rozpoczęcie budowy okrętów projektowanych wówczas typów 43 i 44. Szybko jednak okazało się, że siły morskie najważniejszych państw europejskich mają podobne potrzeby, o zbliżonej skali. Na tej podstawie narodził się program budowy wspólnej fregaty – NATO Replacement Frigate (NFR 90), w który w szczytowym okresie zaangażowało się siedem państw członkowskich paktu. Niemożność podjęcia decyzji konstrukcyjnych, znaczne rozbieżności i złożoność biurokratyczna doprowadziły do rezygnacji Wielkiej Brytanii z tego programu, a wkrótce do jego całkowitego upadku. Na zgliszczach NFR 90 powstały dwa oddzielne projekty. Pierwszy, w którym znalazły się Holandia, Niemcy i później Hiszpania, zaowocowały powstaniem okrętów typów LCF (De Zeven Provinciën), F 124 (Sachsen) i F 100 (Álvaro de Bazán). Drugi rozpoczęto porozumieniem między Francją i Wielką Brytanią, do którego w późniejszym okresie przyłączyły się Włochy, zakładającym budowę fregat Common New Generation Frigate (CNGF) uzbrojonych w system plot. Principal Anti Air Missile System (PAAMS). Nie był to jednak koniec problemów – różnice w liczbie okrętów, zaangażowaniu finansowym i produkcyjnym doprowadziły do wystąpienia Brytyjczyków również i z tego programu, ale nie z projektu PAAMS. Tym samym Royal Navy rozpoczęła własny projekt – niszczyciela typu 45 (Type 45, T45). Francja i Włochy kontynuowały swój program znany jako typ Horizon/Orizzonte, którego owocem są obecnie cztery (po dwie dla każdej floty) mniejsze i tańsze fregaty uzbrojone w ten system plot. W grudniu 2000 roku koncern BAE Systems zawarł kontrakt o wartości 1,25 mld GBP na projektowanie i budowę trzech pierwszych jednostek typu 45, które miały otrzymać nazwy Daring, Dauntless i Diamond. BAE było odpowiedzialne także za próby okrętów, ich wejście do służby i za elementy zabezpieczenia logistycznego w początkowym okresie służby. Pierwsze, bardzo ambitne plany zakładały pozyskanie nawet 12 niszczycieli. Kontrakty zdecydowano się zawierać jednak w trybie średnioterminowym, na budowę nie więcej niż trzech sztuk. Tak też stało się z drugą transzą. W lipcu 2001 roku ogłoszono najpierw nowe plany zakupów, a w lutym 2002 podpisano umowę na budowę Dragona, Defendera i Duncana, zwiększając tym samym całkowitą wartość kontraktu do 2 mld GBP. Szybko okazało się, że okręty typu 45 będą kosztować znacznie więcej niż zakładano. Biorąc pod uwagę powyższe oraz inne uwarunkowania, liczbę jednostek ustalono na sześć sztuk. Doprowadziło to do diametralnej zmiany pierwotnych priorytetów ich wykorzystania. Przy jednoczesnym użyciu wszystkich niszczycieli, są one w stanie zapewnić wykonanie operacji średniej skali – zapewnienie parasola plot. dwóm grupom zadaniowym. Możliwość działania okrętów w sieci dowodzenia jest obecnie, pomimo ograniczenia ich liczby, nieporównanie większa niż w okresie powstawania planów ich budowy. Mówiąc prościej, współdziałanie sześciu Daringów w ramach rozwiniętego systemu walki, opartego na współczesnych łączach dowodzenia i kierowania, da lepsze wyniki niż kooperacja większej liczby okrętów tego samego typu 10 lat temu, przy założeniu użycia tego samego uzbrojenia. Nowoczesna grupa zadaniowa (amfibijna, lotniskowcowa) wymagać będzie do zapewnienia odpowiedniej obrony powietrznej dwóch niszczycieli typu 45. Tak więc zdecydowano, że ich liczba może wynieść sześć, zakładając, że jeden będzie w remoncie, zaś drugi pozostanie w bazie w gotowości do użycia na wodach bezpośrednio przylegających do Zjednoczonego Królestwa. Od czasu do czasu, choć coraz rzadziej, podnoszone są opinie o konieczności wydłużenia serii Daringów. W obecnej jednak sytuacji finansowej oraz politycznej w Wielkiej Brytanii i na świecie, nie wydaje się to możliwe do zrealizowania. Niszczyciele typu 45 o wyporności pełnej dochodzącej do 7500 ts, będą największymi uderzeniowymi okrętami nawodnymi (lotniskowce nie podlegają tej klasyfikacji) zbudowanymi dla Royal Navy od czasu II wojny światowej. Wielkość jednostek została zdeterminowana m.in. poprzez konieczność odpowiedniego umieszczenia anteny wielofunkcyjnej stacji radiolokacyjnej Sampson (35 m nad powierzchnią morza), najważniejszego sensora systemu plot., ale również przez zastosowanie elektrycznego systemu napędowego. Niszczyciele pozostawać będą w służbie do lat 40. XXI wieku, wezmą udział w działaniach morskich i połączonych na wielu akwenach globu. Oprócz zapewniania niezbędnego parasola plot. grupie lotniskowcowej czy amfibijnej, Daringi będą wielozadaniowymi platformami zdolnymi do szerokiego spektrum działania, od operacji pokojowych, dyplomacji i prezentacji bandery do intensywnego użycia różnych wzorów uzbrojenia.

 
Pełna wersja artykułu w MSiO 10/2010
 

 


Waldemar Gurgul


 

 

 

Solen jakiego nie znamy?

 



W zbiorach Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku znajduje się pozornie skromna – w porównaniu do innych muzeów tego typu –  kolekcja dział brązowych wydobytych z wraka oznaczonego W-6. Wrak ten został zidentyfikowany w sposób nie ulegający wątpliwości jako Solen, jeden ze szwedzkich okrętów biorących  udział w bitwie pod Oliwą w 1627 roku.



 

 


Naturalnie nie jest to pierwsza publikacja podejmująca temat uzbrojenia artyleryjskiego Solena. Podobne próby podjęli wcześniej Marek Iżewski oraz Elżbieta Wróblewska – pracownicy CMM. To opracowanie należy traktować jako kontynuację i uzupełnienie ustaleń dokonanych przez wymienionych wyżej autorów i w zasadzie zrezygnowano z powtarzania zawartych już tam informacji.To prawda, że lufy z Solena nie urzekają swoim indywidualnym pięknem. Nie były nawet szczególnie starannie wykonane, a ich stan zachowania po długim przebywaniu w morzu też pozostawia wiele do życzenia. Jednak paradoksalnie jako całość tworzą  z różnych powodów bardzo wartościową grupę i mogą być słusznie uważane za chlubę gdańskiego muzeum. Zwłaszcza teraz, po  pewnym niespodziewanym odkryciu, ale nie uprzedzajmy wypadków.Solen występuje we wszystkich dotychczasowych opracowaniach jako jednostka uzbrojona w 38 dział o ciężarze salwy burtowej wynoszącej 183 funty. Z braku innych źródeł danych liczby te były powtarzane  za Sveriges Sjökrig 1611--1632, wydanej w Sztokholmie w 1937 roku (s. 249). Czy są to miarodajne lub choćby zbliżone do rzeczywistych wartości? Odpowiedź nie jest prosta, tak jak nie jest jasne, na jakiej podstawie autorzy szwedzkiego opracowania sprzed wojny przyjęli te właśnie liczby. Są one duże, podejrzanie duże jak na średniej wielkości  okręt o nośności 150 łasztów (ok. 300 ton) z jednym tylko ciągłym pokładem bateryjnym.Ostatnio w ręce autora dostała się jednak pewna ilość materiału źródłowego, do tej pory nieznanego lub niewyzyskanego w Polsce. W nieco zaskakujący sposób materiał ten  oddaje zupełnie inny obraz, który jest nie tylko bardziej spójny z realistycznymi, oczekiwanymi wartościami. Co więcej, stawia on samą kolekcję wydobytych z wraka dział w zupełnie innym świetle.

 
Pełna wersja artykułu w MSiO 9/2010
   

 


Łukasz Pacholski


 

 

 

Pierwsze amerykańskie

 

niszczyciele

 



W ciągu dziesięcioleci US Navy eksploatowała ponad 1000 niszczycieli. Od początku XX wieku stanowią one podstawę lekkich sił uderzeniowych tej formacji, pierwotnie spełniającą zadania pomocnicze.  W toku wydarzeń XX wieku, a także ewolucji technicznej, dziś mało kto wyobraża sobie amerykańską flotę bez jednostek tej klasy. Niniejszy artykuł prezentuje genezę oraz konstrukcje pierwszych niszczycieli US Navy, które pojawiły się w jej szeregach w wyniku potrzeby chwili i zostały w niej na dobre.



 

 


Amerykańska droga
Postęp rewolucji przemysłowej na przełomie XVIII i XIX wieku doprowadził do zmian na morskim polu walki. O ile w pierwszej  połowie XIX wieku trzonem flot wciąż były napędzane siłą wiatru okręty liniowe uzbrojone w dziesiątki armat, tak od początku  drugiej połowy tamtego stulecia zaczęły ustępować miejsca jednostkom wyposażonym w silnik parowy oraz zbudowanym z metalu. Okręty zaczęto stopniowo chronić pancerzem, uzbrajać w baterie burtowe,  działa w kazamatach i odkrytych barbetach, a potem wreszcie w armaty umieszczone w wieżach, co przy wzroście zasięgu skutecznego ognia pozwalało zachować dotychczasową przewagę ciężkich okrętów wojennych. W latach 60. XIX wieku pojawiła się jednak broń, która miała zachwiać działaniami morskimi – brytyjski inżynier, Robert Whitehead skonstruował samobieżny pocisk podwodny, który nazwano torpedą. Ze względu na swoje wymiary, broń ta stała się podstawowym uzbrojeniem niewielkich jednostek pływających, stanowiących poważne zagrożenie dla okrętów pancernych. Niebawem nazwano je torpedowcami. Wkrótce po wdrożeniu pierwszych jednostek tej klasy, rozpoczęto prace nad  stworzeniem sposobów ochrony dużych okrętów przed zagrożeniem ze strony torpedowców. Jednym z nich było opracowanie nowych jednostek nawodnych – szybkich, mających sporą autonomiczność, uzbrojonych w artylerię lekkiego kalibru oraz wyrzutnie torpedowe i mogących towarzyszyć większym okrętom. Początkowo nazwano je kontrtorpedowcami, jednak w XX wieku przechrzczono je na niszczyciele.

Początki amerykańskich doświadczeń w wykorzystaniu broni torpedowej datują się na okres wojny secesyjnej. Pierwszym sukcesem  prymitywnej wersji tej broni było zatopienie okrętu pancernego Konfederacji CSS Albemarle 28 października 1864 roku2. Po zakończeniu wojny domowej broń torpedowa, przenoszona przez niewielkie jednostki nawodne, stała się bardzo atrakcyjnym sposobem rozbudowy niewielkiej  ówcześnie floty amerykańskiej. Miała to być optymalna broń defensywna, którą można byłoby swobodnie operować na wodach  lokalnych. Pierwsza baza dla jednostek torpedowych powstała w Newport w stanie Rhode Island w 1869 roku. Wówczas też rozpoczęto prace nad pierwszymi, choć jeszcze eksperymentalnymi, torpedowcami z prawdziwego zdarzenia – w 1875 roku, prywatna stocznia braci Nathanaela i Johna Herreshoff mieszcząca się w miejscowości Bristol (także w stanie Rhode Island), zbudowała jeden z  pierwszych torpedowców, który otrzymał nazwę Lightning. W latach 70. XIX wieku US Navy zakupiła dwie, również eksperymentalne, jednostki – Alarm i Intrepid. Głównym orędownikiem rozwoju i budowy okrętów tej klasy był ówczesny dowódca amerykańskich sił morskich – adm. David Dixon Porter, który w czasie wojny secesyjnej był przełożonym Cushinga. Jednym z jego  osiągnięć było powołanie do życia w 1881 roku Rady Doradczej US Navy, która miała określić kierunki rozwoju floty. Już w 1881 roku zarekomendowała ona szeroki program rozbudowy sił morskich, a także oparcie go na rodzącym się wówczas krajowym przemyśle okrętowym. Miało to pozwolić na wzrost prestiżu USA na arenie międzynarodowej oraz na walkę o  zamówienia zza granicy, a więc rynku dotychczas zdominowanego głównie przez firmy brytyjskie, francuskie czy niemieckie  (elbląski Schichau). Poza tym, jedną z pierwszych decyzji, było wykorzystanie tak jak i w innych państwach, jako podstawowego budulca, stali zamiast żelaza. Posunięcia te, z jednej strony, pozwoliły na rozbudowę bazy przemysłowej, ale z drugiej, spowodowały ograniczenie zakupów nowoczesnych rozwiązań konstrukcyjnych z Europy – krok ten doprowadził do tego, że przez pierwszy okres realizacji programu, zamawiane jednostki morskie miały charakter eksperymentalny.

 
Pełna wersja artykułu w MSiO 9/2010
 

 


Wojciech Holicki


 

 

 

Zdarzyło się 70 lat temu (9)

 

Sukces „Lidera Krokodyli”

 



Wczesnym popołudniem 29 września 1940 roku z pancernika Warspite, okrętu flagowego wadm. Andrew B. Cunninghama, dowódcy brytyjskiej Floty Śródziemnomorskiej, nadano świetlnie następujący sygnał – „Stuart umiera na naszych oczach, odesłałem go do Aleksandrii”. Skierowany był on do wszystkich jednostek biorących  udział w operacji „MB 5”, informując je w trochę złośliwym tonie, że australijski niszczyciel ma kolejną awarię urządzeń napędowych. Dowodzący tym okrętem por. mar. MacDonald Teacher uznał, że lepiej zataić treść wiadomości przed i tak rozeźlonym oficerem mechanikiem, natomiast warto w rozmowie z nim podkreślić korzyści płynące z przedwczesnego powrotu do bazy. Obu  nawet nie przemknęło wtedy przez myśl, że będzie to również powrót triumfalny.



 

 


Wśród jedenastu niszczycieli osłaniających „grube ryby” – oprócz Warspite’a w operacji uczestniczyły pancernik Valiant, lotniskowiec Illustrious i krążownik ciężki York oraz cztery krążowniki lekkie (dwa z nich, Gloucester i Liverpool,  przewoziły posiłki na Maltę) – Stuart był zdecydowanie najstarszy. Okręt ten należał do liczącej osiem jednostek grupy przewodników flotylli (liderów) typu Scott, a dokładniej do piątki zamówionej przez Admiralicję w kwietniu 1917 roku (pozostałymi były Campbell, Mackay, Malcolm i Montrose). Zbudowany został w stoczni R.   W. Hawthorn, Leslie and Co. Ltd. w Hebburn--on--Tyne2 i wszedł do służby już po zakończeniu I wojny światowej, 21  grudnia 1918 roku. Identycznie jak reszta „Szkotów” miał 1580 ts wyporności nor malnej, kadłub długości całkowitej 98,3 m oraz uzbrojenie tworzone przez pięć armat kal. 120 m, armatę plot. kal. 76 mm i sześć wyrzutni torpedowych kal. 533 mm (2xIII), natomiast różnił się od nich  urządzeniami napędowymi – zamiast turbin Parsonsa o łącznej mocy 40  000 KM zainstalowano na nim turbiny Brown--Curtis (43  000 KM), dzięki którym na próbach uzyskał 37, a nie 36,5 w.Do maja 1933 roku, kiedy to  znalazł się w rezerwie, Stuart służył głównie na Morzu Śródziemnym, przez większość czasu jako flagowiec 2. Flotylli. Znany  początkowo jako „Biała Dama”, po kilkunastu latach pływania zyskał sobie przezwisko „Szara Staruszka”, co dobrze odzwierciedlało jego ówczesny stan techniczny. Brytyjska Admiralicja nie musiała się jednak nim przejmować, ponieważ po pobieżnym remoncie został 11 października wypożyczony marynarce australijskiej (Royal Australian Navy, RAN), wraz z czterema jednostkami typu V i W (były to Vampire, Vendetta,  Voyager i Waterhen, wprowadzone do służby w latach 1917-1918). Krok ten oznaczał odbudowanie na antypodach dywizjonu, który sformowano w 1920 roku (tworzyły  go lider Anzac i pięć niszczycieli typu S) i którego ostatni reprezentant, HMAS Tattoo, w połowie roku powiększył grupę okrętów RAN będących w rezerwie3.7 grudnia piątka „nowych” niszczycieli dotarła do Darwinu, a dwa tygodnie później zawinęła do Sydney. Po niecałych pięciu latach służby, 1 czerwca 1938 roku, Stuart  znalazł się ponownie w rezerwie. Wkrótce potem na dwa miesiące wrócił do linii w związku z kryzysem monachijskim (29 września – 30 listopada). W sierpniu 1939 roku, gdy nowa wojna w Europie stawała się coraz bardziej prawdopodobna, został znów „odkurzony” i obsadzony; zgodnie z pierwotnym planem miał zasilić eskadrę Royal Navy bazującą w Singapurze. Komendę objął na nim wówczas kmdr por. Hector M. L. Waller, mianowany także nowym dowódcą dywizjonu australijskich niszczycieli. Wojenną służbę Stuart zaczął od patrolowania wód pod Sydney, na zmianę z Vendettą i Waterhenem. 14 października wraz z nimi odpłynął do Singapuru, tego samego dnia  wyruszyły tam z Fremantle Vampire i Voyager. W trakcie rejsu, w związku z zachodzącą dyslokacją jednostek Royal Navy, zapadła decyzja o skierowaniu dywizjonu na Morze Śródziemne, więc po krótkim pobycie w bazie na Malajach (Australijczycy zawinęli tam 29 października) formacja skierowała się do Kolombo  (Cejlon), a potem przez Aden i Suez na Maltę.

2 stycznia 1940 roku australijskie niszczyciele utworzyły 19. Dywizjon we Flocie Śródziemnomorskiej. Wykonywały zadania  patrolowe i eskortowe, uczestniczyły w ćwiczeniach. W przypadku Stuarta najciekawszym wydarzeniem do 10 czerwca, kiedy to Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, była akcja ratownicza z 27 marca. Australijczycy wzięli wówczas na hol brytyjski tankowiec Trocas (7406 BRT), który po awarii napędu spychany był przez sztormowe fale na brzeg Sycylii4. Wykazane przez Wallera przy tej okazji opanowanie rzemiosła morskiego potwierdziło dobrą opinię, jaką miał o nim Cunningham i przyczyniło się do  tego, że został mianowany dowódcą 10. Flotylli, utworzonej 27 maja drogą połączenia 19. i 20. Dywizjonu (w jego skład  wchodziła czwórka brytyjskich niszczycieli typu D – Dainty, Decoy, Defender i Diamond).

 
Pełna wersja artykułu w MSiO 9/2010
   

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL