Leszek Erenfeicht, Zbigniew Gwóźdź


 

 

 

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

 

 


Wśród ponad ćwierci miliona eksponatów w zbiorach warszawskiego Muzeum Wojska Polskiego są również takie, których historia kryje wiele znaków zapytania. Może któryś z Czytelników będzie w stanie je rozwiać?



 

 


Są wśród tych zagadek dwa typy broni całkowicie od siebie odmienne, pistolet samopowtarzalny i maszynowy, które łączyć mają osoby konstruktora i wykonawcy – choć i to pozostaje w sferze pogłosek.


TE.TAR z Warszawy
Pistolet samopowtarzalny figuruje pod numerem inwentarza 33055*. Jak wynika z zapisu w karcie inwentarzowej, przybył do zbiorów na początku lat 60. wraz ze sporą partią eksponatów przekazanych przez londyński Instytut im. Generała Sikorskiego, jako depozyt płk. dypl. Mieczysława Sulisławskiego, jednego z prominentnych członków Komisji Histo rycznej Sztabu Głównego w Londynie, współautora monumentalnego dzieła „Polskie siły zbrojne w drugiej wojnie światowej”. Wedle deklaracji ofiarodawcy wykonawcą broni miał być st. ogn. Teofil Tarnowski – i to właściwie tyle, co wiadomo o tej broni. Zachowany egzemplarz nie nosi żadnych oznaczeń fabrycznych, znaków probierczych ani odbioru. Jedynie na lewej stronie zamka umieszczono ręcznie wybity napis „TE. TAR N. 11”, co sugerować może, że są to inicjały wykonawcy pistoletu i numer seryjny.

TARN z Londynu

Wydana w 1993 roku w USA książka „Handguns of the World” Edwarda C. Ezella wniosła więcej szczegółów dotyczących czasu i miejsca powstania bardzo podobnej konstrukcji – ale dotyczących z kolei konstruktora. W czasie II wojny światowej wytwórnia londyńska Swift Rifle Company, znana w tym czasie głównie z produkcji pomocy treningowych do nauki strzelania, wykonać miała dwa modele samopowtarzalnego pistoletu oznaczonego symbolem TARN. Konstruktorem, jak również autorem patentu tej broni miał być rtm. 18. pułku ułanów Zygmunt Stefan de Lubicz Bakanowski – ale choć w spisach patentów na świecie można odnaleźć kilka patentów Lubicz-Bakanowskiego, to akurat żaden z nich nie dotyczy pistoletu. Opisany w książce Ezella pistolet był dostosowany do naboju 9 mm x 19 Parabellum – ale funkcjonował na zasadzie odrzutu zamka swobodnego, jak Walther Modell 6 czy pistolet Dreyse M1910. W kwietniu 1945 roku pięć wzorcowych pistoletów zostało poddanych próbom państwowym. Sporządzony po ich zakończeniu raport brytyjskiej komisji stwierdza: „Broń działa na zasadzie odrzutu zamka, co w połączeniu ze stosunkowo silnym nabojem powoduje, że ruchome części broni są bardzo ciężkie i wspierane nienaturalnie silną sprężyną powrotną”. Dla zapewnienia prawidłowego funkcjonowania broni sprężyna ta jest wstępnie ściśnięta na przestrzeni 102 mm, nawet przy zam ku w przednim położeniu. Brytyjczycy orzekli, że broń nie jest in nowacyj na ani perspektywiczna, a jej szczegóły konstrukcyjne są wtórne, oparte na istniejących pistoletach. Standard wykonania i wykończenia oceniono jako „ubogi”, zaś kołki mocujące lufę wykonano ze zbyt miękkiego materiału, który wykazywał odkształcenia już po strzelaniach zapoznawczych. Konstrukcja przyrządów celowniczych, ze stałą szczerbiną i stałą, minimalistyczną muszką nie nadawała się do zastosowań wojskowych, natomiast zamek wykonany w postaci trzonu oddzielnego od płaszcza, z którym łączył go masywny klin mocowany wkrętem, oceniono jako „nadający się do wykorzystania również i w innych broniach” – cokolwiek mogło to znaczyć. Ogólnie pistolet oceniono negatywnie i egzemplarze poddane badaniom zwrócono wytwórni, a projekt nie był dalej rozwijany. Obecnie zachowały się co najmniej trzy egzemplarze 9 mm pistoletu TARN: numer seryjny 103 w Pattern Roomie, opisywany przez Ezella oraz dwa w zbiorach prywatnych, numer 105 znajdujący się w rękach amerykańskiego emerytowanego generała mieszkają cego na Hawajach i 107 krążący między amerykańskimi handlarzami broni kolekcjonerskiej. Zamieszczone obok zdjęcia wykonano w 2000 roku w czasie Antique Arms Show w Las Vegas, gdy właścicielem pistoletu był Randy Bessler


Pełna wersja artykułu w magazynie STRZAŁ 03-04/2011